Nie ma jak lans

 

To on. Z trzydniowym zarostem i krótko przyciêtymi w³osami postawionymi na ¿el (albo inny preparat na porost szpanu). Mój Serdeczny.

Kiedy patrzê na niego, jak siê uœmiecha, to on nie œmieje siê tylko twarz¹, ale ca³ym cz³owiekiem. Zdaje siê, ¿e tylko ja widzê to w ten sposób (albo ktokolwiek inny, jeœli jest jego przyjacielem).

 

Jeszcze rok temu nie zna³em go bli¿ej. Bli¿ej ni¿ reszta tak zwanych kolegów. Teraz nazywam go swoim bratem (tak na powa¿nie).

Wiem, ¿e zawsze nim by³, bo brata siê ma; i cz³owiek nie ma na to ¿adnego wp³ywu. Dlaczego w³aœnie on?! Bo jest atrakcyjny...

 

Potrafimy z sob¹ szczerze rozmawiaæ na powa¿ne tematy. Ale i szczerze pomilczeæ nad sto³em do cymbergaja (z³oœliwie przezywanego cymbergejem, czasem nawet bez prefiksu) czy nad butelk¹ wódki (to nam siê tylko raz zdarzy³o).

Poradzimy sobie w ka¿dej sytuacji.

 

Nie oszukujmy siê; to wygl¹d zewnêtrzny w du¿ej mierze decyduje o tym, z kim mo¿emy siê zaprzyjaŸniæ.

Zdaje siê, ¿e przyci¹ga mnie jego fizyczna atrakcyjnoœæ. Nie chcê przez to powiedzieæ, ¿e siê w nim zakocha³em (absolutnie nie!). Chodzi o zdolnoœæ kojarzenia (³adn¹ twarz ³atwiej zapamiêtaæ). Poza tym to jest mój brat.

 

Umiemy wyprostowaæ ka¿d¹ nierównoœæ, ka¿de nieporozumienie.

On czêsto udaje, ¿e jest na mnie z³y - bo rzekomo zrobi³em coœ nie tak. Mój brat jest na mnie z³y - zabawne... Nie no - w to to nie uwierzê. Miêdzy prawdziwymi przyjació³mi nie ma tak, ¿eby coœ siê mog³o zepsuæ.

 

 

Mark Kewlar