Nie same
słowa
maj
2008r.
przy Faulknerze / od-czyn(u)-do
.na początku był czyN
Później, dużo później, zaczęliśmy o tym rozmawiać. Przede wszystkim o kolorach. Dość długo zajęło wyjaśnianie spornych kwestii, definicja poszczególnych barw. Bo kto powiedział, że nie może być czarny, tylko afroamerykański? W skrajności staraliśmy się nie wpadać, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto dla krótkiej, towarzyskiej chwały, spróbuje zniweczyć czyn. Na to jednak nie pozwoliliśmy. Wiedząc, że słowa mogą zburzyć najbardziej zdawałoby się nienaruszalny mit - protestowaliśmy. Nasz protest nie był protestem ludzi silnych, ludzi-drzew. Był to protest na miarę naszych możliwości, ale słowo, słowo przeciw słowu - to już naprawdę coś.
Stój i patrz. Podnieś nogę, wejdź na stopień tramwaju, obserwuj. Licz sekundy, ułamki dzielące od wybuchu smiechu. Na zdziwienie nie licz. Caddie pachniała drzewami. Caddie była skurwiałą Murzynką.
Z tego naszego przelewania myśli na obrazy, na kolorowe obrazy, wyszło, szczerze mówiąc, niewiele. Niespecjalnie odczuwaliśmy potrzebę dalszego nazywania tego, co przecież było oczywiste. Być może w niektórych umysłach zapaliły się jakieś iskierki zrozumienia, ale szybko zostały zasypane popiołem naszej wspólnej codzienności. Bo popiół sypie się także z brudnych bloków, z trzepaka przed nimi i z piaskownicy, w której więcej zgaszono petów niż kiedykolwiek bawiło się tam dzieciaków.
Kiedy będziesz z zakrwawioną twarzą opuszczał tramwaj - nie dziw się niczemu. Głowę miej wysoko, ale nie aż tak bardzo, by spojrzeć w oczy wysokiemu chłopakowi z tępym spojrzeniem. Możesz zadzwonić po pogotowie, przez telefon nie da się rozpoznać żadnej barwy oprócz barwy głosu.
W końcu dorośniemy do takich słów. Nie możemy tylko pozwolić, by to one dorastały do nas, by skracały się do naszej miary, puszczały im szwy i traciły na intensywności. Sprany czarny to już tylko latynoamerykański, a takich jesteśmy już w stanie akceptować, bo nierzadko - z pomocą solarium - przewyższamy ich piękną, złocistą skórką. Skórką od chleba, którą przeżuwał kominiarz z keczupem na twarzy.
Kominiarz nie był kominiarzem. Keczup smakował jak krew.
d'Arthez
dartez19@o2.pl
P.S. God save the gin