Kup pan cegłę
Ostatnio często zdarza mi się szwendać
po swoim “szkolnym miasteczku”. Oczywiście jak to w miastach bywa, zawsze
znajdzie się coś, co nie jest jakieś szczególnie codzienne. Dzisiejszego dnia na
przykład, spotkałem panią, która była bardzo miła i chciała nawet porozmawiać.
No tak…
…teoretycznie tylko. W praktyce zostałem
poinformowany o tym, że jestem jednym z pięciu wspaniałych, szczególnych,
przystojnych itd. mężczyzn, wybranych przez firmę “cholera-wie-jaką”
by kupić po ultra niskiej cenie produkcji śmierdzidła
męskie. Wychodzi sobie taka kobitka z domu
z torbą pełną “wód toaletowych” wyprodukowanych na bazie zubożonego Ruskiego
uranu i zaczepia ludzi. Gdybym był w posiadaniu jakiegoś w miarę skutecznego
narzędzia eksterminacji, takimi “wciskaczami kitu” i
kłamcami, zająłbym się gdzieś bliżej początku niż końca. Chociaż takiego “wciskacza” (a tutaj “wciskaczkę”)
można szybko zbyć tekstem typu: “Sorry, nie jestem zainteresowany” i odejść w
swoją stronę. Oczywiście nie może być za pięknie, no nie? Jasne, że nie. Znajdą
się też ludzie “kup pan cegłę” typu naprawdę upierdliwego. Taki człowiek
podchodzi do Ciebie z zamiarem wciśnięcia jakiegoś przedmiotu i ciężko się od
takiego odpędzić. Tutaj pozwolę sobie wykorzystać własne doświadczenie, zdobyte
na rozmowie z osobnikiem “kup pan cegłę”, typu “kup pan lornetkę, bo tanio”.
Osobnicy typu “Kup pan lornetkę”, są pewnie jednymi
z najczęściej spotykanych przeze mnie na ulicy mojego “szkolnego miasteczka” “wciskaczy”. Najczęściej proponują kupno lornetki, w super
korzystnej cenie 40 zł. I tutaj niestety nie działa metoda na: “Sorry, nie
jestem zainteresowany”. Osobnik taki jest szczególnie upierdliwy i wk**wiający. Zawsze ma przygotowaną garść odpowiedzi na
zdania wypowiedziane przez ofiarę. Jeśli wykorzystasz stare i dobre: “nie
jestem zainteresowany”, najczęściej odpowie: “sprzedam za 20, naprawdę super
lornetka, taka jakie w wojsku mają”. I można w sumie tak w kółko. Jeśli w końcu
z nerwów i strat czasu, postanowicie się zgodzić, nie łudźcie się że to koniec.
(Przecież wspomniałem że tak łatwo nie będzie) Zostaniecie bowiem zachęceni, by
kupić dwie lornetki, a najlepiej trzynaście. Zaczynając od siebie, poprzez
rodzinę, a na księdzu dziekanie i sąsiedzie spod 13 kończąc. Bo w końcu trzeba
być dobrym i się dzielić dobrami materialnymi…
Tutaj zazwyczaj nie wytrzymuję i posyłam delikwenta
do stu diabłów. (Chociaż ostatnio, po sprawdzeniu skuteczności tej metody,
posyłam takiego do stu diabłów już na “dzień dobry” ) Sprawia to że ludzie
zaczynają się rozglądać na boki, a nad głową wiszą chmury deszczowe, ale
przynajmniej osiągam zamierzony skutek, co pozwala mi ruszyć w dalszą podróż do
nikąd:P.
Ostatnim typem “wciskaczy”
jaki zasługuje na wspomnienie jest “kup pan srajtaśmę”.
Z tego typu wciskaczami dobrze sobie radzę, ponieważ
są to wciskacze domowi. A na domowego wciskacza każdy sposób jest dobry. Czy to ruski muchozol, czy pies, czy szczęka babci - nieważne, bo i tak
zadziała. Zazwyczaj narzędzie użyte w odpowiedni sposób, pozwala na w miarę
spokojną egzystencję w domowym zaciszu, bez tony głupich i niepotrzebnych
klamotów zawalających szafę w przedpokoju.
Może to i praca, a ponoć żadna nie hańbi. Ale
dopóki upierdliwcy ze swoim chłamem ze wschodu będą mi się zwalać na głowę,
dopóty ja będę żałował że polskie prawo zabrania strzelać do ludzi na ulicach.
I jeśli któregoś dnia prawo to zostanie zmienione, to AKWIZYTORZY, STRZEŻCIE
SIĘ!!
Z akwizytorami walczył:
Sarius
P.S
Czasami stare, dobre sp***dalaj działa najlepiej J