|
ZUO jest wszędzie
Wszystkie obrończynie moralnośći mówią, że gry są złe i demoralizują młodzież. Ciekawi mnie, że te "defenderki" nie widzą tego, że wszelkie wieczorynki i bajeczki dla dzieci też powodują zło wśród dzieci. Oto przykład: moja siostrzenica (lat 7) poszła do pokoju spać. Dziesięć minut później przyszedłem ja i mój siostrzeniec (mieliśmy wspólny pokój). Siostrzenica nie śpi, a zapytana dlaczego odparła: "Bo boję się, że przyjdzie Gargamel i mnie zabierze do lasu." I to bajki straszą dzieci. W bajkach dobro zawsze zwyięża zło i dziecko nauczy się tego, a jeśli potem w grach karcianych lub planszowych (choćby chinczyk) przegra, wścieka się i to budzi nienawiść do zwycięzcy. Oto kolejny przykład: moja siostrzenica (ta sama) przegrała ze mną w piotrusia i rozpłakała się i zaczęła mnie wyzywać do oszustów, krętaczy, debili i idiotów. Wszelkie gazetki o bajeczkach dla dzieci dużo kosztują (widziałem gazetkę za 15 zł., a stron miała zaledwie 20), a to dlatego, że dzieci zmuszają rodziców (najczęściej płaczem) do ich kupna. I jak słucham o tym, że gry demoralizują młodzież, chce mi się rzygać. Ludzie, otwórzcie oczy, nie tylko gry są złe, ale także kreskówki. Ufoczłek |