Co dalej z graniem na PC?


PC jako platforma do gier nie jest obecnie w najlepszej sytuacji. Fakt ten smuci i cieszy zarazem. Smuci, ponieważ blaszaki przez wiele lat popychały rynek do przodu, łezka kręci się w oku na samą myśl o wielu niesamowitych tytułach, przy których spędziło się setki godzi. Gdy pomyśle, że to naprawdę mógłby być koniec tej ery aż coś mnie kuje w serce.Jednak tutaj dochodzimy do sprawy, która mnie cieszy. Nadszedł czas zmian. Myślę, że są na jeszcze na świecie dobrzy ludzie, którzy nie pozwolą odejść PC na emeryturę :). Mam nadzieję, iż chwilowy spadek popularności tej części rynku zmusi deweloperów do wytężonej pracy i zaowocuje kolejnymi grami-legendami. Wtedy komputery osobiste wrócą do łask, a ja dopisze kolejne pozycje do listy „O tych grach opowiedz wnukom” ;-).

Tutaj pesymiści zaczną marudzić na temat niskiej sprzedaży niektórych rewelacyjnych gier i mówić, że wina nie leży w grach tylko w sprzęcie. OK, rozumiem, więc weźmy na przykład Crysis’a. Czy jest to gra dobra? Bez cienia wątpliwości tak! Ale czy wrócisz do niej za kilka (kilkanaście) lat? Szczerze wątpię, świetność grafiki szybko przeminie, a pozostanie tylko kolejna strzelanka z naiwną historyjką o samotnym bohaterze i kosmitach.

Gdy gramy na konsoli, nie ma instalacji, nie ma wymagań sprzętowych, życie po prostu staje się łatwiejsze. Jest to dla gracza idealne rozwiązanie. Niestety duże firmy produkujące podzespoły do PC nie zgodzą się na podział komputerów na generacje, tak jak jest to zrobione w przypadku konsol. Czy nie byłoby świetnie, gdyby można iść do sklepu i zobaczyć wymagania: „generacja 3 lub wyższa”? Od razu wiedziałbyś wszystko, a gdyby jeszcze generacje zmieniałyby się co 3-4 lata, to po prostu marzenie. Zmieniasz sprzęt co 4 lata, a wszystkie tytuły i tak działają płynnie. Jednak dla wielkich firm nadal nie najważniejszy jest gracz, tylko jego portfel :(. Czy to się zmieni? Na pewno, ale jeszcze długo to potrwa…


Bogdan „Kaczy” Kaczorowski