Zrozum, nie osądzaj


Czy trzeba być gejem, by zrozumieć homoseksualistę? Czy musisz wyznawać Islam, aby poczuć się jak Żyd?
Czy trzeba poddać się operacji plastycznej, by poznać uczucia Murzyna? Czy musisz ulec wypadkowi, by zrozumieć chorego?


1. Wieczór, kwadrans po jedenastej. Czarnoskóry mężczyzna wraca do domu po ciężkim dniu pracy. Na ulicach pusto, światła latarni odbjają się od pokrytego letnim deszczem asfaltu. Próżno szukać oznak życia, żadnych ludzi, żadnych zwierząt, żadnych samochodów. Mężczyzna zdecydowanym krokiem zmierza w kierunku domu. Jeszcze tylko trzy przecznice i będzie w swoim arroyo. Wiedział, że ta pozorna cisza panująca dookoła może być jedynie ostrzeżeniem. Za wszelką cenę musiał dostać się do domu, jak najszybciej, jak najkrócej. Ciemna uliczka. Idealny skrót. Murzyn z pewną obawą wkroczył w bezdenną odchłań mroku. Przyspieszył. Metalowy śmietnik przewrócił się z impetem uderzając o ziemię. Czarnoskóry rozejrzał sie nerwowo. Ani żywej duszy. Zaczął biec co chwila potykając się o wystające płytki chodnikowe. Ujrzał wąski strumień światła nieśmiało wpadający do uliczki. Jeszcze tylko chwila, jeszcze tylko moment, a dotrze do oazy. Jeszcze tylko kilka kroków. Przystanął przerażony na widok trzech obcych mężczyzn, którzy niespodziewanie wyrośli spod jego stóp. Wiedział, że nie ma już szans na ucieczkę. Znikąd pomocy. On jeden, Czarny. Ich trzech, Białych. On bezbronny i bezsilny. Oni uzbrojeni w noże, pełni pogardy i nienawiści...

2. Niedziela. To właśnie tego dnia Bóg odpoczywał. Po mszy ulice zaroiły się od pobożnych katolików, którzy co tydzień oddawali cześć Panu i składali Mu hołd. Mężczyzna w kapeluszu, spod którego wystawały niezgrabne loki, z pejsami połączonymi z nienagannie przystrzyżoną bródką i czarnym płaszczu, szedł ulicą razem z innymi. Ale on nie był dzisiaj w kościele. Nie modlił się jak reszta, nie przyjął Eucharystii, nie wyznał żalu za grzechy. Dziesiątki par oczu spoglądało na niego z pogardą i odrazą. Jakieś dzieciaki podbiegły do niego i zaczęły szarpać za płaszcz. Przyzwyczaił sie do tego. Nie było mu przykro, nie odczuwał żalu ani smutku. Wiedział, że nic nie zmieni ani czynem, ani słowem. Niechęć niesiona przez serca pobożnych katolików, którzy nie potrafią poprawnie zinterpretować słów Biblii potęguje się z każdym spojrzeniem na Żyda. Ale on przecież nie jest taki jak oni. Innymi trzeba gardzić i wskazać właściwą drogę...

3. Na wieczornej dyskotece było mnóstwo ludzi. Wokół baru kręciło się kilka wstawionych osób, parkiet palił się pod stopami roztańczonych imprezowiczów. Każdy miał osobę do towarzystwa, czy to dziewczynę, czy przyjaciół. A on przyszedł pobawić się sam. Sam... Jako jedyny stał pod ścianą wypatrując jakiegoś samotnego chłopaka, który byłby taki sam jak on. Takiego, który czuł jak on, rozumiał jak on i myślał jak on. Bez skutku. Nikt nie podszedł do niego, nie zaproponował drinka, nie zaprosił do tańca. Nikt... Wiedział, że jego orientacja seksualna wszystkich odraża, zniechęca i trworzy. Takich jak on powinno się likwidować, zamykać w gettach i palić żywcem. Nie miał tu czego szukać. Poszedł do łazienki, by załatwić potrzebę. Gdy to zrobi, opuści lokal i pójdzie do domu. Nie ma tu czego szukać. W toalecie zauważył mężczyznę wbijającego sobie igłę w żyłę. Z jednej z kabin dochodziły okrzyki i jęczenie taniej prostytutki. Ominął pisuary i poszedł do kabiny na końcu łazienki. Miał ochotę uciec z tego miejsca tak daleko, jak było to możliwe. Drzwi otworzyły się. Ujrzał dwóch potężnie zbudowanych mężczyzn z pałkami baseballowymi w dłoniach. Nie znał ich, ale wiedział po co przyszli. Wiedział, że zginie przez to, że nie jest taki, jak inni...

4. Młody mężczyzna po raz kolejny zdał sobie sprawę, że przez swoją niepełnosprawność stracił szansę na normalne życie. Zawrócił swój wózek inwalidzki i skierował się ku jezdni. Czuł na karku oczy obrzydzonych przechodniów, którzy z niesmakiem spoglądali w jego stronę. Samochody przejeżdżały ulicą pozostawiając za sobą jedynie chłodny powiew i odór spalin. Za każdym razem, gdy musiał dostać się na drugą stronę jezdni czuł strach i upokorzenie. Nikt nie podszedł do niego, nie zaproponował pomocy. Jak zwykle był zdany tylko na siebie. Wiedział, że na ruchliwym skrzyżowaniu przedostanie się na drugą stronę nie jest bezpieczne. Poprosił jakąś młodą nastolatkę o pomoc. Ta zarechotała szyderczo i odeszła. Był zdany tylko na siebie. Poczekał, aż sygnalizacja zmieni kolor z czerwonego na zielony i ruszył. Zza zakrętu z piskiem opon wyłonł się samochód. Na środku przejścia był tylko młody mężczyzna, bez żadnej szansy ucieczki ani odwrotu. Nikt mu nie pomógł. Nikt...

Przedstawiłem cztery krótkie historie, które posłużą mi jako przykłady do odpowiedzenia na pytania postawione na początku tekstu. Wielu z Was zarzuci mi, że emanują one banałem i koloryzuję na potęgę, ale tak nie jest. Nie ma w tym nic złego, że człowiek stawia sobie pytania, na pozór błahe i bez sensu, ale jednocześnie jakże ważne nie tylko dla nas, ale i dla całego otoczenia. Problem dyskryminacji dotyczy każdego, jednak mimo tego, że twierdzimy, że jesteśmy tolerancyjni, to naprawdę tak nie jest.

Rasizm. Problem poruszony w pierwszej historii. Gardzimy osobami o innym pochodzeniu. Dlaczego? Czujemy się lepsi? Mądrzejsi? Wyżsi? Nie! Po prostu jesteśmy pyszni i zazdrośni. Mężczyzna z opowiadania pracuje jak każdy z nas, chce się zasymilować z otoczeniem, jednak musi żyć w ciągłym strachu, gdyż jest prześladowany. Czyż nie tak dzieje się w dzisiejszym świecie? Czy nie rzucamy wiązankami na widok czarnoskórych ludzi? Przecież to nie jest ich wina, że wyglądają inaczej niż my!

Dyskryminacja religijna. Ileż to bluzgów idzie w stronę osób, które wyznają inną wiarę niż my. Nie tolerujemy poglądów innych, często w ogóle nie zwracając uwagi, że te osoby są wychowane w danej wierze. Bohater drugiej historii to Żyd, utwierdzony w przekonaniu, że Islam jest tą wiarą najwłaściwszą. I to jest jak najbardziej słuszne stwierdzenie, jednak tylko z punktu widzenia islamistów. Dla katolików jest to wiara obca, choć pod wieloma względami do siebie podobna. Czyż Biblia nie mówi, byśmy miłowali się wzajemnie niezależnie od tego kim jesteśmy i jaką wiarę praktykujemy? Skoro uważamy się za chrześcijan, to żyjmy jak chrześcijanie, a nie dorabiajmy sobie jakichś chorych prawd.

Osoby o odmiennej orientacji seksualnej są szczególnym obiektem dyskryminacji. Dla nas (osób heteroseksualnych) gej czy lesbijka to osoby chore i upośledzone, które powinno się izolować od "normalnego" społeczeństwa. Zapominamy, że taki gej także jest człowiekiem, ma swoje uczucia, tylko wyraża je w nieco inny sposób niż my. Mężczyzna z trzeciej opowieści chce taki jak inni bawić się, przebywać z ludźmi i znaleźć przyjaciela. Niektóre osoby nienawidzą takich ludzi do tego stopnia, że na własną rękę ich eliminują ze świata. Warto się zastanowić, kto tak naprawdę jest chory i upośledzony.

Ostatnia opowieść dotyczy nie tyle nietolerancji, jak znieczulicy. Przechodzimy obojętnie obok krzywdy bliźniego nie zdając sobie sprawy, że i nas może spotkać jakaś tragedia. Człowiek, który nie potrafi stać na własnych nogach ani przejść parę kroków o własnych siłach jest traktowany z pogardą. Można go wyśmiać i poniżyć, bo przecież co taki niepełnosprawny może nam zrobić?

Zauważyliście zapewne, że żadna z tych historii nie jest zakończona. Zastosowałem ten zabieg celowo, byście mogli się postawić w danej sytuacji nie na miejscu poszkodowanego, ale na miejscu krzywdzącego. Co zrobisz stojąc przed Murzynem mając w ręku nóż? Zadasz mu cios, by udowodnić swoją fałszywą wyższość, czy uznasz, że to co czynisz jest bezcelowe i głupie? Zamiast osądzać, warto pomysleć i starać się zrozumieć drugiego człowieka.



Kris