UPADEK PL

 

 

Cześć Maciuś. Ja też cię uwielbiam. Ten Twój cholerny uśmiech wiecznie zadowolonego z siebie człowieka ze śliczną żoną i dwójką uroczych dzieci tez kocham. Uwielbiam patrzeć jak siedzisz za biurkiem, na którym trzymasz ich zdjęcie i z błyskotliwością i elokwencją omamiasz kolejnego klienta i wciskasz mu do niczego niepotrzebne chujstwo. Z uśmiechem na ustach kutasino robisz ludziom wodę z mózgu i zgarniasz za to laury sukinkocie.

 

Co się tak na mnie gapisz? Nie igraj gnido, bo od wczoraj brakuje mi powodów, dla których sprawiedliwość w mojej osobie miałaby nie zatriumfować. Stul ryj! Nic mi nie jest! NIC KURWA!!! Spierdalaj!!! Dobra! Sam chciałeś skurwibąku, wsadzę ci ten obrazek w pysk aż wylezie drugą stroną... Żryj! Żryj! Amciu amciu skurwielu! Co, nie smakuje? Masz, popij odżywką do tych twoich jebanych zielistek, no, chlup, za rodzinę! Chlej, bo ci tymi twoimi chwastami przypierdolę! Kobietę się kwiatkiem biję, a ty masz z donicy penero! Chcesz jeszcze raz? Mowę ci odjęło gadzino? Milczenie zgodą? Masz kurwa! Masz! MASZ! MASZ!!!

 

Huu... Pa Maciuś, mam coś na mieście do załatwienia...

 

Dzień dobry, panie dyrektorze, wiem, że 'niestety' nie dostane kredytu. Ja w innej sprawie. Wpierdolić ci fujaro jak należy, ale najpierw jeszcze pare słow. Byłem sumiennym klientem, zawsze spłacającym wszystko na czas, z przyzwoitymi, regularnymi zarobkami, minimalnie poniżej limitu, zawsze... Zamknij się kurwa, teraz ja mówię... Potrafiłem się z panem dogadać, i co teraz kurwa? Co z tego mam? Chuja z waflem, zasrańcu! Zamknij się kurwa! To Twój laptop? No to patrz jak lata! A jak ładnie dach samochodu komuś rozjebało! Twoje autko? Ojej? No to wypierdalaj przez to okno, spotkaj się ze swoim rannym przyjacielem! Ziiiiiiiieh!!!!! Nie ustał... Nie będzie medalu. Chyba, że pośmiertny.

 

Witam panią pani Jadziu! Poproszę 20 deko michałków. 20 deko. To nie jest 20 deko! Odkąd rodzice posyłali mnie do sklepu kantowałaś szmato z tą wagą! Dawaj łapę suko! Dawaj kurwa, bo ci wbiję ten tasak w łeb! Dobrze... Ten paluszek waży dwadzieścia deko... Ciach... I ten paluszek też waży dwadzieścia deko... A ta łapa z kilo pięćdziesiąt. Nie wrzeszcz kobito, trochę honoru, niecodziennie ręka sprawiedliwości odpierdala ci łapę tasakiem. Idź do krawca, może ci przyszyje... No... I danie główne, ozorek... Dawaj suko, bo mi ręka zadrży... Dawaj kurwa... I już, tak strasznie było? Trochę zawadziłem o nos, ale będzie okej... Co pani mówi? Nie rozumiem... Może pani sobie michałka possie?

 

Dzień doberek szanownemu panu Doktorowi. Ręka? Nieźle, choć gdyby nie schrzanił mi pan tej operacji byłoby lepiej. Ja właśnie w tej sprawie. Załatwmy to jak mężczyźni. Oko za oko, ręka za rękę. Odłóż pan ten skalpel, miejże pan trochę rozsądku... No i na cholerę to było? Chciałem tylko życzyć panu połamania rąk i spełnić od razu swoje życzenia, a tu taka wtopa. Masz waść koniak z barku, dezynfekcja ran przede wszystkim! Piecze? Ojej, pomasowałbym, ale jakaś kutasina w kitlu schrzaniła mi operację ręki i mam drobne problemy z jej poruszaniem. Ale z tym da się żyć... Widziałem gorsze rany... Jeszcze koniaczku? Dobry, prawda? Drogi... Pewnie ktoś z oddziału kasiasty łapówę dał. Chętnie zamienię z nim parę słówek.

 

Negocjator policyjny? To dla mnie zaszczyt! Choć za sterroryzowanie oddziału wewnętrznego zasłużyłem chyba na jakąś relację w TV? Jakie mam żądania? Nie mam żadnych! Po prostu wszystko mi jedno. I nie widzę powodów żebym miał odpuścić! Nie chce z Wami gadać. Jak bardzo chcecie żądań to macie, co mi tam. Żądam widzenia z Elvisem Presleyem i wprowadzenia do obiegu banknotu pięćsetzłotowego z moja podobizną. Niemożliwe do spełnienia? No to zrywam negocjacje. Pierdolcie się. Rozjebię sprzęt do EKG, EEG, RTG, USG i chuj wie jakich jeszcze trzech literek. Chuj mnie obchodzi, że umrą! A ja kogo kurwa obchodziłem? Dupny z ciebie negocjator, widać, ze nie gadałeś z kimś kto nie ma NIC do stracenia. A ja nie mam! Oni nie są Bogu ducha winni! Każdy jest winny! Może i to ja jestem pojebany, ale przejebane mają oni! Ojej, pan chyba tym oddychał... A to panu życie podtrzymywało, cóż... Już nie podtrzymuje... Ale rzeźnia, ja pierdolę! Czemu nikt nie strzela? Chcecie mnie w kajdanach wywieźć? Mania narodowa jakaś? Kurwa strzelajcie! Nawet teraz kurwa nikt nie może czegoś zrobić jak należy? Strzelajcie!!!

 

O... Dziękuję...

 

 

(c) KTOŚ Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI