Z dala od zgiełku..

 

Życie jest cudownym zjawiskiem. Wiele niespodzianek, mnóstwo osób z którymi można porozmawiać, dźwięki, obrazy i wszystko to, co sprawia, że życie jest najlepszym erpegiem, jaki kiedykolwiek powstał. Niestety, jest też urządzony w ten sposób, by niektóre rzeczy zupełnie psuły przyjemność z czerpania z niego pełnymi garściami. Szkoła, która tak naprawdę sprowadza się do współzawodnictwa i zamienia się w wyścig szczurów, musi być dla Ciebie miejscem na czerpanie radości. Pierdol ludzi, którzy podchodzą do nauczyciela/wykładowcy i za przeproszeniem (za słówko 'pierdol' przeproszenia nie będzie ;p) liżą dupę tylko po to, by nauczyciel/wykładowca tę osobę zapamiętał. Że jest mądry, oczytany, wygadany i zarazem grzeczny. Stary, komu musisz to udowadniać? Dlaczego walczysz o ocenę tak, jakbyś walczył w obronie matki? Dlaczego dla piątki w indeksie nie pokażesz mi notatkek, bo, jak twierdzisz, właśnie przed chwilą ci wypadły. Wiesz, to nie jest dobre podejście, że swoim zachowaniem umiesz zepsuć to, co powinno być miłe. Nie jestem od tego, by kogokolwiek oceniać, ale czasami nie mogę się powstrzymać. Widziałem nie raz takie sytuacje, które naprawdę kazały mi się zastanowić na tym, dlaczego ludzie robią wokół siebie tyle syfu. Dlaczego nie myślą o innych tylko o własnej dupie i pieprzą to, że druga osoba nie może sobie pozwolić choćby na zwykły obiad. Jaka jest przyczyna Twojego szczęścia? Myślałeś kiedyś na ten temat? Za kasę starego lansować się jest bardzo fajnie, ale pomyśl o tym, że to tylko zwykły zbieg okoliczności, że masz trochę mamony na modne ciuszki czy żarcie w Mc. Donaldsie. Wiesz, też miałem szczęście urodzić się w cudownej rodzinie. Chociaż nigdy tego nie powiedziałem choćby mamie czy tacie, jestem tego świadomy. Jestem też świadomy tego, że nie w każdej rodzinie jest tak miło. Nie wiem, gdzie się wychowałeś, w willi z basenem ogrodzonej dwumetrowym murem czy w blokowisku na Pradze. Mam to gdzieś, ale mam nadzieję, że patrzysz czasami na innych. Mógłbym Ci opowiedzieć kilka historii o tym, jak cudowna rodzina rozpierdalała się przez to, że ojciec postanowił więcej kasy inwestować w proszek. Rozwód, matka z dziećmi na lodzie, mieszkają z babcią na 40 metrach. Nie mają nic oprócz siły. Bo powiem Ci, że są naprawdę silni psychicznie. Chodzą do szkoły, gramy wspólnie w nogę, chuj, że nie ubierają się w Croppie czy Housie, ale wiedzą co to jest prawdziwe życie. Wiesz, co mnie w nich uderza? Właśnie radość życia. Rozmowy, które ciągniemy godzinami są czasami głupie, śmieszne czy poważne, ale jedno wiem - nie mają pretensji do nikogo, nawet do ojca. Potrafią cieszyć się choćby czerwonym kolorem chmur podczas zachodu słońca. Czasami nie zauważam takich rzeczy. Ale wtedy podchodzą i robią ruch dłonią w stronę nieba. "Popatrz miekki, jakie konkretne chmurki." "Rzeczywiście"-nie przyznaje się do tego, że ich nie zauważyłem, chociaż szedłem tym samym chodnikiem, ale jestem szczęśliwy z tego, że wokół mnie są ludzie, dla których liczy się coś innego niż głupi wpis w indeksie czy ocena na świadectwie.

 

Nie mogę powiedzieć Ci o tym, żebyś wszystko zlewał, bo to nie jest dobre wyjście. Takich ludzi też znam, ale to nie jest moment, żeby o nich pisać. Chłopaki, którzy w wieku 23 lat mogą już mówić, że zjebali całe swoje życie, są naprawdę godni pożałowania. Nawet nie chcę o nich pisać. Chciałbym jeszcze nawiązać moich studiów, które też powiedziały mi coś o sobie. Tak naprawdę doskonale dobieram znajomych. Za ludzi których znam, oddałbym wszystko. Nigdy żadna osoba nie dała plamy, nigdy nie zdradziła ideałów, w które wierzymy, bo podstawą naszej przyjaźni jest podejście do życia.

 

Pamiętam ostatni poniedziałek. Cudowna pogoda, siedzę na piwku w barze przy UZecie i myślę o tym, że tak delikatnie mówiąc to bardzo nie chce mi się iść na zajęcia. Rozmawiam z kolegą, nie wiem o czym, zapewne mówi o szkole, to nie jest dobry temat na rozmowę przy piwie, ale nie przerywam mu - śmieje się, ale tak naprawdę szkoła w tym momencie przestaje mnie interesować. Podchodzimy pod główny budynek, rozmawiamy w kręgu przyjaciół. Plany na dzisiaj? Dwa wykłady i jakieś ćwiczenia. To nie jest dobra opcja przy pierwszym prawdziwym dniu wiosny w tym roku. Miałeś kiedyś podobne problemy? Jeśli tak - to świetnie, jeśli nie - to stary, przystopuj trochę wyścig i popatrz za okno. Jest ciepło, przyjemnie, masz znajomych, ale siedzisz przy kompie i nie chodzi mi o to, że czytasz AM, ale o to, że potem włączysz grę i jeszcze film, i z tego cudownego dnia zostanie Ci tylko miłe wspomnienie. I piekące oczy. Poszedłem z dwiema koleżankami. W drodze telefon, skocz po worek, potem się rozliczymy, my weźmiemy piwo. Za pół godziny przed akademikiem. Spoko, włączę muzyczkę z pokoju, o wezmę koc. Acha, i daj znać temu i temu. Ok, narkoza. Szybka akcja i jedziemy autobusem wpatrując się w ludzi, którzy stoją w korku, trąbią, biegną, żeby zdążyć na zielone, biorą ostatnie strzały z fajki, żeby przed autobusem jeszcze podkarmić raczka. Jedziemy 20 minut, patrzymy na ludzi. Przystanek, sklep, proszę dyszkę, pokój, głośnik i kocyk. I już siedzimy. Wokół mnie przyjaciele, rozmawiamy, palimy spliffa, fajki, pijemy piwko, kumpel przyniósł grilla. Obok kolesie grają w nogę, patrzymy na nich, na siebie, każdy jest szczęśliwy, bo właśnie zatrzymał czas. Zwrócił uwagę na coś, co jeszcze przed chwilą było zupełnie nieuchwytne. Idę po następne piwka, nie patrzę na kasę, bo jak pisałem wyżej, to nie jest wina moich ludzi, że nie mają floty na browar. Nie mam żalu, choć znam ludzi, którzy przez kasę zepsuli bardzo dużo.

 

Zrobiło chłodno, jakieś pomysły? Może pizza. Nie mam sianka, stary. No problemo, miekki, dzwoń. Siedzimy w pokoju, w głośniku dosyć głośno lecą różne kawałki, których nie usłyszysz w radiu. Nic nie mówimy, ale każdy jest szczęśliwy. Słuchamy Molesty:

 

 

 

To jest ukłon w stronę ludzi

Dzięki którym

Świat da się lubić

 

 

Dzień się nie kończy, to dopiero początek, lubię to...   A Ty? Pomyśl nad swoim życiem - czy zauważasz w ogole takie momenty.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

/ miekki (miekki_am@o2.pl)

 

 

 

/np. Molesta - Nigdy Nie Mów Nigdy