Wepchnij gwiazdkę pod tramwaj

 

 

„Gdy przegrywasz do przerwy 0-3 nie możesz wierzyć w cud,

musisz wierzyć w siebie.”

 

                            JERZY DUDEK

 

 

 

Pisanie o pisaniu to kiepski pomysł nawet wtedy gdy jedyną alternatywą jest pisanie o kobietach. O seksie nie będzie, bo nikt o nim nie pisze (dziwne). Czyli jednak znów będzie o życiu, o wszystkim i o niczym. Bardziej o mnie niż o was.

 

CZYTAJĄC ZMRUŻ OCZY...

 

Zacznijmy od tego, że pech przywiera do butów jak krowi placek. Jeśli chcecie mnie pokochać, to musicie pokochać futbol, spacery, gwiazdki z nieba i odór brudnych skarpetek. Żarcik, nie tam żebym chodził po łące bez butów, ale czasami mam wrażenie, że śmierdzę. Postanowiłem, że przez cały tekst kursor nie będzie stał tak długo, by mrugnąć trzy razy. Dlatego pewne zdania mogą wydać się wam bez sensu.

 

Kiedyś wierzyłem w cuda, teraz to brzmi zabawnie. Doświadczyć cudu to dostać jeszcze jedno życie. Wiecie jak to jest gdy człowiek nie ma szans, piszemy smutne teksty i one są świetne. Dlaczego nie ma tekstów od ludzi, którym się po prostu udało, od ludzi którzy spełnili marzenia, którzy są gdzieś, kimś. Są małe szczęścia Martiki, mogłyby być moje gdybym potrafił dostrzec gwiazdki w dzień. Wiecie dlaczego nie ma tekstów od ludzi permanentnie szczęśliwych, o szczęściu wielkim, nieosiągalnym, o szczęściu z naszych marzeń. Smutną konstatacją byłoby stwierdzenie, że oni nie istnieją, że nie ma ludzi spełnionych. Wiara każe mi usunąć tą opcję, z wachlarza rozwiązań. Dlatego, optymistycznie akcentując ten fragment tekstu stwierdzę, że nie wiem.

 

Wyobraź sobie kogoś kto jest szczęśliwy, wyobraź sobie, że na chodniku w twoim kierunku idzie kolorowa, uśmiechnięta Martika – symbol Action Magowego szczęścia. Euforia – słowo którego nie mogłeś znaleźć w słowniku - jest wypisana na jej twarzy. Może uśmiechnąłbyś się, zaśmiał, część przeszłaby obojętnie, ale boję się że większość zepchnęła by ją pod tramwaj. W świecie tak niezrównoważonym, chorym psychicznie, gdzie śmierć, ból i smutek udają szczęście, w takim świecie objaw jakiejkolwiek euforii, nawet jeśli jej powodem jest małe szczęście, musi być eliminowany bo grozi zagładą. Możecie teraz przeprosić, że uśmierciliście naszą Action Magową gwiazdkę z nieba. Ktoś kiedyś powiedział, że można zanudzić się na śmierć szczęściem innych ludzi. A tak... to byłem ja.

 

Fizycy chcieli stworzyć Perpetuum mobile, astronomowie znaleźć życie we wszechświecie, brat być biotechnologiem, a ja doświadczyć cudu. Cudu z dolnej półki, nie wskrzeszenia, nieśmiertelności, ale spełnienia jakiegokolwiek z marzeń. Niestety wdepnąłem w łajno, przypuszczalnie krowie. Powiem wam jak jest: nie macie szans, wszystko było z góry przesądzone. To wina Polski, świata, okoliczności, czasów, rodziców, znajomych, ulicy. Do szkoły pod górkę, ze szkoły pod górkę (!?). To wina grawitacji, słabych mięśni, dużej wilgotności i braku sztucznej szczęki. Właściwie jesteście bez winy.

 

 

 

 

PS: Szczęście to towar deficytowy, wy nie będziecie w nie wierzyć, a moje szanse rosną. :P

        PRZEPRASZAM, ŻE UŚMIERCAM.

 

 

 

QUASIMODO

quasimodo18@wp.pl