Jestem grafomanem

Tak, w najbardziej z pejoratywnych znaczeń tego słowa. To przykre, jednak czasem trzeba sobie uświadomić, że chcąc sięgać szczytów złotych gór, taplamy się w błocie, lepiąc jedynie niewielkie pagóreczki, nazywane naiwnie drapaczami chmur. Po co się oszukiwać? Nie warto. Stańmy przed lustrem i powiedzmy sobie śmiało - jestem intelektualnym analfabetą, plagiatorem kultury i kopistą świata. Kreatywność umarła we mnie w momencie, gdy pomyślałem, że mogę być kiedyś kimś. Kimś kiedyś dla kogoś. Zaiste, paradoksalnie, bezwzględnym kontrastem tej frazy mnie życie policzkuje.

Exupery mawiał, że wielkością człowieka jest tworzenie, a nie odtwarzanie. Jak tego dokonać, skoro wszystko zostało powiedziane? Wirujemy wśród słów, zdań, akapitów, które zdążyły opisać niemal wszystko - nam pozostaje jedynie ułożenie tych klocków, może delikatne ich przemieszanie, by całość miała ręce i nogi - choć i to nie jest bezwzględnie wymagane. Zawsze można przecież powiedzieć, że to głęboka sztuka, a zdezorientowany odbiorca jest najzwyklejszym ignorantem. Tłumaczyć można wszystko, wszystkim, na wszystkie sposoby - trzeba się napocić, żeby nie wyjść z opresji obronną ręką. Że tłumaczą się winni? Stereotyp. Ot - wytłumaczone.

Bawię się jezykiem. Rymuję, przerzucam, kontrastuję, metaforyzuję. Jestem bogiem słowa, panem swoich myśli. Myśli przeczytanych w gazecie, podręczniku, lekturze. Są moje - sam je zmodyfikowałem. Jestem kolażem ideologii. Jestem kolarzem na infostradzie. Czytam-redaguję-czytam-redaguję. Redaktor, w którym więcej aktora. Ubieram antyczną maskę - śmiech, naraz zmiana - płacz. Zatwardziały oportunista na usługach wiatru szeptów.

Po raz setny ten sam temat, po raz setny te same wnioski i po raz setny podejmę się napisania, JA. Trochę z tego, trochę z tamtego, owego, siamtego. Globalny miszmasz tez i antytez. Jest - Tekst. Bezwzględnie z dużej litery, bo to kumulacja myśli, głos wszystkich głosów. Nieważne nieścisłości, nieważne sprzeczności, nieważny totalny bełkot.
Ważny JA.
JA - twórca.
JA - pisarz.
JA - KREATOR.
Kreować, znaczy powodować powstanie czegoś. Jestem więc przebogiem, mam moc wielką. Kreuję, jak mnie wykreowano. Twór kreatora osiągnął apogeum, stanął na równi z mentorem.

Dzisiaj jestem szczęśliwy - napiszę o tym. Jutro będę pewnie smutny - napiszę o tym. Może trzeba zaszokować, zbluźnić, opluć? Skoro taki wymóg sztuki, dlaczego miałbym się wzbraniać? Jestem przecież sługą Kaliope. Ekstaza myśli, burza mózgu, MUSZĘ PISAĆ! Rozrywa mnie wewnątrz, MUSZĘ PISAĆ!

Muszę pisać. Dotknąłem dna. Napiszę o tym. Jestem grafomanem.

--- 

Józef Dróżdż

[www.jozefdrozdz.wordpress.com]