|
Felieton
W grach komputerowych nie występuje egalitaryzm grywalności, poziomu wykonania czy treści tudzież fabuły, motywu. I bardzo dobrze. Dzięki temu gorsze gry są wypierane przez słabsze (nie piszę tu od razu o budżetówkach, ale także o większych produkcjach).Duży wpływ na sukces marketingowy ma również reklama, demo czy zdanie prasy recenzującej. Jednak własne, ostateczne zdanie na temat danej gry określamy sami dopiero gdy ją przetestujemy. Sami decydujemy, co nam się podoba, co było warte wydanych pieniędzy, przy jakim tytule spędzimy następne godziny. Jako klanowicz jestem przywiązany do jednego, określonego tytułu. W nim się doskonalę, w niego jedynie (tzn. najczęściej) gram, jemu poświęcam wolny czas. Osiąganie sukcesów jest okupione ciężką pracą - tak również jest i w grach komputerowych. Jak to mówią: praktyka czyni mistrza. Mistrzem nie jestem :P , ale coś tam potrafię. W każdym razie fakt, że jeden tytuł przynosi tyle zabawy, dobrze spędzonego czasu, sukcesów (a co za tym idzie, podniesienie wartości osobistej, jeżeli ktoś ma z nią problem), a także poznanie wielu znakomitych kupli jest o wiele, wiele lepsze od ciągłej gonitwy za nowością. Wiele osób nie szuka tej „swojej” gry, ale kupuje wiele dopiero co wydanych. Z racji, że gry wychodzą dość często, a wybór nie jest mały, zanim na dobrą sprawę poznają prawdziwą treść produkcji, zaopatrują się w nową. Większość tych graczy to piraci („bo jak można wydawać stówę na grę, spoko zaraz wyjdzie kolejna i też tyle kosztuje??”), do których czuję pogardę oraz wstręt, i których nie powinno się nazywać graczami. Puentą moich wywodów jest rada dla tych „testerów”. Spróbujcie dłużej grać w jedną grę, może Ci się spodoba? Może przestaniesz kupować i kupować, ale zaczniesz wreszcie NAPRAWDĘ grać w grę? Gonitwę odłóż na bok, nie jest warta poświęcenia czasu, a sprawdzanie gier zostaw Redakcji CDA, to Ich fach ;) . Spróbuj , naprawdę warto! PL4FC – MacAron |