Co z tymi RPG-ami?


Gdy patrzę na ostatnie RPG-i nachodzi mnie jedno pytanie: „co z tymi RPG-ami”. Niedawno CDP podało, że ich Wiedźmin sprzedał się w 600 tysiącach kopii z tym, że na zachodzie liczba sprzedanych egzemplarzy osiągnęła około 100 tysięcy. Powód możemy zobaczyć na zachodnich wortalach gdzie dla redaktorów błędem był brak tworzenia postaci, albo za mała ilość broni bądź pancerzy. Ja rozumiem, że ludzie na zachodzie sagi o Wiedźminie mogli nie czytać, ale jednak Wiedźmin był reklamowany do potęgi i nawet Amerykanie wiedzieli, że Geralt płytówek nie nosił. Jakie RPG-i za to teraz odnoszą największy sukces? Oblivion, który (nie przeczę, świetna gra) ma główny wątek dający się ukończyć w tyle, co Crysis albo Call of Duty. Gothic 3 w którym główny bohater wbiega do miasta pełnego orków i wymiata wszystkich okupantów bez większej zadyszki. Na przyszłość szykuje się Fallout, 3 który zapowiada się nie lepiej (wiele strzelania, wiele itemów, ale za to słabe dialogi, albo nieszczęsne drzewka ala Morrowind czy Oblivion). Obym się mylił, bo aktualnie ostatnimi bastionami porządnych, rasowych RPGów jest Wiedźmin (oby dodatek i sequel odniosły większy sukces) i Never Winter Nights 2, które o dziwo wciąż trzyma poziom.

Obawiam się, że jeżeli ten gatunek dalej będzie szedł drogą „dużo itemów i mnóstwo sieczki” to niedługo początkujący gracze będą wychodzili z tekstami „Diablo 2 to było zaje****e RPG”.


Konrad Wiśniewski