Mój dzień świra
Boję się podejść do biurka. Boję się komputera. Boję się uzależnić. Boję się odjechać Windą
do wirtualnego świata. No nie mogę. Cholera. Zrobiłbym coś, ale pustka.
Sen, łazienka, szkoła, komputer, kolacja, komputer, sen. Cholera.
Wrzeszczę do brata: ścisz ten kicz, ja tu ginę, musisz tym walić po uszach
po całym dniu w szkole. Wrócisz napierdalać jak pójdę do kolegi.
I już siedzę przy biurku, w prawej ręce mam myszkę. Miałem.
I znów to cholerne okno z Pascalem, chyba już nigdy go nie opanuję.
Próbuję coś tam napisać..............................................................................nie idzie.
Wszystko wyłączam Alt+F4. Dziś nie uruchamiam CCleanera, cały dysk sprzątam
pierwszego każdego miesiąca, chyba że coś instaluję, jakąś grę.
Żeby nie grać samotnie, gram z radiem. Słucham Radia Maryja.
,,Polska jest dla polaków, nie dla Żydów, nie dla czarownic, nie dla dzikich kaczek.''
Nie zawracam sobie głowy ani polityką ani religią ani niczym innym.
Na pulpicie zawsze mam porządek. Wystarczy jedna ikonka, aby zepsuć cały ład.
Wkurwia mnie kiedy ktoś majstruje przy rozdzielczości ekranu.
Wpłynąłem do Myrtany, samochód driftuje w Need for Speed,
strzelam do kolejnych przeciwników w Call of Duty 4.
Może tak w łeb sobie strzelę?
Alchemik
zapraszam do polemiki, czy wy też macie takie dni? - adres e-mail
,,Dzień Świra'' - każdy powinien ten film zobaczyć.
Sam obejrzałem kilka razy. POLECAM.