22 marca 2008

Grajek

   Słyszałem niedawno o niebotycznie drogich drinkach dostępnych jedynie dla najbogatszych ludzi na świecie- składniki do każdej porcji pochodziły z różnych stron świata. Wątpię jednak, czy jakikolwiek genialny trunek byłby w stanie zastąpić słoneczne popołudnie spędzone z przyjaciółmi przy herbacie...

Podobne zastrzeżenia, dotyczące wagi wszelkich wartości budzi we mnie kwestia bycia superbohaterem- przecież pełne znaczenie tego słowa stanowi jedynie filmowe ucieleśnienie ideałów (najczęściej w zupełności nieosiągalnych). W wielu wypadkach doszukiwanie niezwykłości we własnym życiu kończy się na ścieżce prostych przyjemności-wypatrując sensu w zbiorze ogólników, których nie potrafimy nawet objąć umysłem, zaczynamy gonić własny cień. Wtedy jednocześnie możemy zburzyć własną hierarchię wartości, zastępując życiowe priorytety eskapadą w stronę niepewności. W jaki sposób ułożyć wszelkie fraktalne sekundy, aby nie zgubić zdolności trzeźwego postrzegania?

Tuż po tym, jak w roku 1853 amerykańskie okręty zakotwiczyły u wybrzeży Edo (obecnego Tokio), rozpoczął się dynamiczny rozwój Japonii pod względem militarnym i technologicznym. Pomimo  licznych osiągnięć kultury wschodniej, ta część świata nadal nie dorównywała pozostałym państwom. Cesarz przenosząc swoją siedzibę z Kioto do Edo,  nieświadomie stworzył podwaliny dla obecnego betonowego gąszczu przeplatanego światłami ruchliwego miasta. Zapoczątkowanie układów handlowych z przybyszami zaowocowało zaadoptowaniem przez Japończyków zachodnich wzorców. O dziwo państwo, które przyjęło dwa uderzenia atomowe ze strony Stanów Zjednoczonych, lgnie obecnie w stronę zachodu. Jednak naśladowanie kultury popkornu udziela się także Europejczykom. Dawanie folgi gwiazdkom showbiznesu przeradza się niejednokrotnie w ślepe dążenie do wymodelowania własnego życia na sposób amerykański. Jednak nawet sami celebryci nie zdają sobie sprawy z tego, że są jedynie pionkami w grze o miliardy dolarów.

Istnieje kilka naprawdę marnych piosenek, których mógłbym słuchać na okrągło- chodzi oczywiście o melodie powiązane z moimi wspomnieniami. Specjaliści od reklamy postanowili wykorzystać możliwość kontaminacji promowanych produktów z utworami muzycznymi. Moim zdaniem każdorazowe emitowanie reklamy połączonej ze znanym motywem melodyjnym obniża wartość artystyczną danego utworu. W efekcie takich działań osoba odrzucająca wszelkie nachalne propagandy, odsuwa od siebie także twórcę kolaborującego z „komercyjnym przeciwnikiem”. Warto w tym momencie zauważyć, że umiejętne manipulowanie ludzkimi słabościami uwidacznia się także w sposobie przekazywania własnych poglądów.

O ile akceptacja dla wszelkich różnic tworzy mocną sieć zależności, tak tworzenie dodatkowych tabu poprzez podważanie wzajemnych autorytetów jest działaniem bezsensownym. Słowa nacechowane negatywnym ładunkiem, po pewnym czasie nabierają wulgarnego wyrazu- w takiej sytuacji samo wspominanie o niektórych mniejszościach (czy to etnicznych, czy też społecznych) odbierane jest jako jawna niechęć do danej wspólnoty. Pomimo że cenzura ma ograniczoną sferę działania, sama kultura wyznacza nam granice. Co jednak zrobić, gdy wszelka działalność artystyczna przeradza się w proces kształtowania komercyjnej marki?

Nie uważam, że gremialny rozgłos jest równoznaczny z  płytkością przesłania- muszę jednak przyznać się do pewnej niechęci  jeśli chodzi o popularność. Oczywiście wydanie słabej książki nie zamyka dróg rozwoju młodym twórcom. Wręcz przeciwnie- obniżenie poprzeczki przez uwielbienie dla dzieł niedopracowanych stanowi dowód, że każdy może sięgać po profesjonalizm.

Podczas kolonizacji obu Ameryk przelano wiele indiańskiej krwi. Równolegle gdy duchowieństwo hiszpańskie zakazało tubylcom zdejmowania skalpów, dowództwo obszarów skolonizowanych przez Anglosasów płaciło spore sumy za dostarczenie skalpów indiańskiej skóry. Hiszpańscy katolicy uznawali tubylczą ludność za równą sobie samym- pobierając tamtejsze kobiety propagowali poszanowanie dla tubylców. W odróżnieniu od brytyjskich protestantów uznających swoją wyższość wobec rdzennych mieszkańców Ameryki- Hiszpanie nie uważali, że eksterminacja Indian jest potrzebna, aby zasiedlić nowy ląd (król Hiszpanii nigdy nie mianował się imperatorem Indian, jak to wyglądało w przypadku Anglii). Protestanci przekonani o swoich żydowskich korzeniach, uznawali się nowym Izraelem upoważnionym przez Boga do zasiedlenia każdego lądu. W efekcie praktycznie całkowitego strawienia rdzennej ludności Ameryki, górę przejęła kultura europejska.

Co jednak przesądziło o tak gwałtownym rozwoju nowego kontynentu? Dlaczego spotykamy tak wiele kontrastów pomiędzy poszczególnymi nacjami?

W świecie wymieszanym pod względem etnicznym każda najmniejsza kolizja przekonań może wywołać niszczycielską lawinę. Impet, z jakim postępowe technologie wdarły się do codzienności, zmienił wiele dziedzin naszego życia. Niektóre stały się o wiele prostsze, jednak wiele z nich uległo niepokojącemu zapętleniu- zbiór podstawowych potrzeb ludzkich rozgałęził się w plątaninę zniewalających uzależnień.

Cóż można powiedzieć o człowieku wybitnym, który pokornie odsuwa od siebie popularność? Czy jest to dowód średniowiecznego zacofania? Wiele publikacji uznawanych obecnie za przestarzałe w swojej treści może kryć w sobie uniwersalne zasady, które okazują się przydatne także w dobie obecnej. W sytuacji, gdy natłok niesprawdzonych informacji utrudnia budowanie własnej opinii, pomocne może okazać się analizowanie dawniejszych wydarzeń- poszukiwanie odpowiedzi w odbiciu minionych czasów i sięganie do większej liczby źródeł. Wtedy zasłanianie się brakiem czasu staje się zwyczajnie niedorzeczne.

sypee (zbluzgaj autora)

www.forum.actionmag.pl 

bibliografia: "Czarne Karty Kościoła" Messori; "Od Samurajów do Sony" Curt Andressen :)