Z wiatrakami trza od środka!
czyli od siedzenia okrakiem bolą nas jaja


Re: "Okrakiem na Barykadzie" (Doorshlaq), AM 101

      Muszę szczerze się przyznać, że dość długo zbierałem się do napisania odpowiedzi na polemikę Doorshlaqa i to nie tylko dlatego, że na nadmiar czasu nie narzekałem. Prawdę mówiąc, to mój "oponent w dyskusji" (lub też, skoro sam dowodzi że moim oponentem nie jest - partner, w koncu o partnerstwie osób tej samej płci rozmawiamy tutaj dużo...) trafił chyba na najlepszy możliwy moment ze swoją "radykalnie tolerancyjną" polemiką, bo przesłał mi ją mailem tuż po burzy jaką wywołała książka Grossa (na ten konkretnie temat naprawdę nie ma się co rozwodzić, bo chyba wszyscy się zgadzamy, że ta część wysoko postawionych ludzi którzy zareagowali świętym oburzeniem zaprezentowali postawę dość żałosną, prezentując się z takiej strony, że nic tylko przyznać racje Doorshlaqowi - na szczęście to tylko część naszego społeczenstwa, w dodatku jeszcze specjalnie wyeksponowana przez media) Los chciał żeby w tych samych dniach rozwieszone zostały w Toruniu plakaty w stylu "Jestem emerytką. Jestem lesbijką", a trochę pózniej wyrosły na nich dopiski w stylu "zboczency, dewianci". Dodajmy do tego, że o ile pierwszy, wyjściowy tekst Doorshlaqa stał na raczej srednim poziomie (nie ujmując autorowi) o tyle przy polemice widać, że się chłop mocno postarał i oto z dość skwaszoną miną, muszę przyznać, czytałem wywazoną i popartą niezłymi argumentami odpowiedz. Gdybyśmy toczyli tutaj bój na śmierć i życie zapewne powiedziałbym "w porządku, twoja racja jest bardziej twojsza niz mojsza, kapituluję", ale w dyskusji chodzi chyba raczej o wyciąganie konstruktywnych wniosków i ciekawą wymianę zdan - toteż postaram się co nieco odpowiedzieć.

      Właściwie to trudno jest się nie zgodzić, że w obliczu nietolerancji nie powinno się tematu obchodzić a przyznać, że mamy do czynienia ze złem, koniec kropka. Sęk w tym, że wojna to bardzo złe rozwiązanie, bo jedynie pogłebiające różnice zdan i nakręcające nienawiśc. Chcę przez to powiedzieć, że na szczeblu dyskusji (lub też uzywając słowa lansowanego ostatnio w mediach - debaty) publicznej najważniejszym instrumentem do zmieniania rzeczywistości jest dialog. Z tym Doorshlaq, jako idealista, chyba się zgodzi. Zakładam, że pomimo tego że jakiś czas temu przy władzy mieliśmy chamów ze wsi i gwałcicieli, osoby mogące się do takiej debaty włączyć to ludzie światli i mogący prowadzić dyskusję na wysokim poziomie. W Polsce dyskusji w ogóle nie ma. Mamy dwie strony barykady (a raczej są to okopy, bo do starć prawie że nie dochodzi) - zatwardziałych konserwatystów i liberałów. Liberałowie bedą mówić swoje, organizować swoje manifestacje, konserwa bedzie robić swoje. Tak samo w innych sprawach, żeby tych biednych homoseksualistów już tak nie męczyć, lewica atakuje Kościół i chce na gwałt zabierać kościołom wszystko, co te od panstwa biorą, Kościół z kolei trzyma się kurczowo wszystkich swoich obecnych przywilejów, co jeszcze mocniej izoluje społecznie ich oddanych wyznawców wierzących w zasadność owych przywilejów. Cala Polska murem podzielona.

      Problem pojawia się wtedy, kiedy mówimy o tym, co w panstwie najważniejsze - narodzie jako całości. Ja nadal jednak będę obstawał przy tym, że przeciętni ludzie w wieku, powiedzmy, 20-50 lat nie są nietolerancyjni wobec "odmienności" samej w sobie. Z drugiej strony, jestem przekonany, że gdyby Polska przeżyła migrację zarobkową ludzi z - dajmy na to - Wietnamu czy Rumunii, to zobaczylibyśmy akty niechęci. Może Polska nie jest doskonałym przykładem, bo w Polsce podobno ludzi do pracy nie ma, ale wszędzie tam, gdzie pojawia się konflikt interesów, a strony w konflikcie są odmienne (na przykład) etnicznie, to konflikt staje się konfliktem na tle etnicznym, chcąc nie chcąc. Polacy jeżdzą do pracy za granicę, w odczuciu niektórych "zabierając" tę prace tubylcom, dodatkowo popełniają przestępstwa - zaczyna sie niechęć do Polaków. Na szczęście Polacy są biali, bo inaczej bylibyśmy "pieprzonymi czarnuchami" - a tak jesteśmy tylko "pieprzonymi polakami" (zawsze to jakoś tak oryginalniej) Nietolerancja? Dobrze, nazwijmy to tak, w koncu taka jest istota tego zjawiska, ale to nie w tym rzecz. Oczywiście nie tyczy się to homoseksualistów, bo oni niczego nikomu nie zabierają.

      Można to jednak odnieść do antysemityzmu w okresie powojennym. Przekonanie o tym, że żydzi wykorzystują Polaków, pewnie też myślenie w kierunku "może Hitler by nas tak nie zmiażdzył, gdyby u nas nie było tylu zydów", stereotypy charakterologiczne (skąpstwo, "agresywny" handel) - dodajmy do tego propagandę komunistyczną i pogromy gotowe. Co do komunistów... oczywiście, że byli Polakami, ale rozsławiony "Katyn" Wajdy już dobrze dowodzi, jaką nienawiścią byli oni darzeni przez większość społeczenstwa. Argument używany przez wspomnianych przez Doorshlaqa ludzi, wg. którego to naziści wywołali II Wojne światową, jest prawdziwy. Co do dokładnych danych historycznych można by się pewnie w nieskonczoność spierać, ale pewne jest to: mieli oni poparcie społeczenstwa zdobyte poprzez wykorzystanie negatywnych nastrojów społecznych, silną propagande, i oczywiście totalitarne rządy (nie zapominajmy że to słowo oznacza narzucanie woli i niszczenie sprzeciwu, a w Trzeciej rzeszy nie było od tego odstępstw!). Te zabiegi nie byłyby dokonywane, a Hitler nie doszedłby do władzy gdyby pewnej grupie ludzi nie zależało na wywołaniu drugiej wojny światowej. Czy byli to potentaci przemysłu zbrojeniowego (czy to jest właśnie establishment? czy to może już salon? :p), czy po prostu fanatycy już nie chcę rostrzygać, ale rzecz w tym że nie można identyfikować całego narodu z czynami rządzących - nie chcę też jednak oczywiście usprawiedliwiać tym ani pogromów, ani zbrodni II Wś.

      Powracając jednak do naszych homoseksualistów, bo to od nich wyszliśmy. Jak mówiłem, wydaje mi się, że przecietni ludzie w wieku 20-50 lat nie mieliby problemu z akceptacją homoseksualistów, pod warunkiem odpowiedniego dialogu. Robienie kolorowych manifestacji "odmienności" przed nosem człowieka który właśnie dostał w kość w pracy to nie jest dobra forma dialogu. Ale przejrzyste wyjaśnienie ludziom (poprzez chociażby dyskusje w mediach), że legalizacja związków homoseksualnych absolutnie nie ma dla nich żadnych negatywnych skutków i że nie ma żadnego powodu żeby przed tym się bronić - już tak. Pewnie, że nie trzeba tego tłumaczyć mi czy moim znajomym, ale nie wszyscy są z natury tak otwarci (proszę Cię Doorshlaqu, tylko się tego zdania nie czepiaj bo to nie ma sensu:)). Zwłaszcza z tak popularnym prawym skrzydłem w Polsce, co z kolei wywodzi się z antykomunistycznych tradycji, i tak dalej i tak dalej. Ludzie pokroju członków partii LPR? Trudno, do gazu ich nie wyślemy przecież. Jeżeli coś jest po prostu obiektywnie dobre, to warto o to zabiegać (to o tolerancji, nie o posyłaniu LPRu do gazu oczywiście:))

      Celowo zacieśniłem ten przedział wiekowy do takich lat, bo wiem że poza tymi granicami z tolerancją bywa bardzo różnie. Dresy, kibole, młodociani kryminaliści... to są ludzie, których cała egzystencja opiera się na nienawiści. Czy to do kiboli znienawidzonej ekipy, czy to do długowłosych, pedałów, punków, ludzi z drogimi komórkami... czy jest sens w ogóle postrzegać tę grupe w kategorii tolerancji lub jej braku? Chyba nie. Lepiej skupić się na tym, jak ten margines socjalizować i zapobiegać jego powstawaniu. Wyobrażacie sobie dresa krojącego nocą kogoś na warszawskiej Pradze a za dnia walczącego o prawa gejów? Ja sobie wyobrażam i jest to wyobrażenie tyleż zabawne co nierealne:) Swoją drogą, nie zgodzę się z Doorshlaqiem, że rzucenie bananem w kogoś jest wiekszym złem niz kradzież komórki (uwaga, wstawka humorystyczna) Ja na przykład, banany bardzo lubię i takowego bym ze smakiem zjadł (niestety, nikt powodu do obdarowania mnie takowymi nie ma), zaś komórkę swoją również całkiem lubię (właściwie to wzmianka całkiem na temat, bo często spotykam się z opinią iż ma ona "pedalski" kolor, bo złoty. Sęk w tym że też tak uważam, ale sobie jej, cholera, nie wybierałem. Ale poza kolorem to v3i polecam) i niechętnie bym się z nią rozstał. Patrzcie ludzie, teraz już jak dać komuś banana to zle, bo rasistowsko, ale komórkę zabrać dobrze, bo się zarobi! Ironizuję naturalnie, w dysputy moralne się wdawać nie warto. A reszta młodych ludzi, aczkolwiek mniej rozgarniętych niz studenci czy uczniowie najlepszych liceów? Zapewne tak samo zle jest u nich z szacunkiem dla środowiska, starych ludzi, mienia publicznego jak i homoseksualistów i innych "odmiennych", a więc edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. Polska szkoła w ogóle nie spełnia funkcji edukacyjnej pojętej czymś więcej niz samymi informacjami (choć i z tym bywa różnie). Ludzie nie umieją współpracować "ponad podziałami", rozmawiać, samodzielnie myśleć.

      Ludzie starsi... myślę, że wszyscy wiemy, że starsze panie z charakterystycznym materiałem na głowie (podpowiem, że nie o włosy/peruki chodzi) do tolerancyjnych nie należą, ale cóż począć. Ludzie wychowani miedzy dwoma wojnami światowymi, ew. w PRLu których życie (i obcokrajowcy też) nie oszczędzało, jak tu od nich wymagać kultury otwartości, tolerancji. Swoją drogą, czy nie wydaję się Wam że w Polsce ten problem jest tak wyolbrzymiony też dlatego, że nasze społeczenstwo spotyka się z nim tak gwałtownie? Inne (zachodnie) społeczenstwa europejskie już od ponad 60 lat nie mają do czynienia z wielkimi konfliktami, nie miały dyktatur obyczajowych, takiego niedostatku, nikt im niczego nie zabierał, nie zakazywał, wiec w duzo wiekszym stopniu mogły do tolerancji dojrzeć niż Polacy, którzy dopiero od niespełna 20 lat są wolni i stykają się z zachodnią kulturą, którzy wciąz częściowo mają syndrom zamknięcia i nieufności wobec tego, co obce (a i tak tylko ci spośród tych starszych wiekiem), 20 lat to nie jest nawet jedna generacja, az tu nagle biją w tarabany jacy to jesteśmy zli bo nie legalizujemy jeszcze związków homoseksualnych. Tarabany mają racje, ale w sposób empatyczny nasuwa się nam takie "osochozi"? Cierpliwości. Tak swoją drogą, to troche drażni mnie to metalowe poczucie o odrzuceniu i odmienności od reszty społeczenstwa (nie mówię, że Doorshlaq, słuchający z tego co wiem progrocka jest o tym przekonany, ale wspomniał coś o tym temacie). Ktoś (poza... imbecylami mianowanymi przez PiS - o kretynach do ochrony biednej młodzieży przed sektami mówie) zakazuje koncertów, mierzy niechętnymi spojrzeniami długie włosy czy gani za plecaki kostki? Metale są tak nietolerowani przez społeczenstwo, jak... no, nie są. Nie trzeba być nietolerancyjnym żeby patrzeć się jak na kretyna na jegomościa co się obwiesi łancuchami i pentagramami albo dziewoję co w 40-stopniowym upale bedzie chodzić w bluzie Darkthrone, skórzanej kurtce i corpsepaincie na gębie. Ataki agresji to inna bajka, ale droga czarna braci, to nie społeczenstwo izoluje was, tylko wy się sami izolujecie od społeczenstwa. (uff, ostro to zabrzmiało)

      Doorshlaqa zapewne świerzbią już rece, żeby zarzucić mi że siadam okrakiem na barykadzie i przymykam oko na otaczające nas zło - a właśnie nie chciałbym, żeby ktoś takie wrażenie odniósł (wszak chłop ze mnie i od tego siedzenia już mnie jaja bolą, a na lewym oku od tego przymykania rozmazuje mi się mascara). Skręcało mnie z gniewu kiedy kumpel z UW opowiadał mi, jak kibole Legii (zeby nie było, studenci jednej z najlepszych uczelni w kraju!) w akademiku zetkneli się z Irakijczykami z wymiany miedzystudenckiej i ich pobili (pikanterii dodaje mi fakt, zem z urodzenia Krakus:)). Przykład ten dowodzi, że nawet wśród ludzi z założenia wykształconych, młodych kultura "kibolstwa" wywołuje po prostu kryminalne skłonności. Z tym trzeba walczyć, to trzeba potępiać, ale nie dajmy się zwariować, to że w postkomunistycznym kraju, takim jak Polska homoseksualiści nie mogą paradować po ulicy trzymając się za rece bez zwracania na siebie uwagi nie oznacza jeszcze, że jesteśmy dziurą na mapie tolerancyjnej europy. Takie czasy na pewno nadejdą, nie ma się co bać (czasy tolerancji, nie dziury - dziura już na pewno jest, budżetowa, tyle tych strajków i podwyżek było...), starać się by stało się to jak najszybciej? W porządku, ale realnie oceniać szanse i konfrontować metody i cele jakie chcemy osiągnąć w stosunku do rzeczywistości. Walka z wiatrakami za pomocą kopii, choć szlachetna, jeszcze nikomu na dobre nie wyszła. Z wiatrakami powalczyć można tylko rozmontowując je od środka. A na to potrzeba czasu.

Opinie, komentarze, banany - śmiało, chetnie przyjmę (skórki nie połykam, wyrzucam do kosza) - ghost68(at)o2.pl. Mam nadzieję, że i w tym numerze Gregorious wyróżni mnie za wspaniały "przyteczek w nos oponenta" (co ja się natłumaczyłem dziewczynie, ludzie! piszesz do jakiegoś "Action" magazynu o tolerancji dla gejów, naczelny wyróżnia cię za "modelowe" prztyczki w nos... no, no). No i, najlepszego wszystkiego z okazji setki. Szczerze!

Zem słuchał Desert Sessions i hulającego za oknami Orkanu Emma (a by mogło Tadziowi nadajnik usrać to bym się śmiał:))


© ghost