Cosmotekst
Zabawki, zabaweczki. Wszyscy mamy jakieś. Nieodmiennie aktualnym pozostaje pytanie, czy zabawki mogą w jakikolwiek sposób o nas świadczyć. Czy na pewno ma znaczenie, czego do sprawiania sobie radości delikwent używa; czy bawi się lalkami, misiem, a może ludźmi?
Teraz będę się głupio tłumaczył. Jako przyszły (a może i obecny?) kulturoznawca staram się być zorientowany w możliwie dużej liczbie przejawów kultury masowej. Do takich przejawów zalicza się z pewnością czasopismo „Cosmopolitan”. W moje ręce dostał się numer zawierający wykaz zabawek właśnie. Postanowiłem owe zabawki, służące dawaniu przyjemności przedstawicielkom płci żeńskiej, skonfrontować z zabawkami typowo męskimi. Jako że nie miałem na podorędziu żadnego męskiego odpowiednika „Cosmo”, przykładów poszukałem sam.
Cytaty w tekście, zaznaczone kursywą, pochodzą z artykułu zamieszczonego w piśmie „Cosmopolitan”, zdjęcia zaprezentowanych w artykule przedmiotów z witryny lovehoney.co.uk oraz dladwojga.pl
Wibrujące Pisklątko

Gładki koniec wibrującego przedmiotu w kształcie litery C częściowo wchodzi w ciebie i trafia w punkt G, podczas gdy ten z żebrowaniem zgina się dookoła i stymuluje łechtaczkę.
Pomysł jest świetny, toteż gorliwie zabrałam się do prób. Do tego Vibrating Rock Chick wygląda bardzo sexy: zabawka jest purpurowa, na zewnątrz pokryta miękką gumą i ma karbowaną część służącą do stymulacji łechtaczki.
Chyba jestem za drobna na Wirujące Pisklątko. Gdy wsunęłam je w siebie, okazało się, że stymulator łechtaczki znajduje się znacznie wyżej, niż powinien. A kiedy spróbowałam przygiąć tę wibrującą, rowkowaną część do clitoris, końcówka drażniąca punkt G dźgnęła mnie w środku tak mocno, że aż wrzasnęłam, na co mój facet wpadł do pokoju ze słowami: „Przy mnie tak nie krzyczysz!”. Nijak nie mogłam pokonać tego ustrojstwa, żeby trafiało tam, gdzie trzeba. Co za rozczarowanie!
Pluszowy Miś

Klasyka
gatunku. Nie ma chyba Prawdziwego Mężczyzny, który z
rozrzewnieniem nie odkurzałby co niedzielę siedzącego spokojnie w
szafie Misia. Urok pluszaka potrafią docenić wszyscy ci, których
wrażliwość plasuje się w rejestrach dużo wyższych niż u
statystycznego obywatela. Spoglądanie tuż po powrocie z pracy na
grzecznie czekającego na kanapie Misia może rozczulić każddego.
Najczęściej spotykanym modelem misia jest “Miś w kratkę, oklapnięte uszko”. Spotyka się również modele “Miś faktury jednolitej, uszko odstające” i “Miś u-Szatek”. Ten ostatni cieszy się niesłabnącą popularnością ze względu na potężne kampanie medialne w telewizji, szczególnie publicznej.
Końcówka stymulująca na szczoteczkę

Zakłada
się to na elektryczną szczoteczkę do zębów, zamiast normalnej
głowicy z włosiem.
Bardzo intensywne doznania. Zabawka z całą pewnością spełnia swoje zadanie. Mówię szczerze: orgazm był jak huragan. Szczoteczka robi jednak dużo hałasu, więc jeśli dzielisz z kimś mieszkanie, współlokator może zajrzeć do twojej sypialni z pytaniem, czy pożyczysz mu wiertarkę, jak już skończysz – i przyłapać cię na dogadzaniu sobie za pomocą elektrycznej szczoteczki do zębów. To tylko takie przyjacielskie ostrzeżenie...
Niesamowicie skuteczne. To były najlepiej zainwestowane pieniądze od wieków!
Klocki

Niemal
równie popularne jak Pluszowy Miś, nieposiadające jednak cech
przytulankowo-ocieplających. Zostały za to wyposażone w wiele innych,
pożytecznych funkcji. Są to:
funkcja konstruktorska
funkcja postrzegania przestrzennego
funkcja rzucania w głowę taty
Klocki uczą wyobraźni, prawa ciężkości, zachowań w grupie. Szczególnie przydają się osobnikom o zdolnościach przywódczych, pomagają w newralgicznym momencie celnym rzutem uzyskać przewagę fizyczną, dlatego cieszą się prawdziwą estymą wśród co bardziej rzutkich użytkowników.
Intymna pompka do łechtaczki

Zakłada
się na łechtaczkę. Żeby pompować.
Jest to ładna, różowa ssawka, którą musisz objąć swoją clitoris, połączoną z rurką i gumową ręczną pompką na końcu. Kiedy naciskasz na pompkę (podobnie jak robi to lekarz podczas mierzenia ciśnienia), ssawka lekko zasysa genitalia, co powoduje napływ krwi do łechtaczki, zwiększając jej wrażliwość i co za tym idzie – twoje podniecenie.
Ja tego zupełnie nie kapuję. Po co ktoś miałby pompować swoje genitalia? Nie słyszałam nigdy dotąd o konkursie na największe wargi sromowe, ale może coś przegapiłam? Zabawka dodatkowo wibruje, co czyni cały proces nieco bardziej interesującym – to jednak ciągle za mało. Zawołałam mojego ukochanego i z poświęceniem zmienialiśmy nasadki na ssawce (jedna jest gładka, druga ma cztery łaskoczące koniuszki), żeby sprawdzić, czy to zrobi mi jakąś różnicę. Nie zrobiło. On ściskał pompkę i spróbował użyć zaworu szybkiego wypróżniania, który miał jakoby szybko wycisnąć powietrze, dla zwiększenia doznań. Nic się jednak nie zwiększyło, a przynajmniej ja tego nie zauważyłam.
Żołnierzyki

Sprawdzają
się zarówno w grupie, jak i w samotnej zabawie, częstokroć
zastępując przyjaciół czy rodzeństwo. Potrzebują dość dużo
miejsca, ale rekompensują to wyśmienitymi efektami żmudnych działań
na polu zainscenizowanej bitwy. Dodatkową zaletą jest fakt, że teren
czy to swój, czy nieprzyjaciela, może być terenem bogatym w
przeszkody, tak więc do obsługi żołnierzyków nadadzą się
zarówno dywan w pokoju gościnnym, jak i stół kuchenny
czy zlewozmywak.
Dildo na brodę

Zapina
się dookoła głowy kogoś, kto zamierza tego użyć.
Twój partner ma na brodzie sztuczny penis, którym może stymulować twoją waginę, jednocześnie pieszcząc cię ustami.
Nawet się do tego nie zbliżyłam. Mój facet też się do tego nie zbliżał. Znajoma lesbijka nie chciała się do tego zbliżyć. Moja siostra zgłosiła się na ochotnika, ale dziwnym trafem nastąpiła potem cała seria zdarzeń, które uniemożliwiły jej i jej chłopakowi przeprowadzenie testu. On musiał wyjechać służbowo. Był zmęczony. Zapomnieli. W miarę, jak zbliżał się termin oddania tego artykułu, ich wymówki stawały się coraz bardziej wyszukane. Ostatniego dnia siostra przysłała mi SMS-a: „Dobra, możesz nas uznać za tchórzy.” Mój facet zacisnął zęby i bohatersko zaofiarował się w ostatniej chwili poświęcić dla dobra nauki, ale mnie zemdliło na samą myśl o ujrzeniu go z wielkim czarnym sztucznym penisem dyndającym u brody. Sorry.
To jest naprawdę zbyt straszne, by o tym mówić.
Resoraki

Dla
młodych adeptów rajdowych, tudzież fanów Roberta Kubicy
i jego niemieckich przyjaciół. Pozwalają rozwijać kosmiczne
prędkości na parapetach czy śliskich podłogach, świetnie sprawdzają
się również na trudnych terenach w sytuacjach łóżkowych.
Z uwagi na swoją wagę mogą okazywać się, podobne jak klocki,
przydatne w rozwiązywaniu konfliktów, przy czym ich
nieregularne kształty z wieloma wypustkami mogą się dla przeciwnika
okazać zabójcze. Dosłownie.
Wibrujący stożek

Siada
się na tym. Ewentualnie kładzie się tak, by stożek znajdował się pod
twoim podbrzuszem. (Jak wynika z obrazków zamieszczonych w
instrukcji, stożek świetnie nadaje się do uprzyjemnienia lektury.)
Trzeba dużo samozaparcia, żeby się dowiedzieć, jak to właściwie działa. Stożek wibruje po włączeniu na 16 sposobów. Podoba mi się nazwa ostatniego: Tryb Orgazmu.
Doznania ciekawe. Oczywiście, kiedy już się pokona lęk i usiądzie na stożku tak, że jego czubek wnika w waginę. Mi to zajęło kwadrans. Ale było warto, bo zabawka naprawdę silnie wibruje. Jeden z trybów wibracyjnych naśladuje jakby puls, jest naprawdę fajny. Tryb Orgazmu co prawda nie doprowadził mnie na sam szczyt, bo chyba zabrakło bardziej bezpośredniego pobudzania łechtaczki, ale i tak było baaardzo przyjemnie.
Rowerek trójkołowy

Nieodłączny
towarzysz każdego podróżnika. Umożliwia przemieszczanie się
niemal tak błyskawiczne, jak teleport z serialu StarTrek. Dodatkowe
koło zapewnia pełnię bezpieczeństwa podczas jazdy, porównywalną
z systemem kontroli trakcji (z którego zrezygnowane właśnie w
Formule 1, z opłakanymi skutkami). Rowerek trójkołowy, oprócz
powyższych zalet, cieszy się ogromną popularnością również ze
względu na całkowite uniezależnienie od ceny jakiegokolwiek paliwa.
Ssące wibracje

Zakłada
na koniec węża od odkurzacza. Naprawdę!
Można wybierać pomiędzy dwiema końcówkami (każda z nich zapewnia inne doznania). Przyczepiasz jedną na końcu węża od odkurzacza i wtykasz ją sobie między nogi. Można regulować siłę ssania za pomocą precyzyjnych zaworków. „Dopasuj do końcówki swoje wargi sromowe, tak by było ci wygodnie. Komora ssąca musi być starannie ulokowana, żeby nie wessało ci fałdów skóry” – czytamy w bardzo pomocnej instrukcji. Trzymałam to w ręku i zastanawiałam się, czy naprawdę można mieć „szybsze, lepsze i dłuższe orgazmy”...
Mój chłopak musiał włączyć odkurzacz, bo ja nie chciałam zmieniać pozycji, jaką przyjęłam na łóżku (żeby końcówka „nie wciągnęła mi fałdów skóry”). Kazałam mu potem wyjść – nikt nie powinien patrzeć, jak jego partnerka próbuje zrobić sobie dobrze z odkurzaczem między nogami. Orgazm był inny niż zwykle i całkiem intensywny, ale cały proces wymaga pewnej zręczności. I choć można się zapewnie przyzwyczaić do tego mechanizmu, jeżeli używa się go regularnie, to dla mnie było to jednak zbyt dziwaczne.
Doprowadziło mnie do orgazmu. Choć znam mniej krępujące sposoby.
No właśnie...
Oczywiście nie możemy wyciągać z powyższego zestawienia zbyt daleko idących wniosków. Prawdopodobnie nie jest tak, że kobiety myślą wyłącznie o swojej waginie, aczkolwiek nie da się ukryć, że ich zabawki pełnią znikomą rolę w rozwijaniu intelektu czy wyobraźni.
Ostatecznie kwestię zabawek obu płci pozostawiamy do przemyślenia naszym czytelnikom – niech sami osądzą, co w czyjej głowie siedzi i komu nawet odkurzacz się z seksem kojarzy.
Tuxedo (pogrubiłem najsensowniejsze moim zdaniem fragmenty cytowanego tekstu. Fakt, nikt nie powinien patrzeć, jak jego dziewczyna robi sobie dobrze z odkurzaczem między nogami...)