|: VARIA :|
Ortograficzny słownik języka polskiego - prof. Andrzej Markowski
Heloł ewrybady! ;) Chyba jestem pionierem, w dziedzinie recezowania słowników, czyż nie? Prawdopodobnie większość z Was uważa już teraz mnie za dałna, ale nie myślcie, że się tym przejmę. Gdyby nie słowniki to prawdopodobnie duża liczba uczniów zaliczałaby parę razy jedną klasę, rodzice by się na Was darli, popadlibyście w stres, potem w depresję, dalej w paranoję, a na końcu zaczęlibyście słyszeć głosy, które zmusiły by Was do samobójstwa. ;) Czyli nie za ciekawie:) więc, aby przeżyć trzeba przynajmniej czasami korzystać ze słownika, chociażby dla głupiej pracy domowej z angielskiego, lub rosyjskiego (na wschodzie mieszkam, niecałe 100 km do Białorusi;p) . Ale na przykład niektórzy, w tym ja, korzystają ze słownika częściej, dzięki własnym zainteresowaniom:)

Otóż, jak jest napisane wyżej, zrecenzuję dziś OSJP, napisany przez profesora A. Markowskiego (podobno geniusz jakiś), wydany przez Wilgę (wydawnictwo takie..). Znalazł się on w moim posiadaniu dzięki św. Mikołajowi, a właściwie dzięki mej rodzicielce:P , czyli pod choinkę go dostałem.

Książka ta jest pooootęęęęężnaaaa! Ma ponad 1100 stron! Zawiera ponad 350 000 wyrazów + ich formy + porównawcze zestawienie reguł ortografii i interpunkcji + zbiór dyktand! Czyli ma wszystko co powinien mieć;) . A, bym był zapomniał! Dołączono do niego płytę CD, na której jest praktycznie to samo + jeszcze jakaś logiczna gra.

Słownik moim nieskromnym zdaniem jest wspaniały. Ma od cholery wyrazów (w/w 350tys. ;p) i ciut-ciut. Bo znalazły się w nim przekleństwa! I nareszcie uświadomiłem kumpla-analfabetę, że ten znany wszystkim wyraz pisze się przez 'ch', a nie samo 'h'! ;p I w sumie to fajnie, że jest tak dużo tych wyrazów, bo pisząc np. jakieś wypracowanie możemy sprawdzić praktycznie każdy wyraz, którego pisowni nie jestśmy pewni! Hm.. Chyba to oczywiste, ale i tak uznam to za zaletę, bo pisze się bardziej bezbłędnie.

Kolejną zaletą jest również autor, który, jak już wsomniałem, jest mądry, genialny, wie jak się pisze chyba wszystkie słowa z naszego wspaniałego języka. Nawiasem mówiąc chiałbym nim być - miałbym chyba 6 z plusem z polaka do końca życia;) , ale jako, że nie wszyscy nim są, to on napisał nam taki wspaniały słownik, zawierający wszystkie zasady interpunkcyjne i ortograficzne, dzięki czemu można być takim samym jak on geniuszem. Trzeba tylko nauczyć się całego słownika na pamięć:P . To też uznam za plus, bo ja, jak coś już sprawdzam, w jakimkolwiek słowniku to to zapamiętuję i już nie mam z tym wyrazem problemów.



Teraz wady.. yy.. no więc.. ten OSJP jest "troszeczkę" nieporęczny... i taki trochę... no na klasówkę (jako ściągę) go nie weźmiecie, bo jak się ma wymiary 15,7x21,2x5,5 (cm) to się nie da ukryć! I w dodatku jest czerwony przez co łatwiej rzuca się w oczy.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Przecież jego zalety walą na głowę jego wady!!! Mówię Wam! Czytajcie słowniki to będziecie mądrzy! I wtedy nawet swą/swego polonistkę/polonistę można zagiąć! Tak, tak! nauczyciele tylko myślą, że wszystko wiedzą najlepiej! A tu takiemu można wyjechać : "Proszę pani/pana! Nie mówi się 'dużą literą', ale 'wielką literą'"! ;p I już robiliście z nauczyciela głupka:)

Cholera.. Rrochę się ta recenzja rozpada...

Słowniki po mojemu to bardzo fajne książki, które można by było czytać do poduszki małym dzieciom;) - szybciej nauczyłyby się mówić i w ogóle w przedszkolu już by rządziły, zdobywały różne nagrody, a nie rysowałyby (jak to sie pisze??;p) jakieś głupie obrazki, nie bawiłyby się kolejnymi zabawkami z Pokemonów (no co? w przedszkolu bawiłem się Pokemonami;D) i w ogóle byłyby potężniejsze. Czyli innymi słowy: czytać słowniki do poduszki, bo jak nie to spotka Was kara wykajstrowania.. ee.. :-) albo wyrywania włosów z głowy, z rąk, z nóg, z ... no stamtąd nie:P .

Ale wracająć do OSJP to jest on fajnym słownikiem bo.. bo.. bo mi się podoba:P , ale tak na serio to jest po prostu cool i jakos tak sam do siebie przyciąga. Chociaż to pewnie wina jego koloru (red), ale i dodatków. Bo to udowodniono naukowo, że jak gdzieś są jakieś dodatki to chce się to mieć bo myślimy, że dodatki są za darmo i kupujemy sam słownik, a add-ony nam dają za nic. A to kał prawda! Bo jeśli te add-ony byłyby za darmo to by były nie w środku książki tylko dostawalibyśmy je po zakupie przy kasie! Czyli kupiliśmy słownik z dodatkami, a nie słownik+dodatki.

W słowniku tym wszystko jest napisane przystępnym, zrozumiałym językiem, są trudniejsze formy z odmian, i generalnie ev'rything is fine.

Moim zdaniem każdy powinien mieć taki słownik w domu. Nawet niekoniecznie ten sam, co to ja go mam, ale jednak powinien.

Szczerze polecam!

P.S. Jak zwykle: Słuchałem Kultu i Doorsów i PP i SNL i takich różnych co to były na plejliście mego WinAmpa ;) P.S.S. Prosiłbym o komentarze w postaci mejli i tm podobnych;p



© by Shlizer.