|: VARIA :|
Wyspa Skarbów - Robert Louis Stevenson
Właśnie przeczytałem "Wyspę Skarbów" i chce ją zrecenzować;) może to komuś wyda się śmieszne, że właśnie tę książkę recenzuję, ale to nic, bo liczy się to, że jest ciekawa, wciągająca i w ogóle super.

Sama książka dzieli się na 34 rozdziały, podzielone na 6 części + dodatki. Czemu dodatki? Ano ja mam wersję z opracowaniem i w ogóle jakąś taką "lekturową", w której znajdują się dodatkowo: "Jarosław Klejnocki: 'Wyspa Skarbów' Roberta Louisa Stevensone"(takie podsumowanie), "Chronologia wydarzeń historycznych", "Głosy krytyki literackiej", "Pytania pomocnicze", "Zadania", "Ćwiczenia", "Propozycje prac pisemnych", "Słowniczek trudniejszych wyrazów i zwrotów" i "Bibliografia".

"Wyspa Skarbów" to książka świetna, genialna, trzymająca w napięciu itp. itd. etc. :) wszystko mi się w niej podobało, bez wyjątku. Jest dobra fabuła, interesujący bohaterowie (zwłaszcza John Silver), ciekawe miejsce akcji, i ogólnie klimat.

Może troszkę opowiem, o co tu w ogóle chodzi, choć większość z Was pewnie wie. Otóż cała historia przedstawia się tak: Jest młody Jim Hawkins, żyjący i pracujący z rodziną w gospodzie "Pod Admirałem Benbow", gdzie pewnego razu zatrzymuje się Billy Bones(imię jego poznajemy dopiero później). Jest to typowy doświadczony pirat. Ma ze sobą skrzynię, w której, jak można by się domyślić, znajduje się skarb, a właściwie mapa prowadząca do skarbu, stworzona przez J.Flinta (nie zapamiętałem imienia:p) - najniebezpieczniejszego pirata pod słońcem. Kapitan (B. Bones, nazywany tak przez ludzi w gospodzie) żyje w ww. gospodzie prawie za darmo, pijąc i hulając każdego dnia. Aż w końcu dostaje ataku apopleksji i ratuje go przypadkowo znajdujący się w "Pod Admirałem Benbow" doktor Livesey. Potem Kapitana (B.B.) znajduje inny pirat - Czarny Pies, który to pragnie wraz z koleżkami zagarnąć mapę Billy'ego, ale ten się nie daje i "prawie" zabija Black Doga. Więc znowu innego dnia przychodzi do B.B. inny pirat - stary i ślepy Pew, który to daje Kapitanowi "czarny krążek" (zawiadomienie o nadchodzącej śmierci z rąk braci pirackiej), a ten natomiast umiera mając ponownie atak apopleksji. Młody Jim będąc świadkiem tych wszystkich zdarzeń opowiada o tym tylko matce, ponieważ jego ojciec umarł całkiem niedawno. Ta, wraz z synem, biegnie po pomoc do sąsiedniej wioski, ale ludzie boją się piratów i ją olewają. Więc kobieta (znowu wraz z synem) wraca do gospody, liczy pieniądze w skrzyni i będąc ucziciwą ma zamiar zabrać tylko należne jej od Kapitana za pobyt. I zajmuje jej to sporo czasu. Po drodze Pew znów puka do drzwi i zastając je zamknięte, idzie o tym powiadomić resztę, a potem przeprowadzić wcześniej atak. Pani Hawkins bierze trochę mniej gotówki, niż potrzebuje, ale spieszy jej się; przy czym Jim zabiera tajemniczy pakunek. Zaraz potem piraci rozwalają, niszczą i w ogóle;) całą gospodę, szukając mapy (którą to zabrał chłopak) . Ale jednak mieszkańcy z innej pobliskiej wioski przybywają z pomocą i piraci uciekają w popłochu.. Wszyscy oprócz ślepego Pewa, który zostaje.. hm.. rozjechany? nie.. stratowany:) przez jednego konia z jeźdcem na plecach:) . Mały Jim jedzie do dziedzica Trelawney'a i doktora Livesey'a i opowiada im wszystko, pokazując mapę. Dziedzic wpada na wspaniały pomysł odnalezienia wyspy, a potem mapy, by stać się jeszcze bardziej obrzydliwie bogatym, na co doktor (w sumie niezbyt bogaty) przystaje. I tak się zaczyna...

To w sumie sam początek, ale nie chce mi się dalej opisywać, a poza tym, jak ktoś nie czytał tej książki, to po co mam mu mówić (pisać??) wszystko? Niech sam sobie przeczyta, będzie miał więcej radochy;).

Może jeszcze opiszę Długiego Johna Silver'a. Jest to pirat w średnim wieku, wysoki, nie posiada jednej nogi, ale za to posiada kulę, która to służy mu za drugą kończynę dolną. Jest szczęśliwym posiadaczem karczmy.. a może tawerny.. nieważne;p , w każdym razie nazywała się "Luneta" i umiejscowiona była w Brystolu. Ale John posiadał jeszcze dwie rzeczy, a właściwie jedną rzecz i jedną cechę. Miał papugę, która trochę gadała i w sumie służyła mu za budzik, a oprócz tego miał dar przekonywania. Był wspaniałym aktorem. Potrafiłby wmówić komuś, że.. no cokolwiek;) Ale to mu się bardzo przydawało, ponieważ mógł dzięki temu tumanić ludzi i w ogóle;D .

W sumie to chyba wszystko, w każdym razie jest to według mnie świetna książka, która bawi, cieszy i pasjonuje. Polecam ją ludziom w każdym wieku, bez względu na płeć, wyznanie czy cokolwiek innego. Jest warta tych dwóch, czy trzech wieczorów spędzonych z nią.

Pozdro dla Kasi S.

Słuchałem: System Of A Down - ogólnie te starsze kawałki typu " Mr.Jack", "Thetawaves", "Atwa", "Toxicity"

Prosiłbym o jakiekolwiek komentarze na mój adres;)



© by Shlizer.