|
Religia kontra książki
Pisanie książek to podejmowanie niezwykłego ryzyka, książka może nie spodobać się wydawcy, recenzentom, źle się sprzedać czy w końcu nie spodobać się określonej grupie wyznaniowej. Takich książek, które powinny spalić się w piekle razem z autorem jest sporo i pomimo, że średniowiecze mamy dawno za sobą złych w oczach kościoła książek przybywa. Żeby nie było zbyt łatwo autor nie może uważać tylko na kościół chrześcijański, pisząc książkę musi poważnie zastanowić się czy nie obraża Islamu, lub innych wyznań. Ten artykuł prezentuje współczesne książki, których autorzy zapewne spalą się w ogniu piekielnym.
Chrześcijaństwo
Zacznę od religii najbliższej nam. Od dawna różni autorzy podpadali kościołowi, zresztą nie tylko autorzy również czytelnicy „zakazanych dzieł” (Galileusz). Współcześnie głównymi przeciwnikami dobrych chrześcijan są trzy książki; „Kod Leonarda Da Vinci”, Harry Potter” i cykl „Mroczne Materie”. Zacznę od najmniej znanej książki czyli „Złoty Kompas” (lub „Zorza Północna” istnieją dwa tytuły w zależności od wydania), który jest pierwszym tomem „Mrocznych Materii”. „Mroczne Materie” jest trylogią fantasy skierowaną do młodszych czytelników autorstwa Philipa Pullmana. Pewnie jeszcze długo nie usłyszał bym o tej książce gdyby nie ekranizacja. To właśnie od ekranizacji „Złotego Kompasu” zaczęła się wrzawa. Co nie podoba się obrońcą moralności w książce? Otóż główna organizacja złych charakterów – Magistratura przypomina wyglądem księży, a ich siedziby katedry. Magistratura również ukazana jest jako instytucja religijna z którą należy walczyć, a członkowie Magistratury są przedstawieni jako zaciekli fanatycy. Gdyby tego było mało możemy dowiedzieć się na przykład, że Bóg i niebo nie istnieją. To wystarczyło by przelała się fala protestów głównie Amerykańskiej Ligi Katolickiej oskarżającej autora o chęć odciągnięcia ludzi od kościoła i ateizm. W ten oto sposób „Mroczne Materie” stały się jedną z głównych książek, którym przeciwstawiają się organizacje chrześcijańskie.
O ile o „Mrocznych Materiach” nie każdy słyszał to następna powieść również skierowana do młodszych czytelników jest znana chyba każdemu. Mowa oczywiście o Harrym Potterze. Zarzuty pod adresem Pullmana mogę zrozumieć, są nawet sensownie uargumentowane, ale to, że z biednego Harrego robi się czarny charakter, który kusi dzieci na całym świecie już nie mogę. Najczęściej pod adresem książki padają argumenty jakoby miała propagować magię, pogaństwo i odciągać dzieci od religii. Joseph Ratzinger tak wypowiadał się na temat Pottera: „dzieci stracą ducha zdolności rozróżniania między Bogiem a diabłem”. Doprawdy nie wiem skąd takie hipotezy odnośnie bajki dla dzieci, jednak uważajcie możliwe, że nieświadomie staliście się poganami lub co gorsze satanistami!
Kolejna książka dla odmiany jest przeznaczona dla starszych czytelników. „Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna to jedna z najlepiej sprzedających się książek, nie ma osoby, która również i o tej książce by nie słyszała. Jak każdy bestseller doczekała się ekranizacji i jak każda książka w tym artykule fali protestów, ze strony zarówno kościoła jak i organizacji religijnych. Główny zarzut jaki pada pod adresem Dana Browna to rozpowszechnianie kłamstwa o kościele. Najbardziej oburzona jest organizacja Opus Dei, która w Kodzie została przedstawiona w niekorzystnym świetle. Również autor książki zapewne w celach promocyjnych nie oświadcza jasno, że książka jest jedynie literacką fikcją. Doprowadziło to do karykaturalnej sytuacji, gdzie niektórzy zaczęli bardziej wierzyć pisarzowi i jego książce niż kościołowi. Nie od dziś wiadomo przecież, że dobry skandal jest najlepszą reklamą.
Islam
Druga co do wielkości religia na świecie i jeszcze bardziej obrażalska od Chrześcijaństwa. W przypadku tej religii autorzy niestety stoją na przegranej pozycji. Cokolwiek napiszą o Islamie może okazać się antyislamskie, co grozi znacznie większymi konsekwencjami niż konflikt z kościołem katolickim. O ile hierarchowie chrześcijańscy w przypadku kontrowersyjnej książki będą protestować i na tym kończy się ich aktywność to w Islamie autorzy muszą liczyć się nawet z utratą życia.
Najbardziej znany przypadek autora, którego Islam nie lubi to Salman Rushdie autor „Szatańskich Wersetów”. „Szatańskie Wersety” to powieść o początkach Islamu, bohaterem jest sam Mahomet. Tytułowymi szatańskimi wersetami są wersety Koranu, które Mahomet usunął, bo uznał, że są niezgodne z tym co podyktował mu Allach czyli pewnie są autorem szatana. O książce wypowiedział się najbardziej znany autorytet religijny Iranu ajatollah Chomeini, który nałożył fatwę (nakaz religijny) skazująca na śmierć autora i każdego kto był zamieszany w proces tworzenia i publikacji książki. W wyniku braku poczucia humoru islamistów, autor musi żyć pod stałą ochroną, japoński tłumacz książki został zamordowany, a parę wydawnictw było celem ataku terrorystów.
Kolejna książka, która nie spodobała się wyznawcą Islamu nosi tytuł „Wstyd” autorstwa Taslimy Nasrin. Książka opowiada o prześladowaniach mniejszości hinduistycznej przez społeczność muzułmańską w Bangladeszu. Na dodatek autorka jest feministką (nie do pomyślenia dla świata muzułmańskiego). Autorkę oskarżono o bluźnierstwo, a jeden z przywódców religijnych wydał na nią wyrok śmierci. Taslima Nasrin musi stale się ukrywać i przemieszczać z jednego kraju do drugiego, tylko dlatego, że jakiemuś przywódcy fanatyków nie spodobała się książka (ciekawe, czy ją przeczytał).
Scjentologia
Scjentolodzy również dołączyli do grona obrażonych, jedyny wyjątek jest taki, że nie dla wszystkich jest to religia. Jako nietypowe wyznanie scjentolodzy obrazili się na nietypową książkę. Dotychczas opisywane przeze mnie książki były fikcją literacką, tym razem chodzi jednak o biografię. Andrew Morton napisał biografię najsłynniejszego scjentologa na świecie czyli Toma Cruise'a. Według Mortona Cruise nie jest szeregowym wyznawcą (jak podają oficjalnie scjentolodzy), a faktycznym przywódcą, który manipuluje całą sektą. Autor opisał również życie prywatne aktora. Według niego Tom izoluje od świata swoją rodzinę, a jego dziecko zostało poczęte ze spermy twórcy Scjentologii, L. Rona Hubbarda. Wszyscy członkowie sekty są oburzeni i obrażeni, na szczęście jak na razie nikt nie wydał wyroku śmierci na autora ;).
Podsumowanie
Autorzy piszący o różnych wyznaniach narażają się na falę krytyki i protestów. Czasem protesty są niesłuszne, czasem sam autor prowokuje w celach auto promocji. Szkoda, że nie zawsze kończy się jedynie na obrażonych hierarchach danego kościoła. To smutne, że w XXI wieku za pisanie o religii można stracić życie, ale jak widać nie wszyscy zauważyli, że średniowiecze dawno temu się zakończyło.
|