|: RECENZJA :|
PiS-neyland - Tomasz Lis

„PiS-neyland” Tomasza Lisa jest formą rozliczenia się z ostatnimi dwoma latami, jak to sam określa, „rządów propagandy”. Ma tu po drodze ze swoim imiennikiem, Tomkiem Lipińskim, który swojego czasu wyśpiewał przebój „Nie wierzę politykom”. Oprócz imion panów łączy jeszcze jedno: Lis też nie za bardzo owym politykom wierzy...

Mogłoby się wydawać, że „PiS-neyland”, stanowiący zbiór felietonów publikowanych w „Gazecie Wyborczej” i „Dzienniku Łódzkim” od listopada 2005 do września 2007 roku, jest już produktem cokolwiek nieaktualnym, a w najlepszym razie nie najświeższym. Pozornie rzeczywiście na to wygląda – teksty są przecież komentarzami do bieżących wydarzeń na polskiej scenie politycznej (ale nie tylko). Tomasz Lis ma jednak to do siebie, że konkretny problem potrafi przedstawić w szerszym aspekcie, rzucając na niego nowe światło. Taki uniwersalny wymiar ma na przykład „Tragiczna szansa”, poświęcona zachowaniu władzy w obliczu ludzkiego nieszczęścia, a zainspirowana tym, co działo się po tragedii, jaka miała miejsce w hali Międzynarodowych Targów Katowickich.

O czym mówi ta książka? Przede wszystkim o szeroko (ale również całkiem wąsko) pojętej władzy braci Kaczyńskich. Mamy zatem komentarze do niestabilnych „paktów stabilizacyjnych”, krytykę koalicji rządowej i diagnozę „dyplomatycznej choroby” prezydenta. Ale na kolejnych kartach „PiS-neylandu” dostajemy też coś dalece ważniejszego, a mianowicie trafne analizy stosunku władzy do ludzi, uderzające nie tylko w – nomen omen, układ rządzący. Czytamy: Słucham więc, jak jak PiS zarzuca Platformie, że gardzi zwykłymi ludźmi (na Tuska głosowali, jak wiadomo, tylko niezwykli), i jak Platforma zarzuca PiS-owi, że gardzi ludźmi. „Oni was nie szanują i lekceważą”, mówią o swych konkurentach obie partie. I obie mają rację. Ja się pod tym podpisuję. Oni wszyscy was nie szanują i lekceważą. Powyższy cytat to również dowód na dążenie autora do obiektywizmu – jeśli jest powód, dostaje się politykom z każdej opcji, czy to z lewa, czy z prawa albo centrum.

Styl Tomasza Lisa ceniłem zawsze z dwóch powodów. Po pierwsze, za klarowność i przejrzystość formułowanych opinii. Po drugie za to, że celność swoich wniosków potrafił podkreślić inteligentną ironią, chociaż nierzadko była to ironia mocno przesycona goryczą (przykład za chwilę). Obie te zalety jeden z najlepszych polskich publicystów potwierdził i tym razem, a właściwie potwierdzał tydzień po tygodniu, oddając do druku swoje felietony.

„PiS-neyland” to nie tylko (uzasadnione zresztą) pastwienie się nad politykami. Kiedy trzeba – Lis staje na straży autorytetów, z którymi brutalnie obchodzono się w atmosferze nagonki uzasadnianej rewolucją moralną. W rozdziale „Znaszli ten kraj” pisze tak: Czy żyjemy w normalnym kraju? Znam już odpowiedź. Państwo też. Herbert, Kuroń, Bartoszewski, kto następny? Jedyna dziś w Polsce kolejka. Kolejka jeszcze niezgnojonych.

Większość felietonów poprzedza krótka informacja przypominająca wydarzenia, które stały się przyczynkiem do napisania danego tekstu. Zabieg jak najbardziej udany, ale chyba również konieczny. Dodatkowo na początku otrzymujemy wypowiedź nieco dłuższą, datowaną na koniec września 2007 roku. To właściwie mini-wykład poświęcony, co chyba nietrudno zgadnąć, Polsce. Temu, czym mogła i powinna się stawać, a czym – dzięki usilnym staraniom naszych polityków – jest. Dziennikarz chętnie sięga też do nieodległej przeszłości, a że wiedzę ma rozległą, pojawiają się nawiązania do byłych prezydentów (Wałęsa, Kwaśniewski), niedoszłych prezydentów (Tusk, Cimoszewicz), jak również prezydentów zagranicznych (Bush, Sarkozy).

„PiS-neyland” polecam przede wszystkim pasjonatom polskiej polityki, których nie zdołała ona jeszcze do siebie zniechęcić (są w ogóle tacy?). Książkę powinniśmy potraktować jako przestrogę dla nas, wyborców, byśmy przy każdej nadarzającej się okazji nie pozwalali „robić się w konia” rządzącym. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejna władza nie dostarczy Lisowi aż tylu pomysłów na dalsze teksty. Bo tytuł ewentualnego zbiorczego wydawnictwa już w zasadzie jest: PO-land...



Okładka
Gatunek
Publicystyka
Oprawa
miękka
Ocena

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!