|: RECENZJA :|
Szmira - Charles Bukowski

Są takie książki, które trzeba czytać w odpowiednim momencie, które trzeba zestroić z porą dnia i nastrojem, bo inaczej ich nie czujemy, nie potrafimy zatracić się w nich i dostrzec ich wspaniałości i głębi. Taką książką jest "Szmira", którą należy czytać po zmroku, w dni mocne i pikantne, z kubkiem mocnej, gorzkiej kawy i jazzową muzyką w tle. Wtedy można w Bukowskim zasmakować.


"S zmira" to klasyczna opowieść noir. Mamy prywatnego detektywa, samotnika i malkontenta, mamy oszałamiającą piękność o zabójczym charakterze, mamy zagadki kryminalne, mamy też papierosy, hazard i alkohol. Bo co jak co, ale alkohol w takiej opowieści jest absolutnie niezbędny.

Czytamy pamiętnik prywatnego detektywa, który co prawda ma imię i nazwisko, ale jest ono zupełnie nieważne. Detektywa, który jest zniszczony życiem, gruby, zapijaczony i uzależniony od hazardu. Można by pomyśleć, że nieudacznik, jednak trzeba go bliżej poznać. Bo kiedy wejdziemy w głąb bohatera, poza whisky i wyścigi konne, wtedy widzimy jego romantyczność i ostry umysł. Umysł prawdziwego detektywa.

Historia którą przeżywa detektyw jest nienormalna, jest nielogiczna, jest jednocześnie tak bliska i odległa naszemu życiu jak to tylko możliwe. Nie ma się co dziwić, że Detektyw pije, wszak nie każdy umie żyć w takiej opowieści, jakiej on jest udziałem. Czy to dobra opowieść? O, tak. Jest dobra, bo jest żywa, bo jakaś jej cząstka zawsze tkwi w nas samych. I nie mam na myśli alkoholu.

W końcu jednak opowieść się skończy, kawa wystygnie, a stara płyta przestanie się kręcić w odtwarzaczu. Wtedy odłożymy książkę, dopijemy resztkę płynu i wyjdziemy. Żeby żyć. Polecam.



Okładka
Tytuł oryginalny
Śledztwo
Gatunek
kryminał
Ocena

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!