|: RECENZJA :|
Harry Potter i Insygnia Śmierci - J.K. Rowling
Insygnia Śmierci, Relikwie Śmierci, Skarby Śmierci, Talizmany śmierci… Nieważne, jak książka została przełożona - ważne, że na całym świecie kojarzy z najsłynniejszym czarodziejem naszych czasów. A to już ostatnia część jego przygód i zwieńczenie całej historii.

Sami-Wiecie-Kto powrócił, nikt nie ma co do tego wątpliwości. Jego celem jest przejęcie władzy nad czarodziejską częścią świata. Jedynym, który stoi mu na drodze, jest Harry Potter. Nie powraca on do Hogwartu, jak działo się co roku, lecz wyrusza na poszukiwanie horkruksów, które stanowią część duszy Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Zniszczenie ich wszystkich zagwarantuje młodemu czarodziejowi osłabienie samego Voldemorta i pomoże mu w ostatecznym pojedynku. Zakon Feniksa przemieszcza się z miejsca na miejsce, gdyż wszędzie jego członkowie są tropieni przez Śmierciożerców. Świat pogrąża się w smutku i chaosie, nic już nie jest takie kolorowe jak było wcześniej. Zbliża się czas ostatecznej walki dobra ze złem.

„Harry Potter i Insygnia Śmierci” są 7 i ostatnią częścią przygód młodego czarodzieja. A więc nastał czas na zakończenie i zwieńczenie sagi. Jakiekolwiek by ono nie było, fani, choć nie tylko oni, czekali na nie z utęsknieniem. Jednak zostawmy je w spokoju, zainteresowani już poznali lub poznają i sami osądzą, jak wypadło. Najnowsza część Pottera różni się bardzo od pozostałych. Nie ma tu już miejsca na beztroskie przygody w Hogwarcie, poznawanie czarodziejskiego świata czy nocne uciekanie przed patrolującymi korytarze nauczycielami. W zamian za to dostajemy mroczną, pełną tajemnic i niebezpieczeństw przygodę, z której nie wszyscy wychodzą cało. Sam Harry Potter nie jest już tym sławnym nastolatkiem, jakim był w poprzednich częściach. Zachowuje się już bardziej dorośle, choć i wcześniej nie można było powiedzieć, że był dzieckiem w stu procentach. Odpowiedzialność za innych to cecha, która wciąż mu towarzyszy, daje o sobie znać i spędza mu sen z powiek. Świat uległ znacznej zmianie, teraz niewielu przyznaje się do kontaktów z Potterem, gdyż grozi to niczym innym jak śmiercią.

Większość zagadek, jakimi częstowała nas pani Rowling, została już wyjaśniona w poprzednich częściach, dlatego w tej nie możemy się spodziewać wielowątkowości, jaka towarzyszyła nam podczas czytania pierwszych tomów. Owszem, istnieją tu różne wątki poboczne, ale jest ich o wiele mniej i w gruncie rzeczy wszystkie łączą się w wątek główny, co oczywiście jest wielkim plusem. Nie występuje tu sytuacja, gdzie kolejne epizody zaczynają się i kończą bez jakiegokolwiek powiązania z poprzednimi, co zdarza się dość często w innych pozycjach. Wszystko stanowi jedną całość, co jest charakterystyczne dla warsztatu pani Rowling, co do tego chyba nikt nie może mieć wątpliwości. Nowych historii jest tutaj mało, co nie znaczy, że są nieciekawe czy naciągane. Główną tajemnicą ostatniego tomu jest życie Dumbledore’a. Ciągnie się ona przez ładnych kilkaset stron i przyznam szczerze, że wciąga bardzo mocno. Wprowadza w umysł czytelnika niepewność, rzuca na biografię dyrektora Hogwartu pewien cień, który staje się coraz bardziej wiarygodny. Akcja książki jest zróżnicowana. Niekiedy jest bardzo nudno, czas spędzamy na wspomnieniach z przeszłości bądź na czczej gadaninie, która nie wnosi nic szczególnego, co byłoby przydatne czytelnikowi do poskładania wszystkich wątków. Jednak gdy akcja przyspieszy, toczy się bardzo długo, cały czas na najwyższych obrotach. Wtedy to następują takie chwile, gdy znikasz na 3 godziny, obiecując sobie, że to już naprawdę ostatni rozdział. Rzadko kiedy się zdarza, by jakaś pozycja wciągała mnie na taki długi okres czasu. Z drugiej strony chce się dozować ją w mniejszych porcjach, aby wystarczyła na dłuższy czas. Można w niej odczuć ten świetny czarodziejski klimat, jaki występował w poprzednich częściach, choć jest go stosunkowo mniej niż u poprzedniczek. Dla fanów typowej fantasy też znajdzie się coś ciekawego, a mianowicie scena oblężenia, w której biorą udział nie tylko czarodzieje opowiadający się po którejś ze stron, a także wszelkiego rodzaju potwory, jakie mieliśmy przyjemność poznać we wcześniejszych tomach. Jak widać, autorka poszła na całość i spróbowała swoje dziecko choć trochę upodobnić do innych pozycji fantasy, jednocześnie nie ujmując mu klimatu, a co najlepsze – udało się.

Na osobny akapit zasługuje także polskie tłumaczenie. To zostało wykonane bardzo starannie i dokładnie. Już sam tytuł mógł przysporzyć tłumaczowi wielu zmartwień, lecz w moim odczuciu wybrnął z tej sytuacji znakomicie. Każdy rozdział został opatrzony tytułem i skromnym rysunkiem, który podsuwa czytelnikowi treść kolejnych kilkunastu stron. Czcionka jest przyjemna dla oka, dobrana wielkość odpowiednia, co sprawia, że czyta się szybko i przyjemnie. Wszelkie listy, zaproszenia czy inne papiery występujące w książce zostały wyróżnione osobną, ręcznie pisaną czcionką, co sprawia, że możemy jeszcze lepiej zagłębić się w świat czarodziejów i poczuć ten wszędobylski klimat. Większych błędów nie stwierdziłem, na całe 780 stron wyłapałem jedna zjedzoną literkę i jeden przekręcony wyraz, co jest osiągnięciem godnym podziwu. Na końcu książki możemy znaleźć mały słowniczek wyjaśniający niektóre słowa pojawiające się w treści.

Harry Potter i Insygnia Śmierci to pozycja obowiązkowa dla każdego fana serii. Różni się od pozostałych tomów głównie tematyką i mroczniejszym klimatem, lecz nadal daje przyjemność z czytania. Osobiście nie spodobało mi się zakończenie, ale to już kwestia indywidualna. Polecać chyba nie muszę, ale robię to z całego serca. Naprawdę warto do niej zajrzeć.


Okładka
Tytuł Oryginalny
Harry Potter and the Deathly Hallows
Gatunek
fantasy
Rok wydania
2008
Ocena


© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!