|: RECENZJA :|
Harry Potter i Czara Ognia - J.K Rowling
Wszyscy dorośniemy. Fizycznie, psychicznie, albo psychicznie i fizycznie jednocześnie, ale dojrzejemy. Taka natura mugoli. Czarodziejów zresztą też. Szkoda.

O co mi chodzi? Ano jestem świeżo po walce z ponad 750. stronicową przygodą coraz bardziej dorosłego, niestety, czarodzieja. Imię ciągle to samo - Harry Potter, autorka podobnie - Asia Rowling, jednak drugi człon tytułu niezmiennie inny - Czara Ognia.
 

Wygląda to w ten sposób, że końcówkę tegorocznych wakacji nasz dzielny Harry spędzi u Rona, swojego kumpla, by razem mogli wybrać się na mistrzostwa świata w quidditchu. Tuż po zawodach wafle Voldermorta nieco rozrabiają, a Harry, jak to on, staje w centrum wydarzeń. Potem bryka z powrotem do Hogwardu, gdzie dowiaduje się o Turnieju Trójmagicznym, w którym udział weźmie jeden tutejszy uczeń, jeden z Bułgarii i jeden z Francji. Po przyjeździe cudzoziemców, których jest po kilkadziesiąt z każdego kraju, tytułowa Czara Ognia wybiera spośród zakwalifikowanych wybrać reprezentanta. I oczywiście nie mogło być inaczej - Harry staje się nim, nie wiedząc za bardzo, w jaki sposób, bo sam paluszków swych w tym nie paćkał.
A między wydarzeniami Voldermort powoli i skutecznie staje na nogi...
 

I znowu prosty opis. I znowu zwroty akcji. Znowu mnóstwo pozornie neutralnych wydarzeń. Znowu gdzieniegdzie drobiny śmiechu. Znowu Harry rulez. Tylko tym razem mamy tego dwa razy więcej.
Właściwie atuty tej powieści mógłbym skopiować z mojej poprzedniej recenzji, wkleić tutaj, trochę je wydłużyć (byłoby adekwatnie do wielkości powieści) - i po tekście. "Czara Ognia" jest prawie że identyczna jak każda wcześniejsza. Jest jednak kilka, że tak powiem, nowości, które omówić wypada.

"Harry Potter i Czara Ognia" opowiada o chłopcu, powoli wchodzącym w dorosłe, magiczne w dodatku realia, więc dla zachowania odpowiedniego kontrastu akcja musi być ostrzejsza, mniej infalntylna. Dla mnie, mającego 90% twórczości Kinga za sobą, śmierć jednego pozytywnego bohatera nie jest specjalnie dotkliwa, ale dla młodszej dziatwy może to być odbierane inaczej. Chociaż... co ja za idiotyzmy piszę?! Przecież szczyle wychowują się wśród Kłejków, Paniszerów i innych Dumów - a wokół nich trupy aż świstają w powietrzu, ku ich spontanicznym chichotom. No, ale w każdym razie nie zmienia to faktu, iż Rowling odseparowała się od niewinności, wepchnęła na swoje strony niechcianego trupa. Mnie to nie dziwi - ile można pisać o śmiertelnym zagrożeniu (Voldermort), bez jego następstw? - ani nie rusza. Dała tylko kolejne argumenty przeciwnikom jej prozy, z uporem świra dopatrujących się w jej akapitach satanistycznych nawołań.
Sama powieść jest długa, bardziej wielowątkowa, więcej się dzieje.

Aby nie rozciągać tego tekstu na siłę - kolejne potyczki Pottera z czarodziejskim światem niosą te same miłe, ciepłe wrażenia, co poprzedniki. Bez żadnych nowych - prócz wynudzonych wyżej aspektów o dojrzewaniu - pomysłów, stare zostały tylko bardziej rozpisane. Ale wrażenia są mocniejsze niż wcześniej. "Czara Ognia" to także świetna, wciągająca, wzruszająca, rozśmieszająca, ździebko strasząca i standardowo lepsza kontynuacja przygód Harry'ego Pottera, którą chwalić będę wszędzie.


Okładka
Tytuł oryginalny
Harry Potter and the Goblet of Fire
Gatunek
fantasy
Rok wydania
2001
Ocena


© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!