|
Harry Potter i Komnata Tajemnic - J.K Rowling
Patrzę na książkę, niezwykłą książkę. Już sama okładka wydaje się wzbudzać strach. Dziwna karykaturalna twarz z okładki przypatruje się wszystkim moim ruchom. Czytam tytuł „Droga do Szaleństwa”. Czyjego szaleństwa? Może autora, a może raczej mojego? Panuje nieznośny chłód w pustym pokoju, jest dziwnie cicho, tylko ja i ta książka. Odczytuje napis na górze „29 opowiadań mistrza makabry”. Na dole okładki sprawdzam, kogo obwieszczono tym mistrzem – H.P. Lovecraft.
Całkiem niedawno, bo dziesięć minut temu, przeczytałem kontynuację powikłań nieopierzonego czarodzieja. Pierwsza jego część, "HP i Kamień Filozoficzny", wstęp do rozwinięcia przygód na kilka coraz dłuższych powieści, potwierdziła to, co media trąbią o nim od kilku lat - że jest bardzo dobrym literackim dzieckiem.
Co dalej?
"Harry Potter i Komnata Tajemnic" przed przeczytaniem zastanawiał mnie, czy Zuch Dziewczyna Literatury, J.K. Rowling, wysiliła się na tyle, żeby wystukać na klawiaturze sequela lepszego od pierwszej odsłony. Bo co lepszego mogło spotkać Harry'ego? Pokonał Wiecie-Kogo, zyskał sympatię wielu rówieśników, o którą i tak zabiegać nie musiał, zdobył dla Gryffindoru decydującą liczbę punktów i generalnie okrył ponownie swoje nazwisko chwałą, o glorii nie wspominając.
Młody czarodziej tym razem musi zmierzyć się z przerażającym mieszkańcem legendarnej (i tytułowej zarazem) Komnaty Tajemnic w zamku Hogwart, który wydostał się z niej bez przepustki. Potworowi najwyraźniej ktoś w tym pomógł, a dokonać tego mógł tylko dziedzic Syltherina, jednego z założyciela legendarnej szkoły. Przypadkowo podejrzenie pada na Harry'ego. Dzielny chłopak, uzbrojony w różdżkę i czarodziejską pidżamę, musi stawić czoło Tajemnicy, uratować swojego przyjaciela, przyjaciółkę, a z czasem okaże się, że także cały Hogwart
Banalny zarys sytuacji, podobnie jak w przypadku jedynki, okazuje się być prologiem do wprowadzenia w przyzwoicie utkaną fabułę, pełną zwrotów akcji, mnożących się pytań, przygód i śmiechu. Jak na Zuch Dziewczynę przystało, autorka bardzo gęsto ssała pytania z kilku palców naraz przez 3/4 powieści, by pod sam koniec, dosłownie na paru stronach zafundować wysyp odpowiedzi, jak w części pierwszej, choć wydaje mi się, że w "...Komnacie Tajemnic" było tego więcej.
Ja bym chętnie zakwalifikował tę książkę jako baśniowo-przygodowy kryminał dla tych, co do pierwszego starcia z maszynką do golenia mają jeszcze sporo czasu (wersja chłopięca, gdyż nim właśnie jestem).
Poczułem również gryzący, ale jednocześnie niedokuczający swąd schematu. Trochę perypetii w mugolskiej rodzinie, transport z Ronem do zamczyska (efektowniejszy niż przedtem), stopniowe naświetlenie tytułowego, głównego wątku, zwycięstwo w quidditcha, nakręcenie akcji, bohaterskie zakończenie w wykonaniu bohatera i comeback do mugoli. Wszystko przyprawić abraka-pokusem, fajnym humorem i wyjdzie... właściwie kolejna, ciekawa, lekka, przyjemna dla mózgowego buforu lektura o niecodziennym chłopcu, rzuconym w niecodzienne realia. Mimo uczucia trochę podrasowanego dejavu powieść jest naprawdę przyjemna, a jedynym minusem, gdybym musiał go wskazać, będzie właśnie czerpanie ze sprawdzonych - subtelnie zmodyfikowanych - środków
Drugi odcinek magicznej telenoweli za mną. Zastanawiałem się nad postawieniem mu dziewiątki, ale jako że podziwiam kunszt J.K. Rowling, pójdę jej śladem i posłużę się schematem, czyli postawię 8/10.
|
 |
| Tytuł oryginalny |
| Harry Potter and Chamber of Secrets |
| Gatunek |
| fantasy |
| Rok wydania |
| 2000 |
|
|