Niech żyje Akademia.

 

Miło mi was wszystkich widzieć, mili państwo. Ho ho, wyglądacie naprawdę wspaniale, nie ma co gadać. Panowie, cóż za fantazyjne garnitury, bogactwo telefonów komórkowych i gustownych płaszczy! Miłe panie, cóż za przepełnione seksem kreacje, ta symfonia perfum, ta soczystość makijażu, cudo! Jestem naprawdę oczarowany, oto przede mną siedzą ludzie idealni, wykształceni, inteligentni, bogaci, prawdziwa sól ziemi, tej ziemi. Widzę po srogich twarzach, że mam do czynienia z ludźmi dorosłymi i poważnymi. Cholernie poważnymi. Kłaniam się!

Widzę, że czujecie się państwo nieswojo. Tak, te pomarańczowo-różowe kolory ścian mogą troszeczkę wyprowadzać z równowagi. Tak, jaskrawoniebieski sufit też. O matko boska! Puchate fioletowe fotele też nie trafiają do końca w państwa gust? Nie do wiary, naprawdę. I żółciutkie stoliki też? Ale przecież to jest kolor słońca! Doprawdy, jestem smutno zaskoczony. Nie no, oczywiście, kolory takie jak granat, czerń czy zieleń są bardzo eleganckie, ale przecież...słucham? Tak rozumiem, że modne, ale doprawdy, są takie martwe i bez wyrazu. Proszę? Nie, nie jestem "pedałem", ale miło, że się troszczysz.

Niestety droga pani, nie mam wina, tylko kakao. Ale za to z bitą śmietaną. Pychota, prawda?

Nie odwracajcie oczu ode mnie, dobrze wiem co w waszych małych główkach słychać. Czego ten dziwak chce, o co mu chodzi, w co on z nami gra? To jakaś ukryta kamera ma być, czy głupkowaty dowcip? Chryste Panie, po co ja go odwiedziłem, mam przecież tyle ważnych spraw na głowie. Zwariował na starość, biedny staruszek...

Biedny? O nie, moi kochani, jeżeli ktoś tu jest biedny to na pewno nie ja. Bo to wy wyglądacie biednie w tym starym miejscu, które kiedyś tak kochaliście, a teraz czujecie się w nim głupio, zapadając się w milutkie fotele, popijając kakao z błyszczących filiżanek, uważając, żeby nie zachlapać jakże cennego ubrania. Poruszacie się jak słoniki wśród porcelanowych zabawek, nie potraficie znaleźć się w miejscu, do którego kiedyś wbiegaliście z krzykiem na ustach, gdzie spędziliście, mogę się założyć, najsłodsze i najszczęśliwsze lata życia. Pamiętacie je jeszcze, prawda?

Ja tu zostałem, byłem tu cały czas odkąd opuściliście to miejsce. Dorastaliście, zamieniliście koszulkę na koszule (ach, posmakujcie tego słowa! "Koszula!" Jakże to dorośle i poważnie brzmi!), krótkie spodenki na spodnie w kant, a trampki na mokasyny. Powoli i sukcesywnie zdzieraliście z siebie dzieciństwo, pragnąc jak najmocniej owej fantastycznej, mitycznej dorosłości, która jawiła się jako raj, spełnianie wszystkich marzeń. Problem w tym moi kochani, że zatraciliście swoje dusze. Ale nic to, jeszcze można je odzyskać!

Skąd niby widzę, że wasze dusze...hmm... powiedzmy, że się przeziębiły? Mogę to zobaczyć w waszych oczach, dzieci. Nie, droga pani, to nie jest kwestia okularów, to wyczuje każdy, kto nie porzucił swojego wewnętrznego dziecka. Bo wy strasznie smutni jesteście, czujecie? Brakuje w was śmiechu, ale nie tego wymuszonego, dojrzałego i sztucznego, ale tego prawdziwego śmiechu, tego radosnego rechotu, którym swego czasu nasiąknęły te ściany. Zabrakło w waszych życiach komedii, radości, rozwichrzenia i szczypty szaleństwa. A bez tego jedzonka dusza działa nie najlepiej. Jak nienaoliwiona maszynka.

Och, ależ nie bójcie się, nie kulcie się tak w fotelikach i nie patrzcie z takim przestrachem! Wszak to od was zależy czy odrzucicie samych siebie, czy pogodzicie się z wewnętrznym dzieckiem i będziecie umieli zatańczyć, uśmiać się i pobawić, tak naprawdę pobawić. Bez żadnych poważnych i dorosłych zastępników.

Co mówisz, panienko? Ależ skąd! Nie chodzi o to, żeby zdziecinnieć, zwariować i porzucić życie. Każdy ma marzenia i niech je realizuje, jestem za tym jak nikt! Sęk w tym, kochani, żeby nie popadać w skrajności, nie zlecieć jak fajtłapa z równoważni, nie potknąć się o skakankę i nie uderzyć nosem o ziemie. Bo to bardzo boli.

Napijcie się jeszcze kakałka.

A teraz możecie iść i żyć, wyjść stąd i wrócić do swoich dorosłych żyć. Chcę tylko, żeby to miejsce zostało w waszych serduszkach. Bo przecież każdy czasem ma ochotę obejrzeć bajkę, pojeździć na rowerku i nie być tak cholernie dorosłym i poważnym. Pamiętajcie o tym.

No, a teraz dzieciaczki, lećcie żyć!


Solar