Popękany
chodnik
|
Snujemy te plany na przyszłość, tkamy z
nich sieć niewidzialnych dróg, które połączone z nadzieją, mają aspiracje do
spełnienia się. Jakiś człowiek na ulicy powiedział mi, że jeśli sobie coś
wymyślę, to nie wystarczy, aby te utkane drogi stały się rzeczywistością.
Jakież było moje zrezygnowanie, wszakże planowałam już całkiem na poważnie. * Idziesz brudnym chodnikiem. Stąpasz tak,
aby nie deptać linii łączących poszczególne kafle. A co z pęknięciami? Czy
one są częścią składową kafla, czy też może podciągają się pod linie łączące
owe kafle? Idziesz i obserwujesz. Obsikane bramy,
obsrane trawniki, wysokie ceny w osiedlowym, menelskim sklepie, zdajesz sobie
sprawę z marności życia i wędrujesz dalej, odkrywając coraz to nowe sekrety,
chociażby lubieżnych przejść podziemnych. Straż pożarna gasi jakiś pożar.
Pewnie znów ten dziadek zapił i zasnął z papierosem. No tak, na wszystko wytłumaczenie,
chociażby prymitywne i najprostsze, ale jednak zawsze jakieś. Zamiast poczytać dobrą książkę w tramwaju,
czy skupić się na muzyce, podziwiając aspekty pozytywne, wciąż rozmyślasz o
rozstroju społeczeństwa i świata. Rzecz jasna, wszyscy są rozpieprzeni, ale ty
jesteś w porządku. Powinni cię stawiać na piedestale, miłować jako wzór do
naśladowania. Zamiast wciąż dostrzegać brudy świata,
przyjmij rzeczywistość taką jaka jest. Nie masz
zdolności do naprawy miejskich przepaści uzurpatorskich, nie sprawisz, że
świat się zmieni, nie sprawisz że prostytucja
zniknie. Daj się ponieść emocjom i fantazji, jaką
może nieść ze sobą szarość miasta, tłok w tramwajach, lubieżność podziemnych
przejść. Ten człowiek z ulicy, stanowił inspirację.
Ilekroć teraz planuję, zastanawiam się, czy dam radę to spełnić. I nie
martwię się brudem na ulicy czy nierównym asfaltem, interpretując każdą
skazę na swój własny, pozytywny sposób. Zgadzam się na to, co oferuje mi
świat i zamiast narzekań, daję od siebie spokój i nadal planuję na poważnie,
odejmując od tego jedynie czas stracony niegdyś na dywagacje o obsranym
trawniku. Surrealizm czasu. Ekspresja duszy. * I uwierz mi, że wcale nie jest ci
potrzebna rzeczywistość idealna. Umarłbyś z nudów, prowadząc przedtem
beznamiętne życie przeciętnego człowieka.
|