ZDUPY DIALOG Z KATYNIEM W TLE
No dobra, powiem wprost, nie? Bo jak się mówi wprost to nie wspak, ani w poprzek tym bardziej, chodzi po prostu no chodzi o rózne takie rzeczy no... Nieważne. Słuchajcie, nie? Katyń widzieliśmy, wiecie? Teraz są nowe trendy - jak nie wiecie na jaki film pójść z dziewczyną, idźcie na Katyń. Takie fajne żeby se we dwoje pooglądać. Takie romantyczne i w ogóle. Ja tak powiem - przyleźlismy do tego kina, a ja tam oczekiwałem co najmniej kilkunastu takich par co sie za rączkę trzymają i całują się na scenie rozstrzelania oficerów. Ale, cholera, na zły seans trafiłem, bo popołudniowy i w środku tygodnia. Bo normalnie to ja sobie wyobrażam tak, że całkiem normalnie, se przychodzi dres ze swoim lachonem ("bo kurwa dla mnie pamięć narodowa jest wazna, rozumiesz, kurwa?") i se siadają i smarują się pachnącymi olejkami po plecach, aż czuć w całej sali - JONHSON'S BABY, OLIWKA Z OLIWEK - takie to perwersje mi chodzą po głowie, jak myślę o Katyniu. ;)
Oj tam lachony zaraz, perwersie jeden! Ja to powiem inaczej - poszliśmy sobie na Katyń. Może przeżyję Wstrząs? - myślę sobie - Chciałabym. To takie ważne. Życie bez Wstrząsów... byłoby jak życie bez Przygód, a jak wiemy po Przygodach Sindbada Żeglarza, takie życie jest Nic nie warte. A jak nie będzie niczego to będzie Białystok. No a tego chyba nie chcemy. Zwłaszcza w Mieście Łodzi. Cóż, Silver Screen, choć Najdroższe Kino Łodzi, nie jest zaopatrzone w wibratory (czy jak tam zwał) pod krzesłami, także wstrząs można w tym wypadku pojmować tylko metaforycznie, duchowo...
... a tu dupa, wstrząsu nie ma, jest wrażenie jakby się nic nie widziało. A wibratory by się przydały - akurat na Katyniu spać się nie dało, (wiadomo, sprawa narodowa, kamery wszędzie, jakby sie przykimało, to od razu sąd 24-godzinny) ale na niektórych filmach to mi się już coraz częściej drzemkę ucinać zdarza. Ale słuchajcie, to nie jest ważne. Jak człowiek chce wstrząsu to sobie jedzie do takich na przykład południowych Stanów Zjednoczonych, albo w okolice Etny, czy coś, tam to są wrażenia i to mierzone w Richterach. Ale właściwie po co się na filmie wyżywać - jakby mordu w Katyniu dokonał Kononowicz to by nikt nie przeżył, ani nasi, ani Ruscy, ani on sam, a odpowiedzialnosć wzięłaby Republika Południowej Afryki. Ale słuchajcie, jaka Przygoda!!! yakanaka pisała już w poprzednim tekście o Wielkiej Przygodzie, która była naszym udziałem - ba! Wielkie to jak budowa Nowej Huty, ludzie, żeby czternastka z dwunastką... w biały dzień?! Ale Przygodę mieliśmy w kinie większą! Ha!
Tak, Przygód ostatnio co nimiara.
Wyszliśmy z sali kinowej i odruchowo zjechaliśmy piętro niżej, choć natychmiast po seansie sygnalizowałam potrzebę udania się, khm khm, za potrzebą, tam gdzie król chodzi piechotą. Tak więc i ja poszłam piechotą do ziobrowego przybytku (wiem, że Ziobro jest jedyny w swoim rodzaju w Gdańsku, jednak użyję tu tego określenia jako pewnego rodzaju przenośni). Kibelek jak kibelek, biało, nawet schludnie. Wyszłam z niego wypróżniwszy co nieco, nie spodziewając się nawet, jak szybko tam powrócę...
Nie było to bardzo szybko, bowiem najpiew dane mi było odbyć uroczy spacer na Dworzec Fabryczny, gdzie nakarmiłam Obywatela i wsadziłam go w pociąg. Z zagadkowym uśmiechem udałam się spacerowym krokiem w stronę Placu Dąbrowskiego i... mina mi zrzedła. Niosłam w ręce Drogocenną Teczkę Z Nutami, a teraz nie niosę! Wróciłam się do kasy, dalej do budki z hamburgerami - ani widu, ani słychu. Wytężyłam mózgownicę - tak!
Położyłam Drogocenną Teczkę Z Nutami starannie wzdłuż ścianki, a następnie posadziłam co nieco na czymś, po czym - luuu! A jak wychodziłam to jej nie wzięłam. Proste. Za proste. Wróciłam się - i tu również ni widu, ni słychu. Ha, trudno! W końcu 1 teczka + 5 utworów z zakresu klasyki muzyki rozrywkowej = 1 seans. Nie najgorzej. Chociaż wcale nie wiem, czy równanie poziomu artystycznego nie wygląda tak: L > P. Niby - tu klasyka, Wajda też klasyka. Ale L + <reklama>znakomite wykonanie wspaniałego chóru "Presto" </reklama> to więcej niż Wajda + Katyń.
This is a weeping song
A song in which to weep
While all the men and women sleep
Eee, tego akurat "Presto" nie ma w repertuarze. Ani w rezerwuarze. Co zresztą nieważne, spójrzmy na doskonałe położenie podmiotu lirycznego. Podmiot mówi, że to jest rycząca piosenka, że to jest piosenka w której się ryczy. Dalej już nie zacytowałem, ale podmiot obiecywał, że nie będzie ryczał długo. A jest nad czym płakać - "anioły w raju są jak wewnętrzna strona uda niedojrzałej dziewczynki". Ta, ktokolwiek to wymyślił, nie widział chyba wewnętrznej strony ud niedojrzałej dziewczynki, kiedy ta ma akurat okres. Jeśli ktoś nam zarzuci że pieprzymy bez sensu, to jest głupi. Ludzie, czy nigdy nie rozważaliście wiekowych kwestii ludzkości? Ej, powiedz mi, dlaczego, do cholery, kiedyś był Pies Który Jeździl Koleją, a dzisiaj czworonogi nie mogą kupić nawet biletów na autobus???
Dlatego, że Pies Który Jeździł Koleją, jeździł bez biletu, taki hobo, tramp, kapewu? A propos psów. Widziałam dzisiaj psa co mu odjęli rękę. Znaczy się przednią łapę. Skikał na dwóch zadnich i jednej przedniej. A jeszcze niedawno tylko utykał... A co do niedojrzałej dziewczynki to powiem Ci jedno - niedojrzałe dziewczynki nie miewają okresu! Bo jak mają to są Kobietami i nie mają prawa być niedojrzałe. Muszą oglądać poważne filmy, takie jak Katyń i nawet śmiać im się nie wolno, gdy padnie kwestia: "Nie znam Krakowa, gdzie tu uciekać?" Po niej zresztą następuje coś z kolei dla dojrzałych właściwego - romantyczne sceny na dachu, zakończone szybkim pocałunkiem - takie rozluźnienie obyczajów! MAM RACJĘ?!
Cholera, masz rację, jestem niedojrzałą dziewczynką. Chociaż miałem niedawno okres, w Bieszczadach konkretnie, ale włosy mi z ud nie powypadały. A to rozluźnienie obyczajów jest jak najbardziej nie na miejscu, ja bym chętnie napisał w tej sprawie do pana Zbigniewa Zbiobro, żeby tych żołnierzy AK którzy uciekają przed NKWD i całują się z dziewczynami, zwyczajnie powystrzelać.
Pewnie. Drastyczne środki są najlepsze. Jedyne skuteczne. Robią wrażenie. Idą w pięty.
I w palce. Właśnie ktoś śpiewa o Jesse Jamesie, takim gościu z westernów. I strzelają z rewolwerów i udają twardzieli z dzikiego zachodu, bo przyjmują ciosy na klatę - to jest drastyczne. Ale jak się ich w palec postrzeli, to boli oj jak boli bardzo booooooliiiii... Ale pewnie, zawsze lepiej dostać w palec niż w tył głowy. Tylko czy trzeba przy tym odmawiać "Ojcze Nasz"? Eee, tego nie było, wytnijcie to, cenzura, ja nie chciałem... Zaraz, panowie, gdzie z tymi sznurkami? Ja wziąłem wszystkie pigułki od pana doktora, naprawde wszystkie. I od pani dziekan też i w ogóle, a tam było takie duże opakowanie w kwiatki i pisało na nim "Huynja"...
... I z tego pudełka wypełzło takie małe coś, z różkami, z świńskimi raciczkami (one mają raciczki?) i rozejrzało się sprytnymi oczkami. Nie, to nie może być huynja. Zamienili podpisy na pudełkach. Na pewno. Wierzę w to. Całym sercem. W końcu człowiek jest istotą religijną, jak mawiał pewien ksiądz. Jedni wierzą w siłę różańca w zaciskającej się dłoni wystającej spod góry piasku pchanej spychaczem, a ja w to, że to nie była jednak huynja.
Nici z mistycznego przeżycia. Nici ze wstrząsu, wspólnego śpiewania kolęd w tysiąc chłopa. Nie ma już przyszłości przede mną... nie ma już przeszłości za mną... Nic juz nie ma. Zimne ściany są mi nagrodą, a samotność już nie przeszkodą... Oddałem się, bo nie srałem... I przyszedł sam Boruta w towarzystwie Jurka Owsika, żeby oskarżyć mnie o sodomię i paktowanie z Układem. I mroczny pan zasiadł na tronie, w ręku trzymając kiełbasę... A tron jego niczym dekiel był skonstruowany... "Theodenie, synu Thengla!" - odezwał się głos - "Nie będziesz już więcej srać za chałupą!!!". I zagrzmiało, zaświszczało, potem zapachniały zefiry, brzękły potrójne liry i juz więcej nic nie było. Tylko pustka. Nieprzeliczona pustka. Pustka. Pustka. Pustka...
Pustka ogarniała zwolna całą Ziemię... Wieczorny zefirek poprzewracał Kryształy... Które rozpadły się w nicość i już wszędzie zapanowała pustka... Serca zamarły, nie w trwodze nawet, lecz pustce. W całej objętości Wszechświata nie słychać było ani jednego bicia serca, ani jednego oddechu, tchnienia choćby...
A tak naprawdę to żartowaliśmy. Chcemy tylko, żebyście się cieplej ubierali. Bo przymrozki będą. I nie musicie chodzić na Katyń żeby się ogrzać w sali kinowej. Już lepiej kupić sobie farelkę. To wcale nie jest wielki film. Taki tam. Zwyczajny. A to w ogóle nie o to tutaj chodziło. Halo... Halo?
[abonent czasowo niedostępny]
Obywatel
yakanaka