Tolerancja czy interesy?

 

Na wstępie chciałem zaznaczyć, że poglądy autora nie zostaną nigdzie poniżej zamieszczone, ani też nawet zasugerowane. Autor ma na celu zwrócić uwagę Czytelnika na pewien aspekt owych manifestacji, który jest w mediach zawsze starannie przemilczany. Autor nie ma na celu zranić niczyich uczuć i ma nadzieję, iż tak się nie stanie.

 

Krakowskie Igrzyska

 

Kraków od wielu lat, obok stolicy, jest miejscem starć dwóch przeciwległych światopoglądów dotyczących odmiennych 'preferencji seksualnych'. Szczerze mówiąc, skoro homoseksualizm jest wrodzony to zastanawiam się jak można go nazywać 'preferencją', może to jedynie niezbyt fortunne sformułowanie. Do rzeczy - moje piękne miasto od dłuższego czasu jest dosłownie zalepione plakatami dotyczącymi homoseksualizmu. Najpierw pojawiły się plakaty środowisk prawicowych, które mówiły "STOP PROMOCJI HOMOSEKSUALIZMU". Sugerowały by homoseksualiści zachowywali się jak ludzie heteroseksualni, czyli po prostu sobie żyli bez robienia szumu i pokazywania się społeczeństwu. Z drugiej strony mogłyby być odebrane jako atak na zbliżający się "Marsz tolerancji i równości". Na owych plakatach szybko pojawiły się napaćkane sprayem swastyki lub napisy "Sieg Heil". Cóż, ktoś poczuł się widocznie dotknięty. Odpowiedź nadeszła dość szybko a jej dystrybucją zajęło się było biuro małopolskiego SDPL.

 

Plakaty organizacji „Nigdy Więcej”

 

Plakaty jawnie nawiązujące do mordowania homoseksualistów w Auschwitz, oznaczenia (różowy trójkąt), drut kolczasty, nawiązania do faszyzmu i cała ta otoczka, która żadnego Polaka nie pozostawia obojętnym. Zastanawiam się tylko, czy w tej ideologicznej walce nie przekroczono pewnej granicy dobrego smaku. Czy wojownicy równości i tolerancji nie posuwają się czasem zbyt daleko? Przecież, pomijając niektóre środowiska skrajnie prawicowe, nikt nie chce gejów* mordować. Wielu ludzi nie życzy sobie tych nieustannych manifestacji i udowadniania Bóg wie czego. Wszyscy chcemy by Polska była krajem otwartym i tolerancyjnym. Jednak, czy aby na pewno osoby o oddmiennej orientacji chcą tego całego szumu, rozgłosu i atmosfery nienawiści podsycanej przez pewne środowiska skrajnie narodowościowe z okazji takich przemarszów?

 

*Będę w skrócie tak określał homoseksualistów, gdyż nie uznają tego za określenie obraźliwe.

 

 

Jak to działa?

 

Zasięgnąłem opinii kilku osób homoseksualnych oraz czytałem wiele opinii gejów w internecie. Niemal zgodnie twierdzą oni, że nie lubią rozgłosu, szumu i tej medialnej otoczki, społecznego poruszenia, wznawiania setek dyskusji na ich temat. Prywatną sprawą każdego jest to co robi w domowym zaciszu, kogo kocha i z kim mu dobrze. Społecznie również geje nie są dyskryminowani jeśli chodzi np. o możliwość pracy. Roznoszę ulotki do knajp i restauracji na krakowskim Kazimierzu gdzie jako barmani pracuje wielu gejów i nie mają w pracy żadnych problemów.

 

Jestem niezwykle ciekawy się, czy Czytelnik kiedykolwiek zastanawiał się kto tak naprawdę organizuje marsze "Tradycji" i "Tolerancji". Przesłanki dla pochodów "Tradycji" , "Obrony Rodziny" itd. są dla racjonalnie myślącego człowieka oczywiste - szukanie konfrontacji. W tych pochodach w większości biorą udział młodzi ludzie szukający mocnych wrażeń. Jeżeli pochód "Tolerancji" zmienia trasę, to chce ją zmienić również kontrpochód. Próbowałem sobie też przypomnieć, kiedy ostatnio organizowany był taki prawicowy marsz bez "asysty" marszu środowisk  odmiennych i w zasadzie nie potrafię tego uczynić. To jedna strona policyjnego kordonu. Po drugiej stronie mamy teoretycznie homoseksualistów i ludzi pragnących równości, tolerancji i braku dyskryminacji. Teoretycznie. Otóż, marsz "Tolerancji i równości" NIE jest organizowany przez środowiska homoseksualne i należy o tym pamiętać! Mój stosunek do homoseksualistów znacznie się poprawił na przestrzeni ostatnich lat czy miesięcy, głównie na skutek tego, iż oni faktycznie nie chcą się bawić w ten cały tani i kolorowy happening. 

 

"NIGDY WIĘCEJ" - ale czego?

 

Za marszami tolerancji najczęściej stoi organizacja "Nigdy Więcej", która jest stowarzyszeniem antyfaszystowskim, antyrasistowskim i sprzeciwiającym się wszelkim dyskryminacjom, ksenofobii itd. Tak się przynajmniej tytułuje. Organizacja zajmuje się potajemnym wspieraniem środowisk skrajnie lewicowych a także komunistycznych (logicznie rzecz biorąc - ciężko walcząc ze skrajnością nie popaść w kolejną, "Nigdy Więcej" też się to nie udało.). Dlaczego zatem "Nigdy Więcej" organizują marsze, których w zasadzie środowiska gejowskie nie popierają, nie chcą w nim brać zorganizowanego udziału (większość osób w takim marszu to najczęściej ludzie przypadkowi, różne pojedyncze przypadki; marginesy gejowskie, które starają się forsować pogląd, iż heteroseksualizm jest dewiacją czym przylepiają fatalną etykietę całej społeczności gejowskiej wśród społeczeństwa.)? Jak nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi o pieniądze. Za otoczką 'obrońców uciśnionych' stoją spore środki od Unii Europejskiej, która dotuje organizacje krzewiące równość i tolerancję. Stąd stowarzyszenia jak "Nigdy Więcej" co jakiś czas muszą się uaktywniać. Plakat, który Czytelnik mógł oglądać powyżej, również zgadza się w 100% z ogólnym wizerunkiem organizacji, który jako główny punkt działalności określa "nie dopuszczenie do odrodzenia się faszyzmu" itd. Osobiście, nie czuję takiej groźby.

 

Show

 

Cała ta przepychanka, ganianki, fruwające jajka oraz zdechłe koty.. to wszystko przypomina jeden wielki show. O prawa dla gejów nie walczy się w pochodzie, który popierają tylko ludzie niezbyt wtajemniczeni w temat. O prawa dla gejów walczą instytucje homoseksualne, zarejestrowane i prowadzące działalność. Jeżeli komuś zależy na poprawianiu wizerunków gejów wśród społeczeństwa to nie powinno się to odbywać w takiej kiczowatej scenerii, w której przecież znajduje się też masa osób szkodzących wizerunkowi homoseksualisty, np. machająca różowymi, dmuchanymi penisami, czy głupimi hasełkami. Więcej dobrego zrobiłyby np. programy pokazujące pary homoseksualne, rozmowy z nimi (za ich zgodą), lub jakieś programy z inicjatywy organizacji homoseksualnych. Skoro ich nie ma, to widocznie faktycznie lepiej im po cichu, po swojemu, bez przesadnego rozgłosu. Pochody "Nigdy Więcej" wydają się tylko okazją do prowokacji środowisk 'dresiarsko - łysych' a heteroseksualistów, którzy mniejszości akceptują i tak nie przekonają już do niczego innego. Może tylko zniesmaczą formą i nieustannym szumem. Tak jak... homoseksualistów.

 

spoxgreq

 

spoxgreq@tlen.pl