Mró nie myślała wtedy o tym, że się nie uda i że wyląduje w
psychiatryku. Myślała raczej o tym, że będzie zimnym trupem i tego chciała ponad
wszystko. Dlatego połknęła 80 psychotropów i rtęć. Do tego trzy piwa na odwagę.
Chyba jednak źle zrobiła z tymi piwami. Bo zadzwonił chłopak gdy zdychała pod
drzewem w lesie. Bo coś jej nie dawało spokoju i przyczołgała się do domu. Potem
płukanko żołądka (brrr) i jednodobowy pobyt w zwykłym szpitalu. Ok. tydzień
później podcięła sobie żyły. Tym razem bez alkoholu. Bolało jak skurwysyn. Jakoś
doturlała się do łóżka i zasnęła z myślą, że się nie obudzi. Dupa. Następnego
dnia podkradła 150 tabletek w skład których wchodziły psychotropy, nasenne,
coś-tam na nadciśnienie, aspiryna itp. Ogromna większość na receptę. Potem trzy
piwka i wieczne palulu. I znowu się obudziła. Była tak wściekła, że wykrzyczała
matce iż musi dokupić sobie leki. Kilka dni później została obudzona wiadomością
iż jedzie do Warszawy na rozmowę z psychiatrą. I wtedy nadeszło ów okropne
przeczucie.MRÓ Imiona zostały zmienione. Wszystkie wydarzenia opisane powyżej są prawdziwe. *Fragment utworu "Szpital Psychiatryczny", Bunkier. |