Powiedz ludziom…

 

          Powiedz ludziom, by wierzyli. Wierzyli w to wszystko, co świat przekreślił. W miłość, marzenia, przyjaźń, szczęście nie mające związku z pieniądzem. W to wszystko, co współcześni nazywają „bzdetami”. By wierzyli w swe prawdy, głosząc je z dumą, w to, co kochają, czego nienawidzą, w co nie chcą wierzyć, lecz są do tego zmuszeni. W życie.

 

Powiedz ludziom, by kochali. Całym sercem, tak naprawdę, bez zbędnych frazesów. By nie znali granic swego uczucia, nie pozwolili, by rzeczywistość je zniszczyła. By chcieli dla drugiej osoby wszystkiego tego, co sami chcieliby mieć. By wspólnie przekraczali granice świadomości.

 

Powiedz ludziom, by marzyli. By złożony świat ich umysłów pod osłoną bezsennej nocy tworzył nowe rzeczywistości, sytuacje, postacie. By spełniali się naprawdę również w tych fikcyjnych sytuacjach, które mogą dać tyle satysfakcji… By nie zamykali się w czterech ścianach okrutnej rzeczywistości i pozwalali myślom ulatywać hen wysoko, aż do chmur.

 

Powiedz ludziom, by współczuli. By nie omijali słabszych od siebie z twarzą wyrażającą pogardę i obrzydzenie. Jeśli nie mogą pomóc, niech przynajmniej nie szkodzą. Niech nie kopią leżącego na ulicy bezdomnego – nie znają przecież jego historii, może na to zasługuje, lecz najpewniej jest to ofiara systemu, którą każdy z nas w którymś momencie życia może się stać. Niech traktują innych tak, jak sami chcieliby być traktowani.

 

Powiedz ludziom, by walczyli. Walczyli w imię dawno wymarłych ideałów, które przecież dalej są aktualne. Nawet jeśli ich nie rozumieją – ta walka jest potrzebna, by je ożywić. Wtedy zrozumieją. Niech walczą o godność, prawa i wszystko to, co dla człowieka jest najważniejsze. Niech nie pozwolą, by pożarła ich maszyna współczesnego świata.

 

Powiedz ludziom, by odrzucali stereotypy. By żyli w zgodzie ze swymi przekonaniami, nie bali się ich wyrażać głośno i kochali świat takim, jakim jest, z jego wszystkimi szaleństwami i niedoskonałościami. By nie bali się wyróżnić z bezimiennego tłumu. By lekceważyli kpiące spojrzenia mijanych ludzi, którzy są „normalni”.

 

Powiedz ludziom, by nie starali się być „normalni”. W każdym człowieku tkwi odrobina szaleństwa. To ten, kto nie potrafi wydobyć go na światło dzienne, jest wariatem. Więc tak naprawdę, niech starają się być jedynymi normalnymi pośród tłumu wariatów, nie zdających sobie sprawy ze swej ułomności. W kpiących uśmieszkach tłumu można nieraz dostrzec wyraz żalu, a nawet zazdrości dla tych, którzy potrafią wydobyć te wewnętrzne szaleństwo na zewnątrz, do światła.

 

Powiedz ludziom, by częściej się uśmiechali. Czasem bezinteresowny uśmiech może zdziałać cuda. Sprawić komuś radość, przełamać jakiś mur, znieść granicę. Przecież tak niewiele trzeba, by uprzyjemnić komuś chwilę. Ten grymas twarzy, którego wielu się wstydzi (!) naprawdę nie boli. Niech uśmiech będzie dla nich wyrażeniem pragnienia szczęścia drugiej osoby. Niech śmieją się często i szczerze, to pomaga. Naprawdę.

 

Powiedz ludziom, by byli altruistami. Czynienie dobra daje wiele satysfakcji, a bezinteresowność jest pierwszym stopniem w drodze do uzyskania prawdziwego szczęścia i równowagi emocjonalnej. Inni to dostrzegają i, choć czasem nie dają tego po sobie poznać, szanują altruistów. Bo nie każdego na altruizm stać, choć każdy może próbować.

 

Powiedz ludziom, by żyli w zgodzie ze sobą, by nie pozwalali nikomu sobą manipulować. By ich cele były zgodne z ich wolą, by nie niszczyli swych marzeń i pragnień dla innych. To nie egoizm. To prawo do decyzji o sobie i swym postępowaniu. Nikt nie może narzucać im drogi, którą powinni wybrać. Niech będą sobą.

 

Powiedz ludziom to wszystko, gdy mnie już nie będzie.

 

Nadzieja