Dwa światy

Coraz głośniej mówi się o tym, że stoimy na progu wielkiego konfliktu cywilizacyjnego, że przed nami konfrontacja świata arabskiego ze światem Zachodu (Europa i Ameryka Północna). Czy nie są to opinie mocno przesadzone? Odpowiem krótko: moim zdaniem nie. Co i rusz sytuacja na styku obu wielkich kultur (mam tu na myśli kulturę krajów muzułmańskich kontra kulturę świata Zachodu, a nie Islam kontra chrześcijaństwo, jakby tego chcieli niektórzy wyznawcy Allaha) zaognia się. W tym przekonaniu utwierdził mnie jeszcze mocniej niedawno obejrzany film dokumentalny. Opowiadał on o męczennikach Allaha.

W kościele katolickim również czci się męczenników. Pomiędzy jednymi a drugimi jest jednak pewna subtelna różnica. Męczennicy Kościoła oddają SWOJE życie w imię wyższych wartości, za wiarę. Męczennicy w Islamie natomiast, tak zwani szachidzi (wybaczcie nieznajomość oryginalnej pisowni, chociaż muzułmanie raczej mi tego nie wybaczą :)), oddają SWOJE życie za wiarę, zabijając przy okazji kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu niewinnych ludzi. Chociaż nie, oni nie zabijają ludzi. Oni zabijają NIEWIERNYCH.

Ktoś może powiedzieć: "No dobra, ale to przecież margines marginesu." O nie, nie taki margines. Fakt, większość wyznawców Islamu nie podziela opinii, że Dżihad to nic innego tylko polecenie jak najrychlejszego wyrżnięcia niewiernych. Ale wielu muzułmańskich ojców i wiele muzułmańskich matek z takich krajów jak Pakistan czy Liban mówi: "Jeżeli będzie trzeba to poświęcimy wszystkie swoje dzieci. Będziemy dumni wspominając krew jaką przelali oni w walce z niewiernymi. Śmierć Ameryce, wielkiemu szatanowi" Przy drogach w wielu miejscach znajdują się wielkie obrazy męczenników. O męczennikach uczą się również dzieci w szkole. Twórcy filmu odwiedzili kilka szkół żeńskich. Dziewczynki głównie śpiewają na okrągło pioseneczki w stylu: "Jesteśmy ludem Hesbollahu. Chcemy umrzeć za Allaha. O jakże krew dla Niego przelana jest nam miła." Na lekcji plastyki (odbywała się ona w sali, przed której wejściem na podłodze umieszczono flagi USA i Izraela. Każde dziecko zatem, chcąc wejść do sali na lekcje, musiało podeptać "wielkiego szatana") realizowany był temat "Krew męczennika". Dziewczynki miały też mini wykładzik o treści: "Wasz wkład w Dżihad jest nie do przecenienia. Każda z Was urodzi w przyszłości ośmiu, dziesięciu, a może nawet piętnastu wojowników, którzy ruszą na niewiernych, gdy przyjdzie czas." Na innej lekcji dzieci powtarzają wyuczone na pamięć formułki w stylu: "Europa bardziej niż ludzi szanuje zwierzęta. Islam, nasza przewspaniała, jedyna prawdziwa religia też szanuje zwierzęta ale ludziom oddaje szacunek o wiele większy." Dzieci w szkole uczą się również na pamięć nazwisk osobników, którzy rozerwali na kawałki siebie oraz niewiernych znajdujących się w najbliższej odległości. Wszak trzeba znać przewspaniałych męczenników!

Niestety, Koran może być pożywką dla wielu negatywnych zachowań. Weźmy choćby rolę kobiety. Jest powiedziane, że kobieta "nie może zasmucać swojego męża". To wskazane można rzecz jasna dowolnie interpretować. Dla wielu mężów zapewne owo "zasmucanie" występuje wtedy gdy kobieta nie chce usługiwać 24 godziny na dobę swojemu panu i władcy. Mężczyzna może mieć kilka żon. Wystarczy też, że powie do swojej małżonki trzy razy "Oddalam Cię" i rozwód gotowy. Facet ma to jak w banku. Ona natomiast pewna może być jedynie tego, że za zdradę będzie ukamienowana. Choćby muzułmanie zaprzeczali to na każdym kroku widać gigantyczną różnicę pomiędzy kobietą a mężczyzną w krajach arabskich. Tak niska pozycja kobiet ma oczywiście swoje konsekwencje. Nie bez przyczyny w muzułmańskiej Turcji przemoc wobec kobiet jest powszechna.

Między nami a nimi jest ogromna różnica, gigantyczna przepaść. Uświadomiłem to sobie kiedy zobaczyłem wyznawcę Islamu, który niesamowicie przejęty prawie płaczącym głosem mówił, że właśnie widział w telewizji śpiewającą muzułmańską kobietę. "Śpiewająca kobieta w telewizji. Nie mogłem tego znieść. Musiałem wyjść do drugiego pokoju." I gadaj tu z takim o równouprawnieniu... Prawda jest taka, że ludzie Zachodu nigdy nie zrozumieją mentalności Arabów, a Arabów zawsze będzie szokował nasz styl życia, choćby był nie wiem jak konserwatywny (w naszym odczuciu).

Pamiętacie rozruchy we Francji? Początkowo był to bunt biednych imigrantów. Szybko jednak przekształcił się w walkę wyznawców Islamu z Zachodnim ciemiężcą. Wystarczyło tylko hasełko "Zachód niszczy muzułmanów". Co chwila z takich iskier rodzą się większe afery. I to już niestety pozostanie częścią naszej rzeczywistości. Nie czeka nas oczywiście trzecia wojna światowa (chociaż nigdy nic nie wiadomo), ale parę tysięcy ludzi zakończy swój żywot w bezsensowny sposób, a wydatnie pomogą im w tym wielcy i wspaniali bojownicy Allaha...

Jacek Stojanowski

PS:1 A wiecie co mnie najbardziej rozbroiło? Dyrektorka jednej ze szkół, w której dziewczynki śpiewają te piękne piosenki powiedziała: "Nie wszyscy mogą być muzułmanami. Gdyby tak było nie byłoby komu iść do piekła". Proste...
PS2: Adres stronki pozostaje niezmienny:www.siewy.prv.pl
PS3: Mail również:stoja@wp.pl