Gdzie jest moje miejsce ?
UWAGA! JEŚLI
MASZ SŁABE NERWY I/LUB DOŚĆ KASY - CZYTASZ TEN TEKST NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
!
Gdybyś tylko wiedział z jakimi ludźmi mam do czynienia, jak to wygląda
u mnie, też nie wiedziałbyś.
Musiałbyś zobaczyć tak jak ja miejsce gdzie na
M2 mieszka 7 osób i 2 psy. Tym bardziej że jeden z nich minionej nocy dorobił
się piątki młodych. Musiałbyś zobaczyć miejsce gdzie dość często alkohol gości
na stole, gdzie ledwie jedna osoba zgasi papierosa, następna już odpala
następnego. I to nawet nie zwykłego - takiego z paczki, nawet nie skręta w
bibułce - ot, trochę tytoniu owinięte w kawałek kartki papieru, palone przez
lufkę. Powinieneś zobaczyć ludzi którzy pracują w byle jakiej pracy, na czarno,
byle najmłodsza ich siostra miała dość mleka w butelce, byle starczyło na chleb,
kawałek wędliny i główkę kapusty na bigos. Nie powiem - mają 5 telewizorów, o,
przepraszam - 4, bo jeden ostatnio się spalił, z czego 2 zawsze stoją zastawione
w lombardzie, byle starczyło do następnego rodzinnego czy wypłaty. Nie powiem -
dorobili się nawet komputera - sprzedałem im kiedyś za grosze coś co dziś można
powiedzieć że ledwo potrafi obliczyć 2 + 2, o tym że myszki nie widziało od paru
lat nie wspomnę. Może gdybyś posiedział u nich na kawie przez chwilę miałbyś o
nich inne zdanie niż kuratorka, która chce im odebrać trójkę najmłodszych
dzieci. Mimo że są jacy są - nie przeszkadza mi to. Czuję się tam równy, czasem
nawet dają mi odczuć że pod jakimś tam względem jestem od nich lepszy. I dobrze
mi z tym. A Ty ? Odważyłbyś się przesiedzieć tam choćby godzinę ? Czy może się
boisz bo jesteś przyzwyczajony do swojego ciepłego, wygodnego, skórzanego fotela
? Czy może boisz się konfrontacji ze światem odmiennym od Twojego ?
Jak to
wygląda u mnie ? Heh, no cóż. Nie uważam się za biednego, chociaż mi i siedmiu
innym osobom grozi eksmisja z M5 w związku z paroma tysiącami złotych długu za
mieszkanie. Jeśli tylko chcesz - przyjdź, odwiedź mnie - poczęstuję Cię suchym
chlebem i kubkiem kawy bez cukru. Może będziesz miał szczęście i nawet będę miał
trochę margaryny z supermarketu. Na obiad nie licz - nie pamiętam kiedy ostatni
raz jadłem jakikolwiek. A przepraszam - jakieś 2 tygodnie temu jadłem obiad u
dziewczyny. Przypomniałem sobie smak naleśników. Musiałeś kiedyś przypominać
sobie smak naleśników ? Jeśli nie, to nie wiesz o czym mówię. Przyjedź do mnie -
może akurat mama przywiezie trochę drożdżówki z buchtą - oddam Ci mój kawałek.
Przez te wszystkie lata mój organizm odzwyczaił się od cukru - dlatego mdleję po
spożyciu choćby odrobiny. Przyjedź i na progu zwróć uwagę na moją płaską klatkę
piersiową - efekt niedożywienia w czasie dorastania. Wyśmiej mnie, powiedz że
jestem brzydki! Rzuć jeszcze jakimś komentarzem w kierunku moich
przetłuszczonych, średniodługich włosów! Dziwi Cię że po tylu latach nadal mam
łupież ? Cóż - Ciebie pewnie stać na szampon przeciwłupieżowy. Pewnie nigdy nie
odcięli Ci gazu, pewnie zawsze masz bieżącą wodę, może nawet kiedyś wyśmiałeś to
że poszedłem z mydłem nad Wisłę, bo może chodzisz na basen, a może nawet masz
basen w domu. Dziwi Cię że mówię "Cześć" menelowi w brudnych ubraniach w parku ?
Nie dziw się - gdy idziesz żebrać o bochenek spalonego chleba w deszczową noc do
piekarni, taki ktoś Ci się przyda - ma w tym większe doświadczenie - Ty będziesz
tylko stał i patrzył jak on się upokarza. Jeśli nie masz w co się ubrać -
również przyjdź, wybierz sobie którykolwiek ciuch i weź - daję Ci go ! Co mi
zależy - kosztował jakieś pięć złotych w podrzędnym bazarze z odzieżą na wagę.
Jeśli masz się w co ubrać - heh, gratulacje ! I niech zgadnę - za spodnie dałeś
100 złotych, za bluzę 70 ? A może jeszcze więcej ? Nie martw się o mnie - mam co
robić. Gram ze znajomymi w zespole - co prawda na pożyczonej gitarze, ale
jednak. Siadam czasami na ławce przed klatką by wypić wino z ludźmi takimi jak
ja. Skończyłeś liceum - znowu moje brawa ! Ja nie miałem tej szansy. Półtora
miesiąca przed końcem czwartego roku zostałem wywalony na zbity pysk. Za
nieobecności - ważniejsze od szkoły było dla mnie wychowanie 5-o letniego już
Kubusia - by wyszedł na ludzi i nie dał sobie w kaszę dmuchać. Przestaje płakać
gdy zadaję mu proste pytanie - "Jesteś gość czy mamlas ?". I już ja się postaram
żeby nikt mu w życiu nie dopieprzał - w dniu gdy się urodziłem mój ojciec musiał
być w jednostce wojskowej, a matka tak kierowała moim wychowaniem że właściwie
do czasów liceum nie miałem nikogo - ani przyjaciół, ani znajomych. I nie raz
dostawałem po szkole wpierdol od ulizanych lalusiów, za byle co - a bo odezwałem
się na matmie, a to nie miałem drugiego śniadania, do którego mogliby napluć,
bym tego nie zjadł, a to wszedłem do kibla w momencie gdy oni właśnie palili,
albo też W-F się przeciągnął bo miałem słaby wynik na 100m i wszyscy musieli
biec jeszcze raz.
Nie martw się - dobrze wiem o tym że nieraz śmiałeś się ze
mnie za moimi plecami.
Z drugiej strony mam też wielu znajomych, którzy
mieszkają w prywatnych domach, bez martwienia się o czynsz, czy o to że nie ma
gdzie gościa przenocować. Znam takie miejsca, do których do niedawna prawie
nigdy nie wchodziłem, bo trzeba oczywiście zdjąć buty w przedpokoju. Znam te
miejsca, gdzie wszystko jest czyste, lśniące, nowe, odremontowane, a w każdym
pokoju znajdziesz najdroższe tapety, kryształowe żyrandole i pełny osprzęt RTV.
Oczywiście nie ma mowy o bałaganie - a ja bałaganem w moim pokoju maskuję biedę.
I co ? Takie to złe ? Gdybyś miał wybierać, wolałbyś żeby co było widać -
bałagan czy biedę ? Spytasz może skąd znam takie miejsca ? No cóż - takim
ludziom czasem szkoda wyrzucać zepsutego telewizora - chyba że kosztował mniej
niż 1000 złoych - i wtedy czasami trafiają do mnie - elektronika bez
wykształcenia. Czasem trzeba takim ludziom pomalować pokój na ochydny błękit.
Nie lubię takich miejsc - wszystko jest takie czyste że nawet gdybym przyszedł
do takiego domu zaraz po kąpieli, czułbym się brudny.
I powiem Ci gdzie jest
moje miejsce - tu, w moim syfie, w mojej biedzie - od kiedy odnalazłem Boga,
jest mi łatwiej.
I dobrze mi z tym ...
masterpascaler