| Nowe życie |
|
|
|
Wygląd zawsze możesz zmienić. Wystarczy pójść do fryzjera lub kosmetyczki. W ostateczności pozostaje ci chirurg. Z brzydkiego kaczątka zmienisz się w pięknego łabędzia. Jeśli jeszcze będzie ci mało to możesz zastosować dietę cud lub zakupić pas wyszczuplający. Przecież teraz tak modne są wystające kości. Wiesz, że niektóre eksperymenty grożą anoreksją lub bulimią, ale przecież jesteś zajebiście ostrożny. Pozjadałeś wszystkie rozumy. Styl też. Przecież on jest najważniejszy. Kupisz sobie kilka modnych ciuszków. Krótką mini lub obcisły sweterek - zależnie od płci. Okulary zerówki zapewne dodadzą ci powagi, a wkładki w biustonoszu zwiększą charyzmę. Nie, jakie wkładki? Przecież była wizyta u chirurga. Z grzecznego bobaska staniesz się rozwydrzonym bachorem - wszystko przez smoka, którego wytatuujesz sobie na ramieniu. Albo na łydce - będzie bardziej perwersyjnie. Zmiana otoczenia to drobnostka. Po prostu kupujesz nowy zestaw startowy POPa lub innego wynalazku, a TP zmieniasz na Netię. Zrywasz wszystkie kontakty i zaczynasz chodzić do innych lokali. W pubach przecież kręci się tyle napalonego towaru, że na pewno szybko poznasz nowych znajomych. A nowy człowiek w grupie zawsze wzbudza duże zainteresowanie. Na pewno coś zaliczysz, tylko nie wiesz, czy wpadniesz. No, ale rodzinę kiedyś także trzeba założyć. A to dopiero cholerna zmiana otoczenia. Dzieciaka przecież do pubu nie zabierzesz... Charakter to tylko kwestia treningu. A charakter daje ci niesamowitą władzę. Możesz przyjmować zróżnicowane postawy, w zależności od tego, z kim rozmawiasz. Twój charakter to podstawa w osiąganiu swoich celów bądź kompromisów. No, ale co ja będę ci mówił - przecież przeczytałeś masę książek na temat tego, że charakteru nie należy zmieniać, a jedynie odpowiednio nim manipulować. Wtedy każdy będzie chciał zrobić ci dobrze. Poglądy najlepiej mieć niesprecyzowane. Nawet nie wiesz, jak łatwo wtedy nawiązywać kontakty z ludźmi. Przyjmujesz postawę na typowego Polaka i za każdym razem narzekasz. Kiedy chcesz - przecież nie idziesz ani w lewo, ani w prawo. Ba, nie idziesz nawet środkiem! Podróżujesz cały czas poboczem, wszyscy cię lubią, wszyscy chcąc ci się wygadać. Przy tobie każdy wie, że nie da się powiedzieć za dużo. Ty nigdy nie doniesiesz u szefa. Walić to, że nie masz wyrobionego zdania i nie umiesz bronić swoich argumentów. Ważne, że w twoim nowym życiu nikt nie chce ci nabić guza. W twoim nowym życiu nie chcesz słyszeć o uczuciach. Przecież kiedyś tyle razy cię skrzywdzono. Teraz liczy się dla ciebie prostu rachunek: zyskam, czy stracę na tym posunięciu? Nikogo nie kochasz, nie masz przyjaciół. Jesteś panem samego siebie. A najśmieszniejsze jest to, że inni patrzą na ciebie trochę inaczej. Niektórzy cię kochają i mają za przyjaciela. Dla niektórych jesteś wzorem postępowania. Masz to wszystko w dupie, ale jednak sumienie cię gryzie. Wnętrza nie zmienisz, nie oszukasz. Dieta cię męczy i nieswojo czujesz się z sztucznymi piersiami. Robisz dziennie dwieście pompek i nosisz pas, ale powoli cię to irytuje. Obcisły sweterek zamieniłbyś na luźną bluzę, a mini chowa się przy dżinsach. Zerwałeś wszystkie kontakty, ale nowi znajomi nigdy nie zastąpią ci tych starych. Otoczenia po prostu nie da się zmienić. O wiele łatwiej przyjąć do grona nową osobę niż jakąś z niego wyrzucić. Twój charakter i poglądy to fikcja. Chciałbyś komuś powiedzieć w twarz: "ty jebańcu", ale nie masz na to odwagi. Martwisz się o swój imidż. Masz to swoje nowe życie. Jesteś ideałem dla mas. A ja sobie spokojnie poczekam na moment, w którym dostaniesz na łeb. W końcu wymagania społeczeństwa przekroczą moc obliczeniową twojego mózgu. Trafisz do psychiatryka i tam zrobią z ciebie roślinę. To będzie twoja kolejna zmiana, o ile wcześniej nie strzelisz sobie w łeb. |
|
|
| zabójca /zabojca@buziaczek.pl/ |