Nauka latania
Na wstępie chciałbym
poinformować, że nie każdy po przeczytaniu tego tekstu nauczy się latać.
Wymaga to naprawdę wysokiego poziomu rozwoju duchowego (nie w sensie
religijnym!). Poza tym ptrzebne będą... wasze chęci i trochę czasu. No to
zaczynamy.
Miejsce
Odpowiednie miejsce nie jest konieczne,
ale dla początkujących będzie bardzo dużym ułatwieniem. Przede wszystkim
miejsce, w którym po raz pierwszy wzbijecie się ponad zwykłych ludzi musi być
piękne (np. park) i w jak najmniejszym stopniu zurbanizowane (oczywiście jakiś
wspaniały gotycki kościół nie zaszkodzi - wręcz przeciwnie!). Ważne jest,
abyście mieli przed sobą dużą przestrzeń. Im większy obszar obejmujecie
wzrokiem, tym lepiej (można w tym celu wykorzystać jakąś skarpę bądż górę -
doskonale się sprawdzają).
Towarzysze i
towarzyszki
Najlepiej wybrać się samemu, ale jeśli już musicie kogoś
brać ze sobą, to musi on\ona spełniać następujące warunki:
-przede
wszystkim tej osobie również - tak jak i wam - musi zależeć
-poziom rozwoju
duchowego towarzysza\ki musi oscylować wokół waszego
-powinna to być osoba
wyciszona, spokojna i miła(!)
Z góry ostrzegam, że branie ze sobą więcej
niż jednej osoby może się żle skończyć - im większe grono, tym większe szanse,
że ktoś zacznie sobie z tego żartować albo próbować nawiązać konwersacje w
czasie samej próby, może też (O nie!) próbować odwieść Was od tego czynu (na
stos z nim\nią!). Naprawdę, najlepiej będzie jak pójdziecie
sami.
Muzyka
Może okazać się BARDZO pomocna. Pod warunkiem,
że będzie to muzyka KLIMATYCZNA. Może to być np.Tori Amos, Him, Tiamat,
Nightwish (tylko niektóre kawałki) a nawet Cradle of Filth czy Pain (też tylko
niektóre kawałki). Ale pod żadnym warunkiem muzyka NIE MOŻE was rozpraszać ani
wam przeszkadzać. Powinna być dopełnieniem wspaniałego krajobrazu i pięknej
pogody.
Warunki pogodowe
Niestety, ale potrzebna jest
naprawdę dobra pogoda (a na co Polacy najczęściej narzekają? no właśnie...).
Doskonale sprawdza się tu okres wakacyjny. Ciepło, na niebie ledwo kilka
chmurek , ptaszki ćwierkają i w ogóle aż chce się żyć. Nie wspomniałem o
najważniejszym. Otóż najlepiej nadaje się do tego noc (wiem, że nie zalicza
się to do warunków pogodowych). Tyle, że tu potrzebne jest nam całkowicie
bezchmurne niebo ( żeby widzieć gwiazdy) i dość wysoka, jak na noc,
temperatura (gdyby było Wam chłodno rozproszałoby to Was, a wtedy nie
wzbijecie się nawet na wysokość 10cm...).
Trzy, dwa,
jeden...
Gdy spełnimy powyższe warunki, możemy spokojnie zasiąść w
miejscu uprzednio przez nas upatrzonym. Ułóżcie swoje ciało w jak
najwygodniejszej pozycji (ważne!). Możecie nawet leżeć, liczy się tylko i
wyłącznie wasza wygoda (no niezupełnie - dobrze jeszcze, żebyście dużo
widzieli, nie po to przecież dokładny dobór odpowiednio klimatycznego miejsca,
żeby leżeć potem twarzą do ziemi). To, czy będziecie mieć oczy otwarte, czy
zamknięte jest kwestią gustu. Ja wolę to robić z otwartymi, żeby podziwiać
niebo. Po pierwsze: koncentracja i rozlużnienie! Teraz wyobrażacie sobie, jak
powoli unosicie się ponad tłumem ludzi. Wyżej, wyżej, wyżej. Spokojnie
spoglądacie w dół. Widzicie setki miotających się bez celu kropek. A jedną z
nich jesteście Wy. Spójrz i uświadom sobie, jak niesamowicie małe znaczenie
jest tej jednej z setek kropeczek. A teraz uświadom sobie jak małe znaczenie
mają jej problemy. Pomyśl, jak niewielki wpływ ma ona na otaczający ją świat.
Powoli wracamy do swojego ciała. Ale tak naprawdę nie wróciłeś\aś do stanu
sprzed kilkudziesięciu sekund, prawda? Czy teraz rozumiesz, jak małe jest
znaczenia całego twojego isnienia, gdy spojrzeć na nie chociażby z niewielkiej
odległości? Czy potrafisz już latać?