Urodzony jako czysty. Urodzona jako
czysta. Splamiony przez coś. Przez wiarę, przez definicję. Dobro,
albo zło. My, albo oni. W tym zwariowanym świecie przez to zadajemy
sobie pytanie, kim jesteśmy. Kim jesteśmy? No właśnie. Do Ciebie
mówię. Kim my jesteśmy? Ktoś nas oszukał. Wiem, że nie Ty. Wiem, że
to jedno z Twoich dzieci. Wiem, że je kochasz, nas też... wiem, i to
mnie boli. Gdybym nie wiedział, też by mnie bolało - ale z pewnością coś
prostego, dla małego człowieka. Chciałbym nie wiedzieć, ale wiem. A może
w tym sęk? Nie chcemy wiedzieć, i dlatego nic nie wiemy? Jednak
chciałbym wiedzieć... coś innego. Coś innego, dlaczego. Ale pytać
dlaczego, to pytać diabła o zdanie. Sorry, nie dzisiaj. Chcę zapytać
Kogoś, nie Jego dziecko. Innym razem, naprawdę. No więc, jak to jest
z nami? Z naszą osobowością? Dlaczego jestem "ja", i jestem "ja"? A może
"ja", i "on"? Ten ktoś, co mi dał coś, dzięki czemu muszę wszystko
szufladkować, a on się na mnie pożywia, na mojej energii i
świadomości. Ukryty, energetyczny drapieżnik. Haha, powiesz, nie
wierzę! Ja też bym nie uwierzył. Gdyby nie to, że tak naprawdę może
być, a negowanie tego tylko wzmacnia tego... go. Mówię o nim, jako o
czymś poza mną - ale tak naprawdę jest we mnie, choć nie jest moją
częścią - jego ataki są przebiegłe, ale silne tylko przez chwilę, potem
niewiarygodnie słabną. Bóg Ciebie stworzył? Mój drugi umyśle? Mój
rozumie, mój Ty klasyfikatorze? Ty, który dzielisz ludy na państwa, a
państwa na regiony, miasta, dzielnice, sąsiadów, tak, podzielić tylko po
to, by żerować na naszych uczuciach?! Czasami czuję się jak pączek,
którego jem, ponieważ on może mieć także jakąś świadomość. Głupie,
prawda? Kompletny schiz, tak? Ale jak Ty się czasami czujesz, czy nie
odpowiednim stwierdzeniem byłoby, że jak... pożywienie? Oczywiście nie
zjadają górną wartę, powierzchnię, skórę, fizyczność. Ale energię, moc
duchową, albo używają ich do gorszych rzeczy - kontrolują, i manipulują
nią. Wytworzyli nam dobrego boga. Wytworzyli nam złych bogów. Dali
nam owoc, żebyśmy mogli zażywać przyjemności - to jest, przyjemności dla
nich, oni korzystają z całego tego biznesu najwięcej. Wiem, że jestem
nawiedzony. Jednak, powstaje tu pytanie... kto jest bardziej ode mnie?
Kto mniej? Nie zawracaj sobie nimi głowy. One są nieważne. Każdy z
nas jest nienormalny. Samotny. Co z tego? Nie jesteś osamotniony, masz
przyjaciela i przyjaciółkę, masz swój, choć słaby, umysł. Dzięki niemu
nie cierpisz na wieczny gniew. Wiem, że to marne pocieszenie. Lecz w tym
beznadziejnym nawet marne pocieszenie się przydaje, bo to co trzymamy w
sobie wystarczająco długo, i pielęgnujemy przy tym, rozrasta się i
rozmnaża. Tak więc, z marnego pocieszenia nadzieja. A co z
nadziei? Pewnie wiara. A co z wiary? Pewnie
siła. Zatrzymajmy się! Nie ma żadnego dobrego, ani złego boga -
Bogiem, Miłością, jesteśmy my. Zastanów się więc dobrze, gdy będziesz
próbował kogoś uderzyć. Dlaczego to chcesz zrobić? Jaki masz w tym
interes? Co będzie potem? Nienasycenie? Przejdzie Ci? Zastanów się,
dlaczego przeszło! Przecież, gdyby to było przyjemne, przemoc, to
wszystko, nie przechodziłoby ot tak po zrobieniu tego... ani nie byłoby
tłumionego poczucia winy. Cóż. Rób, jak chcesz. Rób, jak wolisz.
Myśl, co Ci przjdzie do głowy. Ale pamiętaj... nic nie trwa wiecznie.
Nasze życie też. Uświadomom sobie, że śmierć po Ciebie przyjdzie, kiedyś
na pewno przyjdzie. Uświadom sobie, że umrzesz. Jedynie Miłość nie
umiera, ponieważ nie jest dobra, czy zła. Jest czysta, tak jak my po
narodzinach. Jest Nieskończona, bo nigdy się nie narodziła, ani nie
umarła. Jest, i dlatego, że jest, istnieje, nie dosięgnie ją nic, co
mogłoby jej zaszkodzić. Uświadom sobie, że umrzesz. Uświadom sobie,
że zginie Twoje ego. Wyobraź sobie, że umierasz. Umierasz dla świata...
rodzisz dla Miłości. Jesteś... |