Drogi nieformalny Kąciku Złamanych Serc!
Dzięki Tobie wiele historii miało okazję ujrzeć światło
dzienne, niejeden Werter dał upust swojej rozpaczy. Dlaczego
piszę ten list, którego tematyka jest tak oklepana,
przewidywalna i wtórna jak wykres funkcji sinus? Robię to gdyż
moja historia jest wyjątkowa i niepowtarzalna, a ponadto ma w
sobie taki pokład bólu i upokorzenia, że musiałem pójść za
głosem serca(choć nieraz już mnie to zawiodło na manowce) i
opisać to, co przeżyłem. Marzę, by to co za chwilę napiszę
stało się ostrzeżeniem dla wszystkich naiwniaków, którzy nie
zrozumieli jeszcze najważniejszej prawdy, tego, że miłość nie
istniej, że jeśli czasem występuje jakaś jej namiastka to musi
być oparta na dużym bicepsie, grubym portfelu, ładnej buzi lub
dużych piersiach. Do tych oczywistości, które znają wszyscy
mędrcy, doszedłem po moim 3-letnim platonicznym związku z
Aniołem(naprawdę miała na imię Magda, ale będę ją tak nazywał,
bo wydawało mi się wtedy, że bije od niej światłość i sunie nad
ziemią). Poznałem ją w dość tradycyjny sposób. Idę sobie we
wrześniu po szkole a tu patrzę Anioł stoi! Nie muszę chyba
dodawać, że od razu się zakochałem po uszy, w myślach wyznałem
jej dozgonną miłość, widziałem ją już jako swoją żonę,
zastanawiałem się jakie imiona nadamy naszym dzieciom. Moje
rozważania przerwał namiętny pocałunek, który wymieniła z
nieznanym mi chłopakiem. Tak, mój Anioł oddał się jakiemuś
prostakowi, a ja przez miesiąc dochodziłem do siebie, bo obiekt
mojego kultu wydawał się być utracony. Na szczęście po miesiącu
przejrzała na oczy, a ja szykowałem się do wkroczenia do akcji.
Długo dobierałem słowa, od których miała zacząć się nasza
znajomość. W myślach rozmawiałem z nią o Sołnieżycynie,
Reymoncie, Głowackim Kunderze, ?Amelii?, liberalizmie,
alterglobalizmie i Kapuścińskim. Widziałem ją tam oczytaną,
delikatną, tolerancyjną, elokwentną, wierną. Trwało to około 2
lata. Przez ten czas miała jeszcze paru chłopaków, co
pogrążyło mnie w rozpaczy, ale nie przerwało mojego głównego
zajęcia, czyli rozmawiania z nią(oczywiści w myślach. Muszę
podkreślić, że moja miłość nie była ignorowana. Anioł zauważył
moje ślepe uwielbienie i przyjął je z pełnym przyzwoleniem, ale
ja nie chciałem zrobić1-ego kroku, gdyż podejście do niej i
spytanie ?Jak leci złociutka? wydawało mi się zbyt pospolite,
więc cały czas poświęcałem na opracowanie idealnej gadki.
Niestety nic mnie nie zadowalało i w końcu po 2 latach
znajomości zdecydowałem się postawić wszystko na 1 kartę i być
trywialny. Podszedłem i spytałem: ?Ekh, ekh. Najmocniej
przepraszam. Moje nazwisko X. Czy byłabyś na tyle uprzejma i
porozmawiała ze mną o sensie ludzkiego cierpienia?? na co ona z
udawanym zdumieniem odpowiedziała: ?Kto?????? Ja???
W końcu stanęło na tym, że byliśmy razem. Martwiło mnie
jedynie, że nasze rozmowy wyglądały trochę inaczej niż je sobie
wyobrażałem. Gdy opowiadałem o psychologizmie ?Chłopów?,
mówiła, że czytała o tym w :Fakcie? tylko tam było to ciekawiej
napisane . Gdy odpowiadałem, że ?Fakt? to brukowiec i
podsuwałem jej ?Politykę?, tłumaczyła się, że nie ma czasu i
włączała ?Vivę?. Prosiłem żeby włączyła jakiś dziennik i
opowiadałem o wojnie w Irak, a ona mówiła, że to straszne i
szeroko ziewała. Gdy pytała się, kiedy pójdziemy na jakąś
techno imprezę odpowiadałem, że nie lubię tej muzyki i wolę z
nią porozmawiać, na co ona drwiła z mojego zacofani i
oświadczała, że w takim razie idzie z koleżanką, na co
pozwalałem jej przez rok, gdyż rok później usłyszałem, że ona
na tych dyskotekach ma ksywę Spłuczka, która została jej
nadana, ponieważ zawsze gdy udawała orgazm spazmatycznie
pociągała za spłuczkę, żeby pokazać ofierze, którą zwabiła do
toalety, że było jej dobrze. Mimo że minęło już trochę czasu
moje serce wciąż krwawi. Tak, mój Anioł okazał się upadłym
aniołem. Chciałbym, aby moja wyjątkowa i smutna historia była
dla Was dowodem, że miłość nie istnieje, bo czy może istnieć
skoro ona mnie nie kochała? Z góry dziękuję za wyrazy
współczucia, ale nie musicie mi ich przesyła, bo i bez tego
wiem, że jestem osobą najbardziej godną współczucia na świecie.
WERTER TYSIĄCLECIA lub Nikt