Twórczość własna
Caleb

 

     Dajcie wy mi święty spokój,
politykierzy, kołtunierzy, ortodoksi religijni,
wy jesteście wszyscy mali, nawet ten co woła -
alkoholicy na odwyki, samobójcy na pola,
wy mi dajcie święty spokój, ja mam was wszystkich dość.

  Politykierzy, wy co decydujecie o losach naszego państwa myśląc jedynie o przetrwaniu do kolejnej kadencji parlamentu. Uchwalacie ustawy w ciągłym strachu, że jakaś może się nie spodobać społeczeństwu - tchórze. Każde wasze słowo jest przeliczane na słupki procentowe, a wszelakie debaty mają tylko na celu przypodobać się opinii publicznej. Zapominacie, że macie podejmować słuszne decyzje, a nie takie, w których demagogiczne hasło będzie przebijać w swoim radykalizmie słowo wypowiedziane przez politycznego oponenta. I wy, co wymuszacie na posłach i senatorach głupotę, zastanówcie się czasami! Pomyślcie o przyczynach i następstwach, nie zawsze musicie mieć rację. Zjadacie kiełbasę wyborczą oblizując się przy tym i prosząc o jeszcze więcej. Czasami pomyślcie o innych. Macie takich polityków na jakich zasługujecie, więc nie dziwcie się, że żyjecie tak jak żyjecie. Wy z waszymi obawami, strachem - wymuszacie strach na parlamentarzystach. A ci zamiast podejmować słuszne decyzje, próbują się wam przypodobać. Ach, jakbym ja chciał żebyście w końcu się przekonali o swojej głupocie i zacofaniu!
  I ci ortodoksji religijni, którzy chcą jedynie większej liczby słuchaczy i wpływów. Łudzicie społeczeństwo zamiast zmuszać je do myślenia, też jesteście winni. Możecie mieć jakiś wpływ w naprawę Polski, ale wolicie tylko napychać swoje kieszenie. Jak wy mnie denerwujecie z waszym wszechobecnym kołtunierstwem, obawami, lękami. Działacie na przekór swojej religii myśląc, że robicie coś dobrego, a czasami specjalnie głosicie brednie z ambon tylko po to, ażeby mieć więcej i więcej. Czy czasami macie wyrzuty sumienia? Wymuszacie głupotę nie myśląc o przyszłości, a swoim skrajnym konserwatyzmem jedynie szkodzi wszystkim. Kiedyś zostanie osądzeni, jeżeli nie tutaj to gdzie indziej!
  Widzicie tylko jedno dno, tylko dwa kolory. Nie widzicie głębi człowieka, a jedynie jego wady oraz błędy. Nie zajrzycie nigdy w ludzkie dusze, umysły. Uważacie, że skoro ktoś popełnił samobójstwo jest marnym człowiekiem, a może ktoś miał dość z obcowania z takimi jak wy? Z waszą podłością i marnością, intelektualną prostotą i brakiem zrozumienia. Patrzycie tylko na siebie, zachowujecie się jak konie, które mają klapki na oczach i widzą tylko to, co mają przed sobą. Myślicie, że alkoholicy nadają się tylko do grobów, że ich problemy i spostrzeganie świata jest zdeprawowane, ale to wy macie awersję do myślenia. Karmicie się populistycznymi hasłami zamiast samemu zrozumieć świat. A kiedy ktoś będzie poszukiwał prawdy uważacie go za kogoś gorszego. Oj, żebyście kiedyś poznali pustkę świata!

Górnicy i prawnicy, kobiety z podwiązkami,
faceci z łańcuchami, aryjskie wypierdki,
i wy wszyscy co myślicie, że jesteście tacy wielcy,
Kwaśniewcy i Giertychy oraz inne Michniki
mam w dupie wasze słowa, wasze sądy.

  Wy! Myślicie, że tylko wy się liczycie, zabierzcie innym abyśmy to my mogli mieć więcej. Wasze myślenie mnie już doprowadza do niepohamowanej agresji. Zabieracie edukacji i kulturze żebyśmy musieli nadal inwestować w waszą niepotrzebną pracę. I wy, którzy bezsensownie ich bronicie, dla pieniędzy, dla sławy. Napiszcie wspólnie plan ratunkowy, zamiast wywieszać plakaty o zdradzie i marnować czas. Brakuje wam odwagi aby zająć się czymś nowym, tylko swój świat widzicie!
  Ludzie o wielkim cwaniactwu, co uważacie, że ludzkie życie jest mało warte i tylko zdobywanie koneksji, nowych znajomości oraz nowych mieszkań się liczy. Czasem podejdźcie, porozmawiajcie i dajcie radość, zamiast ciągle innych przekonywać o ich mierności. A sami nie zauważacie swojej małości, a pęd już was przygniata do ziemi, ale nadal ciągniecie, kłamiecie i udupiacie. Już zapomnieliście jak sraliście pod siebie. Kiedyś skończycie nad flaszką wódki i paczką czekoladek wspominając rok świetności!
  Wasza krew ma być lepsza niż Nigeryjczyka, Żyda lub Palestyńczyka. Możecie mi uwierzyć, że na polu bitwy, kiedy z was i ze mnie zacznie życie wypływać jedno będzie gówno. Robaki nasze ciała zeżrą, a żadnej wielkości nie będzie - tylko śmierć. Próbujecie swoją małość ukryć pod gradem beznadziejnie głupich słów, które są zwykłymi frazesami bez jakiejkolwiek wartości. I tak zdechniecie jak ja czy Rosjanin i w podobny sposób zgnijecie - nie wierzycie, to popatrzcie na wasze chore ikony!
  Te wasze durnowate kłótnie są tylko przejawem waszej bezsilności. Każde zdanie ułożone przez wasze mózgownice ma na celu jedynie większy zarobek. Oszukujecie wszystkich naokoło i tylko kolejne afery, kłamstwa, zaciemnienia. A przed kamerami próbujecie zmazać łajno jakim jesteście umazani. Nie macie odwagi żeby spróbować się dogadać lub bronicie swoich towarzyszy, kiedy ci mają czarne plamy na sumieniu. Łatwiej jest walczyć niż przyznać się do błędu, wam tego brakuje. Abyście poznali się w celi zapomnienia ludzkości!

Syjoniści, terroryści, talibańscy brodacze,
i wy inżynierowie i fizycy co myślicie
że wszystko można wytłumaczyć, że wszystko ma sens,
a za młodu podcieraliście sobie dupę dużymi liściami,
dajcie wy mi święty spokój.

  Jakże wy mnie denerwujecie, kiedy swoim zaślepieniem próbujecie nawracać innych. Detonujecie pokłady swojego ekstremizmu na ulicach zabijając niewinnych ludzi. I wy, co zrzucacie bomby zamiast rozmawiać, chcecie pokazać swoją siłę, a tak naprawdę ukazujecie swoje słabostki. Nakręcacie wspólną spiralą mordu, bowiem każda śmierć zapewnia wam popularność. Wołajcie - za Jerozolimę, zamiast wzorem swoich pradziadków żyć w pokoju. Razem jesteście siebie warci i kiedyś razem wszyscy wyginiecie jeżeli się nie opamiętacie.
  Działacie na szkodę swoich narodów próbując dostać się do nieba. Zabijacie swoich współwyznawców w imię wielkiego Allaha, a jeżeli On istnieje to kiedyś wszystkich was zdekapituje i zrzuci w otchłań piekieł. Nigdy nikogo nie nawrócicie siłą na swoją religię, bo powinna ona być pięknem i miłością, a u was jedynie jest przemocą i pustką. Przez swoje zaślepienie jedynie zabijacie niewinnych ludzi. Ech, czekam na dzień waszej śmierci, żebyście w końcu się dowiedzieli na czym polega religia.
  I wy, którzy myślicie, że wszystko można opisać szeregiem cyfr i numerków. Spróbujcie mi wytłumaczyć jak żyć w zgodzie ze światem lub pokażcie mi wzór na miłość. Staracie się odpowiedzieć na pytania: kto i kiedy? Naprawiacie skomplikowane maszyny, ale świata i tak nie możecie zrozumieć. Często boicie się przedstawiać swoje odkrycia żeby nie narazić się autorytetom. Siedzicie za swoimi biurkami nie wiedząc co dalej robić. Latającą jaskółkę oceniacie ze względu na jej parametry, a nie patrząc w ogóle na jej piękno.

Wszelacy myśliwi, falangiści oraz komuniści,
wy co chcecie zadośćuczynienia za grzechy Hitlera,
księża, wahabici co nie widzicie nic za swoimi dogmatami,
inteligenci, sopotcy śpiewacy oraz starzy bredniacze,
wy mi dajcie święty spokój, zamilczcie choć raz

  Wy, którzy polujecie na bezbronnych. Używacie swojej siły, aby zdusić słabszych, którzy mają coś do powiedzenia. Mam dość waszej czerwono-czarnej mafii, waszych koszul i słów. Biegacie z kamieniami za innymi ludźmi niż wy, jednak nigdy nie wymusicie milczenia. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli zmieniać świat na lepsze, na bakier waszym fobiom i obawom.
  Wy i wy - z jednej i drugiej strony, co chcecie rozdrapywać rany z przed ponad półwiecza dla własnych finansowych korzyści. Może niedługo zaczniecie się domagać Wilna i Kijowa lub dostępu do Morza Czarnego. Budzicie stare waśnie, zamiast we wspólnej Europie żyć ze sobą w zgodzie. Zamiast szukać wspólnego rozwiązania tworzycie nowe spółki, które mają zapewnić wam korzyści. I wy, przywódcy wszelakich powiernictw, którzy chcecie dorobić się sławy o korzyści, a kiedy zostają wyłączone kamery z powrotem stajecie się zerami. I wy, kanclerze z drugiej strony Odry, co boicie się wziąć na siebie odpowiedzialność lub przynajmniej cześć obowiązków w obawie przed wyborami. I nasi parlamentarzyści, co przed przed kamerami głupkowato zgłaszacie ustawy - też jesteście winni. Wybaczmy i nam wybaczcie, czas goi rany, a wydarzenie z przed 60 lat zostawmy pod kartą historii.
  Skamieniali prałaci i ojczulkowie dyrektorzy, co w imię Boga zbieracie na nowe szaty oraz samochody. I wy co tolerujecie zachowanie swoich kolegów i gremialnie ich bronicie. Pozwalacie jedynie na dewaluację religii, a swoimi średniowiecznymi zasadami działacie na szkodę ludzkości. Wasze niedorzeczne dogmaty powoduję szkodę waszym wyznawcom. Boicie się jakichkolwiek form reform nawet kiedy chora zasada doprowadza do cierpienia.
  Postarajcie się mi wytłumaczyć czemu tak, a czemu nie tak? Powiedzcie mi jak żyć w zgodzie ze światem? Swoją inteligencją załatwcie problem głodu w Afryce, zamiast milczeć na wiele tematów. Zabieracie głos często nie wtedy, gdy trzeba, a spraw wolności w wielu krajach nie potraficie załatwić. Gadające głowy i nic więcej.
  I wy cholerni artyści, co sprzedajecie swoje życie osobiste żeby dorobić do kolejnego samochodu typu S. Robicie wokół siebie wiele szumu, ażeby być na pierwszych stronach gazet. Swoją artystyczną impotencje chcecie ukryć pod maską kolejnych romansów oraz małych słów. Na szczęście za dwa lata nikt o was nie będzie pamiętał - no chyba, że przed wydaniem kolejnej płyty rozbierzecie się lub zrobicie coś "medialnego".
  Czemu używając starszego wieku chcecie narzucić innym ludziom, często złą, decyzję? Popieracie religijnych ortodoksów i kłamców i innym również każecie robić podobnie. Pikietujecie pod kościołami, na wybrzeżach odpędzając statki lub pod ministerstwami nakazując wszystkim myśleć identycznie jak wy. Otwórzcie czasami umysły i pomyślcie, że wasi rówieśnicy lub ojcowie walczyli o inną Polskę.

Śpiący na prześcieradłach, wyznawcy spisku
bogacze co wyrzekacie się miłości i sumienia
pieprzeni doktoranci, co zżarliście wszystkie rozumy
nie czujący, tylko patrzący, mierni zabijacy
odpieprzcie się ode mnie

  I wy co nie możecie zrozumieć ludzkiej odmienności sądząc, że wasze zdanie jest najważniejsze. Codziennie robicie to samo, nigdy w waszym życiu nie ma chwili irracjonalności lub małego szaleństwa. Na włóczęgów, pijaków czy ulicznych grajków patrzycie z obrzydzeniem. Sądzicie, że jesteście na świecie tylko po to, aby zarabiać, mieć dzieci, które będą takie same jak wy. Czasami mi was szkoda, a czasami wam zazdroszczę.
  Durni wyznawcy spisku, co sądzicie, iż wszystkich rządzą żydzi, Holendrzy lub producenci procesorów. Boicie się inności, nawet kiedy wiecie, że się mylicie. Wasze chore przeczucia i pomysły na "normalność" tylko pogłębiają zapaść naszego kraju.
  Pieprzeni oligarchowie co kradniecie i się dogadujecie z rządzącymi, a nic w zamian nie dając. Tworzycie jakieś akcje humanitarne, które później i tak sobie odbijacie. Zamiast oddać państwu co żeście mu zabrali lub wyżebrali nadal kradniecie na potęgę. I tylko chcecie więcej i więcej, więc odwiedzacie pałac prezydencki lub kancelarią premiera. W biurach zostawiacie koperty i zamiast tworzyć nowe miejsca pracy analizujecie czy na tym się da zarobić dużo czy mało. Kiedyś mam nadzieję, że staniecie przed sądem.
  Wy, cholerni boiskowi bandyci, co szkodzicie tylko swoim klubom, a w wolnych chwilach bijecie ludzi w parkach. Postronnie to wy jesteście winni złego stanu piłki w Polsce. Niszczycie stadiony, straszycie ludzi, a swoją nienawiść wynosicie poza stadiony. Gloryfikujecie faszystowskich oprawców lub siejecie na lewo i prawo swój antysemityzm.

I wy co wydajcie wyroki, wy co tworzycie mury
skurwysyny - słudzy dyktatury, puryści językowi
krytycy, zasrani wazeliniarze, domowi wyjadacze
i ci, o których zapomniałem, szczęściarze
dajcie mi święty spokój, pozwólcie żyć

  I wy wyżej wymienieni również całujcie mnie w dupę.