Zostań posłem
by
Chodź, Czytelniku. Wygramy wybory.
Wygrywanie wyborów jest fajne. Dla wielu Twych przyszłych kolegów stało się już nawet takim małym hobby; od dawna bawią się tymi klockami, a znak to, że te dość są kolorowe. By się rozwijać i by uniknąć nudy wymieniają się nasi politycy od czasu do czasu koszulkami i zmieniają swe kluby; czasami się nawet pokłócą, żeby się ładnie pogodzić. Potem zaś robią konferencję prasową, zakładają niebieskie koszule i wymachują ustawami na przyszłe kadencje.
W sejmie też Ci się krzywda nie stanie. Praca, trza Ci wiedzieć, ciekawa jest: spotkasz wielu ważnych dziennikarzy, będziesz mógł występować przed niezwykłą publicznością i robić mądre rzeczy w mądrych komisjach. Od podnoszenia ręki w głosowaniach wyrobić Ci się może biceps z tricepsem; krawiec wyrobi Ci garnitur, przewodniczący partii wyrobi Ci zdanie. Nim upłynie kadencja, powinieneś być już bardzo w towarzystwie wyrobiony; sam już będziesz wiedział jak się uśmiechać i do której mówić kamery.
Ważne jednak, by wejść na sejmową salę. Pozwól, że przeniosę Cię przez próg.
No chodź, Czytelniku. Koryto czeka.
[PSYCHOZABAWA, CZYLI POKAŻ SWOJĄ TWARZ]
Przede wszystkim ważne, byś sobie zdał sprawę ze swoich atutów. Nie byłeś jeszcze u władzy, nie masz doświadczenia, największym, czym zarządzałeś, był kurnik dziadka? I bardzo dobrze! To jest Twoja zaleta: oznacza to, proszę Ciebie, w oczach elektoratu, żeś się - jeszcze - złodziejstwem nie splamił. To oni oszukiwali, to oni muszą odejść. Jeśliś jeszcze nie nakradł, to społeczeństwo da Ci zapewne szansę: może i mało wiesz o rządzeniu, ale możesz sobie, w takliej sytuacji, przyszyć łatkę "biedny i uczciwy". Jak przyjdzie do składania PITów to się pierwszą częśc zamaże.
Nie bój się też, jeśli brak Ci wykształcenia; rzecz jasna, lepiej gdybyś je miał, ale jeśliś nie skończył Wyższej Szkoły Lingwistyki Białoruskiej, to też nie wszystko stracone. Może się przecież okazać, że jesteś - uwierzysz? - magistrem: odnalazła się Twoja, bardzo zaginiona dotychczas, praca, obroniłeś ją świetnie, Jolka widziała na korytarzu i chętnie poświadczy (Jolka, Jolka, pamiętasz? ;). Jeśli jednak nie masz Jolki, to też nie bój się nic: zawsze możesz przecież zostać przywódcą ludowym.
Dobrze byłoby też, byś był karany, koniecznie za komuny. Ja wiem, miałeś tyle lat, że jedynym, o co Cię mogli oskarżyć, była kradzież lizaka - ale jeśliś go ukradł, to chwała Ci za to: walczyłeś z systemem. Walka z systemem zaś to coś, co bardzo podoba się naszym politykom: lubią o niej opowiadać, pewnie z nostalgii. Przy czym rzecz dziwna: im ktoś mniej był internowany, tym częściej o walce z władzą mówi; wychodzi, że ważniejsze niekasowanie biletów w tramwaju było niż protesty na uniwersytecie. Zaprawdę powiadam Wam: małe jest piękne! ;)
I rzecz najważniejsza: nie stułbia jesteś, musisz mieć układy! :) Sprawdź telefony z podstawówki, przerzuć skrzynkę mejlową, daj ogłoszenie w internecie. Szukaj pod "P" jak "przychylni prominenci"; potrzebna Ci dłoń pomocna, chwytaj ją co siły. Bo może i jesteś Czytelniku oryginalny, ale polityka to i tak gra zespołowa - warto sobie znaleźć dobry klub partnerski.
Ludowy Zespół Sportowy. Jak to na Wiejskiej :)
[PRAWO, LEWO, DRZEWO, CZYLI KTÓRĘDY DO SEJMU]
Skoro już wiemy, jakiś jest, Czytelniku, czas najwyższy, by zastanowić się, jakiś być powinien. Skoro startujesz w wyborach, to jesteś w pewnym sensie jak towar; musimy się zastanowić, jak Cię najkorzystniej opchnąć. Trza nam więc znaleźć grupę targetową; jak już ją dorwiemy, to będziemy mysleć, jak jej przysłodzić, żeby ją ugłaskać. Tu dróg na szczęście jest wiele; fabuła, chciałoby się rzec, jest tu wyjątkowo nieliniowa :)
Po pierwsze możesz, Czytelniku, bronić Wartości. Nie bój się, podołasz; Wartości i tak obronią się same. Ty jednak broń ich jednako; wypowiadaj się jako Polak-i-katolik, weź Matkę Boską w jasyr i wklej Ją do klapy. Przydadzą się akcesoria ludyczne: warto wdziać berecik (giertychówkę), warto też zbratać się z elementami mniejszościowymi (Kaszubi, a Kurpie). Pamiętaj o wesołych heppeningach: jakieś krzyże dla Parlamentu Europejskiego, jakieś pikiety na molo, kontrparady i antywiece. W ogóle warto, byś na "nie" był; zapisz sobie w słowniczku "zdradę" i "zaprzedanie majątku" i na tyle często je stosuj, by autentycznie brzmiały. Pamiętaj: nie lubisz lewicy, Niemców i Jurka Owsiaka.
Warto też, byś sobie, Czytelniku, pokrzyczał; krzyk ma tą zaletę, że jest dobrze słyszalny. Uważaj tu jednak, bo się czai pułapka; nie krzycz, że się "Pali", nie krzycz, że "Na Wiedeń". To są krowy nie z tej obory. Trza Tobie krzyczeć rzeczy ważkie; kto kradnie, kto oczukuje i czemu właśnie bicykle. Pamiętaj: lubisz owies, cyrk i własne nagłośnienie. Nie lubisz: liberałów, Annana Koffana i co trudniejszych z wyrazów.
Jeśliś jednak jest Czytelniku prawdziwie ambitny - a jak nie, jak tak :) - to możesz spróbować zostać apolitycznych fachowcem. Bycie apolitycznym ma o tyle plusy, że nie trza się zajmować niczym cholernie drażliwym; potrzebna za to ogólna troska i pochylenie się nad "problemami naszego biednego kraju". Bonusem używamy wyrazów z nurtu skomplikowanych (plus cztery sylaby), układamy ręce w piramidkę i mówimy bez patrzenia w kartkę. Cytujemy klasyków (pozwalam ;), dobieramy uważnie tło i muzykę, tą ostatnią zwłaszcza i przede wszystkim. Za pomocą disco-polo nikt przecież wyborów nie wygrał...
No dobra. Ale to było dawno i się nie liczy :)
[JAK SIĘ SPRZEDAĆ, CZYLI AUDIOWIDEO]
Wybrawszy już jedynie właściwą linię kariery, należy się wybrać w trasę koncertową. Na trasie czeka Cię, Czytelniku, niejedno performance, niejedne rozmowy w toku i niejeden koncert życzeń. Nie miej jakichkolwiek przed wiecami oporów; jeść dają, pić dają, ludzka rzecz pogadać. Twoi koledzy idą poza tym jeszcze dalej; sejm ma kształt cyrku, szkoda by się marnowało.
Większość ludzi to wzrokowcy; trzeba więc zadbać o to, by mieli na co popatrzeć. Ubierz się tedy schludnie, ułóż fryzurę, zrób sobie peeling i makijaż. Ręcę - jak już się napisało - składaj w piramidkę, patrz na rozmówcę, bądź wesolutki i szczerz się do kamery. Bądź pewny siebie jak młody Juliusz Cezar; wbijaj się w tłum, ściskaj ręce i dzieci błogosław.
Naucz się podejścia do ludzi. Jak Ci nie wyjdzie zostaniesz kieszonkowcem. ;)
Kwestia przemów też jest kwestią żywotną; jak będziesz milczał, to Cię mogą wziąść za dekorację. Co masz mówić? Złe pytanie! Właściwe brzmi: co chcą usłyszeć?! Naucz się słuchać tłumu: jak tłum krzyczy, że kara śmierci, to Ty tak, kara śmierci jak najbardziej! Wycofać wojska z Iraku? No to Ty: "To nie nasza wojna!". Dość już rządów złodziei? To Ty "Rozwiązaniem jest rozwiązanie!". Hasło? "Odejść!" Odzew? "Balcerowicz!".
Inwazja Obcych? No to "Czerwoni na Marsa!". :)
I tak, Czytelniku, wszędy. I interes się kręci. Jadą wozy kolorowe... ;)
[CISZA WYBORCZA, CZYLI ŚWIĄTYNIA DUMANIA]
Zapewne traktujesz, Czytelniku, ten tekst z oka przymrużeniem; może i przymrużyłeś oczka Twoje ślicznie niebieskie oba, by badziewia nie czytać. Jeżeli jednak tak robisz - to w błędzie jesteś. To nie jest poradnik nowatorski; to jest poradnik post factum. To się sprawdza. Spójrz na nasz Parlament. Spójrz na nasze wybory.
Spójrz na elektorat.
Prawda: mamy okropnych polityków, traktujących społeczeństwo jak dojną krowę, schylających swe burżuazyjne grzbiety do poziomu elektoratu raz na lata cztery. Prawda: szczekają politycy populistycznymi hasłami, mizdrzą się do kamery, walą nas równo. Ale widzisz, Czytelniku, mi się wydaje, że to nie do końca ich wina.
Okazja czyni złodzieja.
Bo widzisz, Czytelniku, prawdę mówi stare przysłowie: każdy ma taki rząd, na jaki zasłużył. Więcej: każdy ma taką kiełbasę wyborczą, jaka mu najbardziej smakuje. Karmią Cię populizmem, bo populizm daje punkty w sondażach. To jest jak efekt Pawłowa: mówisz to, co mówić warto. I kto wie? Może naprawdę zaczynasz wierzyć, że takie jest twoje zdanie...
Więc oducz się wierzenia w populizm, Czytelniku. Oszczędność ze zlikwidowania senatu to za mała oszczęność; za mała, by uzależniać od niej głos w wyborach. Kara śmierci to temat zastępczy; aborcja, eutanazja, wartości to na dziś tylko puste słowa. Nie słuchaj pustych słów, choćby brzmiały wiekopomnie.
Wiadomo: dzwon najgłośniej bije, gdy pusty jest w środku.
A gdy się uda, a gdy odrzucisz populizm wtedy - kto wie? - może i odrzucą go politycy. To szok będzie dla nich - ale kto wie, może to jedyna terapia. Może wtedy zrozumieją, że nie wystarczy dobrze dobrany krawat. Że ważne i to, do czego się opakowanie dobiera.
A może nie zrozumieją. Pewnie nie. Ale nawet jeśli, to dla swego dobra odrzuć tę lekkostrawną papkę. Nie daj się oszukiwać. Niech Cię nie robią w wała.
Na wała, Czytelniku, więcej już nie pozwalaj.