Krótka historia o stworzeniu człowieka...
W świetle świec siedziała skulona postać.
Twarz pokrytą bliznami zakrywał kaptur długiej czarnej peleryny. W twarzy
mężczyzny uwagę najbardziej przykuwały oczy. Jasne, szare oczy. Prawie
przezroczyste. Było w nich coś takiego, że mogły zahipnotyzować każdego w
ciągu kilku minut. Te piękne przenikliwe oczy mogły należeć tylko do jednej
istoty we wszechświecie. Do Szatana.
Był jednym z wielu szatanów Jego
imię nie jest istotne. Przechadzał się po piekle i zawsze pochylał się nad
ogniem. Patrzył długo w płomienie i widział w nich Ziemię. Planetę pełną
zwierząt i roślin. Planeta ta wydawała mu się pusta. Nieskażona była jeszcze
złem. Bóg dobrze strzegł swoje dzieło. Zwierzęta żyły w harmonii. Szatani
chcieli ingerować w życie na ziemi. Chcieli uczynić ją planetą zła ale istot,
które tam żyły nie szło łatwo opętać.
Pewnego dnia Szatan patrząc w
ogień zobaczył na ziemi jakąś istotę. Bił od niej dziwny blask. Nie była
podobna do żadnego zwierzęcia jakie Szatan dotąd widział na ziemi.
Miała delikatną jasną twarz, niebieskie prawie szafirowe oczy i długie
włosy koloru słońca. Istota ta poruszała się z dziwną lekkością. Miała na
sobie jasną szatę z lekkiego delikatnego materiału. Z ramion wyrastały jej
białe skrzydła pokryte piórami. Nie takie jak u ptaków. Delikatniejsze...
Szatan pytał się innych w piekle kim jest ta istota. W końcu jakiś
bardzo stary szatan wytłumaczył mu, że to anioł, który przyleciał z nieba na
ziemię żeby zaopiekował się roślinami i zwierzętami. Szatan zdziwił się na
myśl, że ta istota pochodzi od Boga.
Od największego wroga piekła.
"Myślisz, że kim byli nasi przodkowie. Właśnie aniołami. Teraz jesteśmy
szpetni ale kiedyś..." Stary szatan opowiedział młodemu dzieje ich rasy.
Młody szatan jeszcze kilka razy widział na ziemi Anioła. Lubił patrzeć
jak karmi zwierzęta i zrywa owoce z drzew. Czasami zapominał, że powinien
wymyślić jakiś sposób żeby na ziemi było zło. Minął tydzień a Anioła nie było
widać na ziemi. Szatan postanowił dostać się na Ziemię by zobaczyć co się
dzieje. Kiedy chodził po Ziemi usłyszał nagle cichy płacz. Płacz ten mógł
należeć tylko do jednej istoty. Na ziemi siedziała Anielica. Ta, którą Szatan
widział często w gdy wpatrywał się w ogień. Zobaczył, że anioł zaplątał się w
ciernie a z jego skrzydła sączy się krew... Biała sukienka była podarta. Mimo
to Anielica wyglądała pięknie. A tam gdzie łzy i krew spadały na ziemię
wyrastały białe róże. Szatan walczył sam ze sobą. Wiedział, że nie może pomóc
to byłoby sprzeczne z zasadami piekła. Poczuł jednak coś dziwnego w sercu. Tam
gdzie zawsze znajdowały się uczucia takie jak nienawiść, złość, mściwość teraz
czuł coś zupełnie innego... Nie potrafił tego nazwać. Pochylił się i zaczął
odplątywać Anioła z cierni raniąc przy tym własne dłonie. Tam gdzie kapała
krew Szatana wylęgały się węże. Anielica patrzyła na Szatana ze zdziwieniem w
oczach: "Dlaczego mi pomagasz przecież jesteś..." "Tak jestem Szatanem. Nie
wiem dlaczego ci pomagam piękna istoto ale nawet ktoś tak szpetny jak ja
potrafi docenić piękno" Szatan spojrzał w oczy Aniołowi. Przez chwilę patrzyli
na siebie po czym Anioł spuścił oczy.: "Nie jesteś szpetny... twoje oczy są...
piękne." Szatan poczuł, że serce bije mu szybciej. Rozplątał anioła z cierni.
"Możesz latać?" " Niestety nie rana musi się zagoić" "Chodź ze mną" "Nie mogę.
Nie wiesz, że anioł nie może zejść do piekła?" "Dobrze to zostaniesz tu na
Ziemi. A ja będę się tobą opiekował. Teraz muszę iść." Anielica chwyciła
Szatana za rękę, poczuł cudowne ciepło...
"Obiecaj, że wrócisz na
pewno" " Obiecuję" Szatan pogłaskał Anioła po twarzy i odszedł.
"Skąd
we mnie to dziwne uczucie..." myślał "Nie mogę czynić dobra, a jednak pragnę
tego w stosunku do tej istoty. Szatan poszedł poradzić się do starszego
Szatana.: "Przyjacielu powiedz mi co to za uczucie mnie obezwładniło. Jestem
więźniem tego czegoś. Nie robię już tego co chcę ale to co każe mi to..."
powiedział wskazując miejsce gdzie znajduje się serce.
"To co czujesz
nazywa się miłością. Ale ty nie masz prawa do tego uczucie. Szatani nie mogą
kochać.. Tym bardziej aniołów. Ta miłość jest przeklęta. Zgubi cię. Jeśli
dowie się nasz szef- Lucyfer... Uważaj przyjacielu..." Szatan odszedł i wciąż
myślał o Anielicy. Poszedł na Ziemię. Znalazł Anioła siedzącego nad jeziorem.
"Wróciłeś..." powiedział anioł. W jego głosie dało się wyczuć radość.
"Myślałam, że Szatani nie dotrzymują obietnic..." Widzisz ja dotrzymałem"
powiedział Szatan. Zerwał rośliny, które pomagały w gojeniu się ran i
przyłożył do skrzydła Anioła. Ona patrzyła na Szatana z jaką czułością robi to
wszystko. Patrzyła na jego śliczne oczy. Wiedziała, że rozwija się w niej
uczucie, które jest zaczątkiem miłości, wiedziała, że może zostać ukarana
przez Boga, wiedziała to wszystko doskonale, a mimo to nie chciała się bronić
przed tym uczuciem.
A Bóg patrzył z Nieba i wiedział, że musi
ingerować. Wiedział, że czystość i niewinność nie może połączyć się z tym co
złe i brutalne. Zesłał na Ziemię zastęp aniołów, które miały pokonać Szatana.
Szatan siedział na ziemi i słuchał śpiewu Anielicy. Nagle usłyszał szum
skrzydeł i zobaczył około dziesięciu Aniołów trzymających w rękach ogniste
łuki. "Odejdź stąd Szatanie i pozwól nam wziąć tego Anioła." "Nie" odrzekł
Szatan z godnością. "Nie czynię nic złego." Jeden z szeregu aniołów napiął łuk
gotowy do strzału. "Nie!!!!" krzyknęła Anielica zasłaniając własnym ciałem
pierś Szatana. Strzała wystrzeliła z łuku jednak chybiła. "Odsuń się aniele.
Nie chcemy ciebie zabić" "Będziecie musieli. Odejdźcie stąd i powiedzcie Bogu,
że ja go naprawdę kocham, a on jest dobry." " To miłość Cię zaślepiła. Szatan
zawsze będzie Szatanem." Szatan spojrzał na Anioła: "Oni mają rację ja jestem
zły. Odsuń się i pozwól mnie zabić." Nagle wszyscy usłyszeli inni odgłos. To
przybyli Szatani. Mieli okazję by pozabijać anioły i skalać ziemię krwią.
Kiedy anioł był nieuzbrojony szatani nie mogli atakować, ale teraz... Każdy z
Szatanów trzymał w dłoni miecz. Stanęli naprzeciw aniołów.
Rozpoczęła
się walka. Anioł z Szatanem uciekali trzymając się za ręce. Schowali się do
jakiejś jaskini. "Kocham cię nie zostawiaj mnie" powiedział Anioł patrząc w
oczy Szatanowi. "Ja Ciebie też" Szatan był pewien, że to uczucie może nazwać
miłością. " Szkoda mój Aniele, że nie możemy być nigdzie razem. Nawet tu na
Ziemi nie będziemy bezpieczni. Nawet tu będą nas ścigać." " Przecież miłości
nie można rozdzielić" " Tak ale nasza miłość przekroczyła jedną z zakazanych
granic. Nie jest pięknym, uczuciem ale niszczącym" "Ważne chyba, że dla nas
jest czymś pięknym prawda?" "Tak ale niestety prędzej czy później zostaniemy
ukarani."
O zachodzie słońca Szatan z Aniołem przysięgli sobie miłość.
Nastała burza. Znaczyło to, że Anioły w bitwie zostały pokonane. "Jutro
przyjdą pewnie inni Aniołowie żeby mnie zabić." Powiedział smutno Szatan. "Nie
mogą tego zrobić! Będę Cię chronić"
Anielica z Szatanem przez kilka
dni żyli w jaskini. Ani szatani ani aniołowie nie przybyli. Anielica cieszyła
się i mówiła ciągle że pewnie nikt już nigdy nie przyjdzie. Szatan jednak
wiedział... wiedział, że prędzej czy później zostaną rozdzieleni. Jemu samemu
nudziło się już na ziemi. Pragnął czynić zło pragnął zniszczyć Ziemię...
Minął rok. Na świat przyszła istota zrodzona przez Anioła. Dziecko,
które miało połączyć w sobie cechy Szatana i Anioła. Nazwano go człowiekiem. W
ten dzień szatani przyszli z piekła i aniołowie zstąpili z nieba. W czasie snu
rozdzielili dwoje kochanków... Kiedy Anielica zbudziła się w niebie pragnęła
zejść na Ziemię było to jednak niemożliwe. Bóg zamknął przed nią wszelkie
bramy. Szatan podobnie został uwięziony na wieki w piekle.
Na ziemi
został człowiek. Zarówno Anielica jak i Szatan pragnęli wziąć do siebie swoje
dziecko. Nie mogli jednak... Człowiek był zbyt dobrą istotą aby mógł
zamieszkać w piekle oraz nie był dostatecznie święty aby mógł wznieść się do
nieba. Anioł z Szatanem zrobili układ, że po śmierci, człowiek dostanie się do
domu szatanów lub aniołów. Miało to zależeć od jego uczynków.
Człowiek cały czas balansuje na granicy, która oddziela niebo
od piekła... na Ziemi. Wciąż wybiera między dobrem a złem. Rozłączona miłość
powoduje takie same skutki co nienawiść... dlatego teraz Szatan z Aniołem
walczą... przez całą wieczność walczą o swoje dziecko- o człowieka... Kim jest
człowiek? Kim jest każdy z nas? Cząstką anioła ale również szatana. Może
kochać i nienawidzić...
Między piekłem i niebem zawsze jest
przepaść... Nie ma rzeczy niemożliwych. Człowiek jest słaby ale jest jedna
siła, która sprawia, że człowiek może uczynić wiele. Jest siła nad którą ani
aniołowie ani szatani nie mogą panować. Jest siła, która nie ma żadnych
granic... Jest siła, którą człowiek otrzymał przy swoim narodzeni, dzięki,
której powstał i dzięki, której... żyje. Ta ogromna siła to Miłość... Ogromna
i niezniszczalna..., Anioł i Szatan pozbyli się tego uczucia... jednak nie
zniszczyli ono żyje w człowieku... każdym... nie ma szansy by zabić Miłość...
Kto posiądzie naszą duszę anioł czy szatan... nieważne... jesteśmy kochani i
tylko to jest istotne... To co czynimy z miłości jest dobre... nienawidzimy
szatana... a on się przecież boi... zostało zabrane mu wszystko co miał... czy
istota, która została tak skrzywdzona może jeszcze kochać...
Kim byłby
szatan gdyby nie zabrano mu miłości...? Kim byłby wtedy anioł, a człowiek? Czy
byłby inny? Czy Bóg w swoim świecie w swoich planach wyznaczył miejsce dla
człowieka...? A może człowiek jest niepotrzebny, może jest tylko pyłkiem
kurzu, które zaplątało się na ziemi. Gdyby jednak było tylko kurzem Bóg łatwo
mógłby go zdmuchnąć, a nie robi tego... Człowiekowi dano miłość... czy ją
wykorzysta? Czy odejdzie z tego świata pozostawiając coś po sobie...? A może
Bóg nie wie co zrobić z człowiekiem, może go obserwuje ale nie ma nad nim
władzy... albo nie chce z niej skorzystać... Może Bóg jest w niezręcznej
sytuacji, bo co ma zrobić z kimś kto w połowie jest taki jak jego wróg, jak
szatan? Co Bóg ma zrobić? Co? Może się schował i czeka aż człowiek mu
odpowie... aż mu pomoże podjąć decyzję. Może poddał się, macha białą flagą i
zostawia człowiekowi wybór... a co ten z nim zrobi zależy od niego, tylko i
wyłącznie od niego...
***
Szatan też kiedyś kochał
Istotę ubraną w biel
Jasną
niewinną
Przeciwieństwa
Lgną do siebie
Śliczny anioł
Pokochał
szatana
I jego ręce skażone złem
Zakazana miłość...
Szatan pragnął
całować
Tę delikatną twarz
I głaskać lśniące włosy
Anioł pragnął
przytulić
Tego, którego nikt nigdy nie kochał
Czy istota, która nie
poznała
Smaku miłości może być dobra?
Niewinność i piękno połączyły
się
Na wieki z tym co najgorsze brzydkie i złe
Powstała istota, której
serce było zlepkiem
Czerni i bieli. Powstała istota piękna i
zła,
Kochająca i nienawidząca. Nie tak jasna by
Wznieść się do
nieba
I nie tak okrutna by Bóg strącił ją do piekła
I tak balansuje
miedzy tymi dwoma
I sama może wybrać...
A anioł i szatan rozdzieleni
przez Boga
Walczą o swoje dziecko... o człowieka.
ARSELIA
PS. 1 Nie wiedziałam gdzie wysłac ten tekst.
Do działu Opowiadania czy Teksty. W końcu stwierdziłam, że do tekstów:)
PS. 2 Osobiście wierzę, ze człowieka stworzył Bóg, ale przyznajcie sami
czy taka koncepcja stworzenia człowieka nie jest ciekawsza :)
PS.3 Pisząc
słuchałam Anathema "Are you There"
PS.4 Mój e-mail: arselia@o2.pl