Dialog

On: Ja ja ja ja, ja ja ja.
Ona: Tak, ja ja ja, ja ja, ja mnie ja.
On: Ja ja, bo ty mnie ja?
Ona: Ty, bo ja, ja ja ja, niby ty, ale ja! Co więcej, ja ja ja. Nie myśl, że ja, bo ja, tak naprawdę to ja mnie ja moim ja ja.
On: Ja, jesteś wspaniała, ja ja (ja! ja! ja!). Kocham cię (mnie siebie sobie siebie! siebie! siebie!)
Ona: Ja ciebie też, tylko siebie, zawsze siebie, mnie, sobie ja ja ja ja!!!
On: Ja!... Wiesz, co ja ja w tobie w sobie ja kocham najbardziej? Siebie mnie sobie, to, że akceptujesz mnie mnie, ja. Również to, że ja przy tobie czuję się wyjątkowy, wspaniały, cudowny, piękny ja, potrzebny tobie, choć właściwie mi mnie sobie, najbardziej sobie. Ja poprzez ciebie kocham siebie mnie sobie mi ja.
Ona: Ach! Ja mnie sobie ja! Jakiż jesteś wspaniały... A skoro chcesz mnie moim ja, więc ja też jestem, muszę być, na pewno jestem, bez wątpliwości jestem wartościowa, wybitna, nieprzeciętna, nadzwyczajna, fantastyczna, ja mnie sobie, genialna, ładna, prawdziwa artystka, wrażliwa i czuła, zdolna, ja skromna, choć znająca swoją wartość - ja.
On: Posłuchaj teraz, ja mnie mam historię do powiedzenia komuś, nieważne komu, nieważne o czym, nieważne po co, ważne, że ja ja ja. Ja opowiadam historię, a ty słuchaj mnie z zapartym tchem, podziwiaj mój sposób wypowiadania się, zwróć uwagę, jaki jestem błyskotliwy, śmiej się z moich żartów, podziwiaj mnie, kochaj, ja ja, zawsze ja, wszędzie ja, nie uwolnię się od ja, bo ja mnie sobie ja mi siebie ja.
Ona: Ja czytałam książkę amerykańskiego socjologa, Ervinga Goffmana (ja ja, jestem inteligentna, oczytana, robię na tobie wrażenie?), w której pisał - co ja zauważyłam, zrozumiałam i czym teraz ja się dzielę - że każda ludzka interakcja, a więc każda rozmowa moja czy twoja, choć przede wszystkim moja, moja, przecież ja ja ja mnie ja, otóż każda interakcja jest występem. Taki performance (ja mi mnie znam angielski, jak ci się podobał mój swój akcent?) ma za zadanie przedstawić w jak najlepszym świetle mnie czy ciebie (oczywiście, że mnie mój mi sobie ja, o tobie ja wspominam tylko z kurtuazji, bo ja lubię być uważana za grzeczną, potrafiącą się zachować, kulturalną, dobrze wychowaną, ze stylem i klasą). My mamy (my, choć ja, przede wszystkim ja, dopiero potem cała reszta, zaraz po mnie, ale najpierw ja), mamy jakieś wyobrażenie siebie, które próbujemy narzucić innym, ja o tym wiem, ja też tak robię ja mnie siebie sobie. Pragniemy, aby inni widzieli nas takimi, jakimi my - ja ja ja ja ja ja ja ja - chcemy być postrzegani.
On: Och, jak ja ja ja uwielbiam z tobą rozmawiać. Ja słucham tego, co ty mówisz, to jest mądre, ale ja się zawsze mogę z tym nie zgodzić i się nie zgadzam lub nie w pełni zgadzam, bo ja mam zawsze rację, przedstawiam swój mój inny punkt widzenia, dorzucam kilka słów, znajduję jakiś wyjątek od przedstawionej przez ciebie reguły i bronię swojego stanowiska do upadłego, nawet jeśli wiem, że to ty mówisz prawdę, a ja się czepiam. Ale ja muszę się czepiać, bo w ten sposób ja manifestuję swoje moje własne ja, swoją moją odrębność, indywidualizm i indywidualność. Kiedy ja mnie moim swoim ja rozmawiam z tobą, czuję się inteligentny, wypowiadam się na ważne tematy i wiem, że jestem mądry, wiem, że to ja mam słuszność, nawet jeśli jej nie mam obiektywnie, to mam ją subiektywnie, bo przecież ja ja ja ja ja ja.
Ona: Ja ja ja muszę już iść, spieszę się na moje swoje moje moje ważne, najważniejsze, bo moje, zajęcia. Ale zanim się rozstaniemy, zanim ja pójdę i mnie przy tobie nie będzie, ja powiem coś mądrego, a ty tego słuchaj, bo to mądre, błyskotliwe i warte zapamiętania jest. Złota myśl taka: każdy z nas kocha tylko samego siebie... Zapamiętałeś?... A dlaczego nie przytakujesz, nie robisz mądrej miny? Moje słowa, słowa wypowiedziane przeze mnie powinny zrobić na tobie wrażenie, zmusić cię do refleksji, otworzyć przed tobą nową perspektywę, powinieneś dzięki nim w nowy sposób spojrzeć na świat!... No nic, nieważne (ależ oczywiście, że ważne, ważne, ważne, najważniejsze, jak mogłeś!...), ja naprawdę muszę już mnie sobie mi swoim iść. Do zobaczenia. Pamiętaj, że się kocham.
On: Ja siebie też. Pa! Będziesz tęsknić.

Phnom Penh
phnom@go2.pl

PS Autor nie stworzył powyższego tekstu, aby zabłysnąć inteligencją, podzielić się refleksją, którą uważa za niebywale ważną lub zrobić na kimkolwiek wrażenie. Piszący te słowa nie jest megalomanem i wcale nie uważa się za najmądrzejszego człowieka na świecie. Łydka łydka łydka.