TEKST ABSTRAKCYJNY
Prawda
W momencie gdy to piszę, jednocześnie zabawiam się ze sobą.
Walę sobie gruchę. Z upodoba-
niem. Sprawia mi to przyjemność, jest fajnie. Drugą ręką
stukam w klawisze.
Niee, nie walę gruchy. Nie robię nic innego poza pisaniem
tekstu. Ponad dwudziestoletni
inteligentny facet niekoniecznie preferuje takie sposoby
rozrywki. Uspokajam Was więc, nic
takiego nie robiłem.
Czy czujecie się uspokojeni? Skłoniliście się ku myśleniu,
że nie robiłem sobie dobrze, tak? Być
może pomyśleliście o mnie przez ułamek sekundy, przypomnieliście
sobie ktoryś z moich
tekstów - i poczuliście się dziwnie. Niewalenie pasuje Wam
bardziej niż walenie, co?
Po co napisałem więc, że to robiłem, skoro potem dodałem, że
nie?
Mówią że prawda jest jak wiadomo co i każdy ma swoją. Myślisz
teraz, Czytelniku: "walił", albo
"nie walił". Skonkretyzowałeś prawdę. Pomyślałeś
że Donald niekoniecznie musi walić gruchę.
Pomyślałeś schematycznie. Dlaczego gdy napisałem "nie
walę", stanąłeś na stanowisku że to
prawda? Czyżbyś miał monopol na prawdę? Chcesz decydować o
tym co jest prawdą, a co nie?
Są tacy, którzy uważają, że tylko oni znają prawdę. Wymyślają
chwytliwe hasła, na przykład:
"Wykup ziemi to zamach na suwerenność", albo
"Grupy trzymającej władzę nie było" i rzucają je
w tłum, naginając prawdę do rzeczywistości. Być może nie
wiedzą, że sami są manipulowani - na
przykład przez utarte sposoby myślenia. Ludziom tego pokroju
wierzą raczej tylko głupcy.
Są też tacy, którzy wmawiają Ci, że każdy ma swoją prawdę.Obie
grupy mogą być równie
szkodliwe, jednak ci drudzy są o wiele niebezpieczniejsi.
Jeżeli każdy ma swoją prawdę, to ja właśnie manipuluję
Twoją. Posłużyłem się, Czytelniku,
Twoim poczuciem przyzwoitości - poczuciem, które podsuwa Ci myśl,
że walenie gruchy jest
rzeczą niewłaściwą. A może posłużyłem się Twoim
mniemaniem o tym, że ludzie czasami
naciągają innych? "Bo skoro napisał, że walił gruchę,
to pewnie tak nie jest". Nie wiem. Właśnie
takie rzeczy robią ci, którzy manipulują prawdą. Mówią
"walę gruchę" albo "nie walę gruchy"
i nie dają Ci możliwości sprawdzenia, jak jest w istocie. Możesz
wierzyć w co chcesz. Możesz
się ustosunkować jak chcesz. Sam najlepiej wiesz, co masz myśleć.
Ale ja, jeżeli nie zechcę,
to nigdy Ci nie powiem czy waliłem tę gruchę, czy nie. Uzależnię
Cię od Twoich własnych
domysłów. Od Twojego własnego sposobu myślenia. Przesiąkniętego
Twoimi fobiami
i uprzedzeniami. Wprawię Cię w złudzenie, że myślisz samemu.
Tak sprawnie, że nie odróżnisz
tego złudzenia od rzeczywistości. Sam uczynisz się narzędziem
w moim ręku.
Nikt nigdy nie dojdzie tego, co robiłem przy pisaniu tekstu.
Prawda jest jedna, stała i
niezmienna. Każdy z nas posiada tylko punkt widzenia.
Sprawiedliwość
Rzymianie określali sprawiedliwość jako stałą i niezmienną
wolę człowieka, oddawania drugiemu,
co mu się należy.
Trudnię się przemytem kokainy. Robię to od lat. Moja rodzina
od pokoleń zajmowała się
właśnie tym. To złoty interes, pozwala mi na wygodne życie.
Nie mam z tego powodu żadnych
wyrzutów sumienia. Narkotyki są dla idiotów. Czy ja im każę
brać? Nikomu nie wbijam w żyłę
strzykawki. Trafia mi się świetny interes - mam przerzucić
przez granicę transport wart 50
milionów dolarów. Jeżeli te pieniądze trafią do mojej
keiszeni, wystarczą mi do końca życia.
Już od jakiegoś czasu depcze mi po piętach skurwiel z policji.
Udaremnia transport i łapie mnie.
Nie dość że żegnam się z pieniędzmi, to jeszcze idę do więzienia.
Na długo. Ten człowiek
zniszczył mi życie, złamał karierę, ośmieszył. Moje
dotychczasowe życie legło w gruzach.
Nigdy nie czułem się tak upokorzony. Udaje mi się uciec z więzienia.
Znajduję faceta i zabijam.
Szukałem go długo, ale w końcu mi się udało. Nikt nie wróci
mi lat spędzonych w niewoli ani
straconej szansy. Ale mam satysfakcję. Sprawiedliwość jednak
istnieje.
"Nieprawda! To niesprawiedliwe!" - krzykniesz oburzony.
Powiedz to przemytnikowi narkotyków,
ciekawe, co odpowie. Nie masz niczego więcej nad poczucie
sprawiedliwości. On też nie ma
niczego więcej.
Czy rzeczy oczywiste, które same stanowią podstawę do
jakichckolwiek definicji, same nie
miałyby definicji? Gdy patrzymy na abstrakcyjny obraz, widzimy
rozmazane plamy, kontury
jakichś kształtów, malunek może nam coś przypominać, ale
nie przedstawia nic konkretnego.
Czyżby więc obraz nie przedstawiał nic? Nie, przecież coś
przedstawia. To nic jest tym czymś.
Dla każdego ten obraz jest inny.
Sprawiedliwość jest pojęciem abstrakcyjnym. Dlatego każda ogólna
definicja jest dobra na jej
określenie. Prawda jest pojęciem jeszcze bardziej
abstrakcyjnym.
Donald
15-06-2004