Okrakiem na barykadzie
Ucieszyłem się, widząc w AM 98 odpowiedź na mój tekst "Ludzie Przeciwni Rozumowi", traktujący o nietolerancji Polaków w stosunku do mniejszości seksualnych i wyznaniowych. Nareszcie komuś - w tym wypadku Ghostowi - chciało się zareagować na czyjąś opinię. Rzecz godna pochwały, tym bardziej, że autor swoje poglądy przedstawił w sposób bardzo rzeczowy i interesujący, dzięki czemu dyskusja z nim będzie czymś konstruktywnym, a nie drogą przez mękę. Zacznę jednak od sprostowania. We wstępniaku AM 98 Gregorius stwierdził, że odpowiedź
Ghosta jest polemiką. Nie zgadzam się z tym - mój "przeciwnik" wyraźnie podkreśla, że jednak jesteśmy po jednej stronie. Można powiedzieć, że raczej dodaje do mojego tekstu coś od siebie i rzuca inne światło na niektóre kwestie,
niż polemizuje ze mną. Nie wiem też, skąd Gregoriusowi przyszło do głowy, że artykuł ów jest "modelowym przykładem prztyczka w nos oponenta". Raz, że nie ma tu żadnych oponentów, dwa, że polemika nie ma polegać na prztykaniu kogoś w nos, a na rzeczowej i twórczej dyskusji, a trzy, że Ghost wcale nie próbuje mi dogryźć. Ktoś tu chyba myli pojęcia :).
Odnoszę wrażenie, że mój rozmówca zarzuca mi skrajną postawę i swego rodzaju radykalizm. Ma rację. Jestem radykalny. Myślę, że zgodzimy się, że nietolerancja jest złem. Wobec zła nie można przyjmować postawy kompromisowej czy neutralnej. Trzeba potępić je zdecydowanie i jednoznacznie, ponieważ usiłując zrozumieć ludzi złych - na przykład nietolerancyjnych - usiłujemy niejako usprawiedliwić krzywdę, którą wyrządzają innym. W ten sposób działamy na szkodę tych, którzy i tak już są poszkodowani. Nie możemy przyznawać złu statusu równego dobru, próbując stanąć pośrodku, czyli usiąść okrakiem na barykadzie. W imię czego mielibyśmy to robić? W imię politycznej poprawności, zabraniającej nazywania rzeczy po imieniu?
Ghost chyba popełnia ten błąd. Wzywa do wyważonego podejścia, tłumaczy nietolerancję tym, że polskie społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na akceptację związków homoseksualnych. Nie tędy droga. A jeśli nawet, to niedojrzałość Polaków pod tym względem jedynie potwierdza, że miałem rację, nazywając nasz naród nietolerancyjnym. Autor uważa na przykład, że każdy ma prawo do myślenia o homoseksualizmie jako o zboczeniu. Jasne, że każdy ma prawo - inna sprawa, czy takie myślenie jest słuszne i czymkolwiek umotywowane. Traktowanie homoseksualizmu jako czegoś gorszego od heteroseksualizmu jest jak dyskryminacja leworęcznych, czarnoskórych czy niskich. Ludzie są różni i najwyższy czas przyzwyczaić się do faktu, że geje czy lesbijki nikomu nie szkodzą i w związku z tym mają prawo do normalnego traktowania. Tak, wiem, że to banał, ale co jest złego w miłości/seksie dwojga dorosłych ludzi, którzy przecież nie kopulują publicznie? Inność w każdym wypadku jest zboczeniem i dewiacją? Czemu? Bo "nie jesteśmy gotowi na akceptację"? Takim stwierdzeniem Ghost tylko przyznaje mi rację. Nie zgadzam się też, że wyzywanie przedstawicieli mniejszości i wytykanie ich palcami nie jest w Polsce na porządku dziennym. Pominę już, że gej, gdziekolwiek by nie poszedł, naraża się choćby na oglądanie na murach napisów w stylu "pedały do gazu", co też przecież jest wyzywaniem. Myślę, że autor nie wie, jak czuje się homoseksualista i co go spotyka, w związku z czym nie mam pojęcia, na jakiej podstawie twierdzi, że ludziom o odmiennej orientacji nic złego się nie dzieje. Owszem, ja też jestem hetero, ale wiele razy widziałem na własne oczy dyskryminowanie bądź obrażanie mniejszości. Mówienie, że nic takiego nie ma miejsca, jest zamykaniem oczu na parady łysych nazistów, wrzeszczących "Polska dla Polaków", na napisy typu "Widzew jude" na ścianach, na rzucanie bananami w czarnoskórych piłkarzy na stadionach, na nienawiść skrytą w sercach zwykłych, szarych obywateli... Czytałem w "Wyborczej" z 12 stycznia tego roku wywiad z Brianem Scottem. Opowiadał on o przejawach nienawiści w Polsce. Kiedy jego pobity kolega poszedł na policję, usłyszał, że nie powinien się dziwić, bo Murzynów nigdzie nie lubią. Z jego znajomej, zabitej przez samochód, policjanci śmiali się (!), że pewnie kierowca jej nie widział, bo było ciemno. Scott mówił też o spojrzeniach ludzi na ulicy i o reakcjach na czarną skórę. Jasne, karnację widać od razu, homoseksualizm nie zawsze - i w związku z tym gej ma może łatwiej, niż Afrykańczyk czy Azjata. Ale gdyby spróbował się ujawnić i jakoś podkreślić swą orientację, na pewno doznałby wielu przejawów agresji. I to nie tylko werbalnej, bo tej doznaje bez przerwy, słuchając w radiu prawicowych polityków bądź oglądając miejskie mury. Tak czy inaczej, Scott - jako osoba pochodzenia afrykańskiego - chyba wie, co mówi, opowiadając o nietolerancji, która zresztą dotyka nie tylko ciemnoskórych, ale i Żydów, homoseksualistów, pacyfistów, metali i wszystkich, którzy nie pasują do porządnej i czysto polskiej społeczności. Tymczasem Ghost forsuje teorię, że dyskryminacja, wyzwiska i potępiające spojrzenia przechodniów są rzadkością.
Co gorsza, autor pisze, że nietolerancyjni ludzie są wszędzie, ale klimat w Polsce daje im możliwość pokazania się. Doprawdy nie wiem, co ma przez to na myśli. Czy fakt, że gdzie indziej też jest źle, tłumaczy tutejsze zło? Opinia, że nietolerancja panoszy się na całym świecie, tylko potwierdza tezy zawarte w moim tekście, podobnie jak stwierdzenie, że klimat w naszym kraju sprzyja dyskryminacji mniejszości, nie mam zatem pojęcia, czemu Ghost o tym wspomina. Dziwi mnie też wzmianka o tym, że dresiarzy można ganić w takim samym stopniu za rzucanie bananami w czarnych piłkarzy, co za kradzieże komórek. To dwie różne sprawy, bo złodziejem powoduje chęć wzbogacenia się, zaś rasistą czysta i bezinteresowna nienawiść, którą uważam za coś gorszego. Poza tym zdanie to nijak nie zaprzecza mojemu artykułowi.
Autor sądzi, że przeciętna para idąca na zakupy, nie będzie wyzywać mijanego przypadkiem obcokrajowca. Może i tak, pewnie w twarz mu nic nie powiedzą, niemniej nie da się wykluczyć, że wymienią między sobą nieprzychylne uwagi na jego temat. Tymczasem nietolerancja jest zła nie tylko wtedy, kiedy przejawia się bezpośrednio. Zasługuje na krytykę zawsze, nawet jeśli wychodzi na jaw jedynie w prywatnych rozmowach.
Lecimy dalej. Ghost pisze, że Polacy są podatni na manipulację. Być może to prawda. Nie sądzę jednak, że homofobia w tym kraju jest dziełem manipulacji. Jest raczej wynikiem strachu naszych rodaków przed odmiennością, wpajanego kolejnym pokoleniom, oraz źle pojętych nauk katolickich. Co zaś się tyczy antysemityzmu... Cóż, komuniści szczuli ludzi na Żydów (efektem m.in. pogrom kielecki w 1946 i wiele podobnych zbrodni), bo po wojnie wiele majątków żydowskich zostało opuszczonych i nie można było pozwolić, żeby prawowici właściciele je odzyskali, skoro mógł je przejąć skarb państwa. Żydzi zawsze byli niewygodni - wielu z nich miało pieniądze i wpływy, a Polacy nie lubią bogatszych od siebie (że już nie wspomnę o ich niechęci do niekatolików). Podsycano antysemityzm, bo wielu naszych rodaków miało chrapkę na pożydowskie mienie, za które zresztą do dziś nie wypłacili zainteresowanym słusznie się im należących odszkodowań. Nienawiść do narodu Jezusa po części można uznać za efekt manipulacji, ale też nie do końca. Jak już mówiłem - dla nas odmienność jest zła.
Autor pyta też, "skąd przeciętny polski katolik ma brać przykład, jeżeli polityka głowy Kościoła preferuje trzymanie się ortodoksyjnych praw kosztem życia ludzkiego". Odpowiedź jest prosta. Katolik nie ma brać przykładu z kleru, a z Jezusa i Biblii. Powinien też pamiętać, że Bóg nakazał miłość i tolerancję. Prawda?
W swoim tekście pisałem, że przeciw adopcji dzieci przez pary homoseksualne mam tylko to,
iż takie dziecko byłoby wytykane palcami przez stado kretynów. Ghost w odpowiedzi stwierdza, że to nieprawda i że "dziecko pary homoseksualnej mogłoby być w naturalny sposób odizolowane z grupy". Nie widzę żadnej sprzeczności pomiędzy jego słowami a moimi. Powiem więcej: autor po raz kolejny potwierdza to, co piszę ja. Obaj zgadzamy się, że główną przeszkodą na drodze do adopcji dzieci przez homoseksualistów jest nietolerancja otoczenia. Tak przynajmniej wynika z powyższej wypowiedzi. Nie wiem tylko, skąd w artykule mojego rozmówcy cytat z Adasia Miauczyńskiego: "wolność jednych nie może być kosztem drugich". Niby czyim kosztem żyją i pragną wolności homoseksualiści? Być może w wypadku adopcji koszt poniosłyby dzieci, ale trzeba zauważyć, że ich izolacja czy prześladowanie byłyby winą zacofanego społeczeństwa, a nie gejów i lesbijek.
W jednym z kolejnych akapitów ponownie pojawia się teza, którą uznaję za największy minus tekstu Ghosta. Autor usiłuje przekonać czytelników, że społeczeństwo polskie nie tylko nie jest gotowe na akceptację ludzi o odmiennej orientacji seksualnej, ale też - uwaga! - "nie można tego od niego wymagać ani uznawać za argument potwierdzający, że Polska jest nietolerancyjnym krajem". Cóż, sądzę, że akceptacji trzeba wymagać i byłbym wdzięczny Ghostowi, gdyby wyjaśnił mi, czemu sądzi inaczej. Jak można nie domagać się poszanowania dla praw innych?! Ale to jeszcze nic. Bardziej dziwi druga część powyższego cytatu. Otóż autor serwuje nam dość absurdalną opinię, że - w skrócie - brak tolerancji nie jest dowodem na nietolerancję. To tak, jak powiedzieć, że czyjaś śmierć nie świadczy o tym, że ten ktoś nie żyje. Dość karkołomny sposób myślenia. Albo jest się tolerancyjnym, albo nie. Ghost twierdzi jednak, że brak gotowości do akceptacji innych nie znaczy, że społeczeństwo polskie jest nietolerancyjne.
W następnym akapicie, autor zaleca przyjęcie do wiadomości, że niektórych kłuje w oczy widok homoseksualistów. Przepraszam bardzo, ale nie mam zamiaru akceptować ludzi, którzy odmawiają innym należnych im praw tylko dlatego, że ich wąskie horyzonty myślowe nie pozwalają im na tamtych patrzeć spokojnie. Nie można ograniczać innych tylko z powodu czyjegoś kaprysu! Czy na przykład ja, nie przepadając za widokiem dresiarzy oraz za ludźmi, którzy z głośnym mlaskaniem żują gumy w autobusach, mam prawo postulować wprowadzenie zakazu noszenia dresu i żucia gumy w miejscach publicznych?
Ghost radzi też homoseksualistom wyczucie, na co mogą sobie pozwolić, a czym się narażają. To zasmucające zdanie jest kolejnym, które świadczy o prawdziwości założeń mego artykułu. Dlaczego w Polsce nie może być tak, że człowiek nie będzie się narażał, eksponując własną odmienność czy indywidualność? Wiem, retoryczne pytanie. Sam fakt, że można się czymś takim, jak homoseksualizm, narazić na agresję i dyskryminację, świadczy, że Polska jest nietolerancyjnym krajem.
Dochodzę więc do wniosku, że - po bardzo dobrym początku - autor pod koniec tekstu zaniża poziom. W jednym z ostatnich akapitów nazywa antysemityzm "trendem", panującym w dwudziestoleciu międzywojennym. Raz: to żaden trend. Dwa: nie ograniczałbym tego zjawiska do międzywojnia. Za komuny nienawiść do Żydów była "mile widziana", a teraz też nie jest dobrze, do czego jeszcze wrócę. Trzy: wbrew temu, w co wierzy Ghost, słowo "antysemityzm" nie razi Polaków z powodu zbrodni II WŚ - bo trzeba przyznać, że po wojnie niechęć Polaków do synów i córek Izraela wcale nie osłabła, a poza tym to pojęcie zapewne większości członków naszego narodu nie razi w ogóle. Zupełnym nieporozumieniem jest też nazywanie "trendem" walki o prawa gejów i lesbijek. To nie trend, lecz już najwyższy czas - a zarazem dowód na to, że na przekór opinii autora Polska staje się powolutku gotowa na tolerancję. A jeżeli dowodem na istnienie mody ma być wspomniany przez Ghosta JEDEN stereotypowy gej na całą szkołę, to naprawdę mi tu coś nie pasuje.
Nie wiem też, czemu liberałowie i lewicowcy nie mieliby manifestować wspólnie z feministkami czy homoseksualistami, skoro chodzi i tak głównie o tolerancję. Sam jednak, mimo mojego pełnego poparcia dla całkowitego równouprawnienia, nie wybrałbym się na demonstrację wspólną z feministkami, ponieważ odrzuca mnie feminizm w swej karykaturalnej i wypaczonej formie, polegającej na robieniu z mężczyzn sadystycznych i szowinistycznych półmózgów, a z kobiet ideałów. Równość ma być równością,a nie poniżaniem płci brzydkiej czy też prezentowaniem poglądów w stylu Kingi Dunin, której felietony w "Wysokich obcasach" obrażają resztki mojej inteligencji. Ale przecież nie o feminizmie miałem pisać...
Tak czy inaczej, zbliżam się już do końca tego tekstu. Wspomnę jednak jeszcze o sprawie, która w momencie, gdy piszę te słowa, jest bardzo na czasie, mianowicie o burzy wokół książki Jana Tomasza Grossa "Strach". Gross opisał tam antysemityzm, przejawiany przez Polaków po II WŚ. Zrobił to w sposób raczej subiektywny, co akurat według mnie jest zaletą - inaczej nie dałoby się wywołać ogólnokrajowej dyskusji. I co robią nasi ukochani rodacy? Zamiast uderzyć się w pierś i przyznać, że byli i są antysemitami, oni wolą się oburzać i wściekać. Pospieszalski w swoim żenująco tendencyjnym "Warto rozmawiać" posunął się nawet do bezczelnego zestawiania liczby Żydów, zabitych przez polskich zbrodniarzy, do liczby Polaków, zabitych przez Żydów, co jest dla mnie wyrazem kompletnego upadku moralnego. w "Rzeczpospolitej" Paweł Lisicki nazywa Grossa propagandzistą, człowiekiem pełnym nienawiści i pogardy dla Polaków oraz radykałem - tylko dlatego, że autor "Strachu" i "Sąsiadów" przypomniał o tym, co niewygodne. Nie dostrzegam na horyzoncie żadnej refleksji, chęci zmian czy choćby przyznania się do winy. Część z nas woli udawać, że zawsze Żydów kochaliśmy, a inni mówią, że zasłużyli sobie oni na naszą nienawiść. To smutne. Przeciwnicy Grossa grzmią: "to nie Polacy mordowali, tylko komuniści!" Ja przepraszam, czy komuniści nie byli Polakami?! Niemcy też mówią (i uczą tego w szkołach swoje dzieci), że to nie oni rozpętali II WŚ, lecz naziści. Oczywiście takie stawianie sprawy oburza naszych rodaków, tymczasem oni sami zachowują się identycznie, umywając ręce od zbrodni komunistycznych. Jest to hipokryzja tak olbrzymia, że wszelkie moje komentarze są już zbędne. Kończę zatem swój wywód, na koniec przestrzegając przed udawaniem, że Polska to kraj ludzi tolerancyjnych. Niestety, mieszkańcom naszej ojczyzny dlaeko jeszcze do tolerancji i musimy o tym mówić otwarcie, a nie przyklepywać i twierdzić, że wszystko jest w porządku. Głównie dlatego odpowiadam Ghostowi, który również próbuje parę rzeczy przyklepać.
Dziękuję za uwagę.
Doorshlaq <doorshlaq@poczta.onet.pl>
PS. Pozdrawiam Ghosta. Nadal jestem otwarty na rzeczową dyskusję.
PS2. Autor wspomina w PS-ie, że homoseksualizm nie zależy od genów, a od wychowania. Cóż, jak wiemy, wśród naukowców zdania na ten temat są podzielone. A brak ojca w rodzinie naprawdę nie ma nic do rzeczy.
PS3. Polacy nie są gotowi na tolerancję, bo homoseksualizm to dla nich coś nowego? Ale Żydzi są w Polsce od zawsze, a mimo tego na ich akceptację nasi rodacy też nie są gotowi... |