You like that? 

Siema! ;)


Nawet nie wiecie jak ciężko napisać pierwsze zdanie po prawie dwóch latach nieobecności na łamach. 
Właściwie to nie miałem zbyt dużej weny przed otwarciem Notatnika, ale coś jednak skłoniło mnie do 
wyciągnięcia starej zakurzonej klawiatury. Pan Tux wysłał mi maila, że coś tam mógłbym napisać do 
AMK,dodał też jakieś akapity o nagrodach, które teoretycznie mógłbym dostać gdybym spełnił jego 
prośbę. Niestety opuściłem ten fragment, bo i tak pewnie nic ciekawego nie zaoferował. No, ale chuj 
(wpływ oldschoolowej klawiatury. Tak się kiedyś pisało do aem, dzieci ;p). Wracając do myśli 
przewodniej tekstu, która nawet dla samego autora nie jest zbyt jasna - Tux przekonywał (jak sądzę, 
bo z lenistwa nie wszystko doczytałem ;p), że w AeM Książki panuje ostatnio tendencja mocno 
spadkowa. Zaniepokojony tymi słowami postanowiłem otworzyć AM 98... Kutwa, naprawdę słabo to wygląda 
- Książki się nie ukazały w tym numerze.;p Przyznacie, że patowa sytuacja? Otwierasz sobie magazyn 
po dwóch latach odpoczynku od grafomanii (];p), a tu nie ma twojego ulubionego kącika. Właściwie nie 
ma już żadnych cornerów. Muzyki nie ma od kiedy HEX położył kres wszystkim wojnom tró przeciwko 
false i zamknął Muzę w cholerę. Owszem, była potem próba odtworzenia jako takiego kącika o muzyce, 
ale bez głupich tematów o tym czy Manowar czy inny Children jest gejowski czy nie, nie było już o 
czym pisać. 

Kończąc tę małą dygresję połączoną ze zwierzeniami i wspominkami ośmielam się twierdzić, że coś się 
w Magu popsuło. Nie wydaje się Wam to trochę dziwne, że w numerze 100, który oznacza, że AM ma już 
sto miesięcy, czyli (ergo ;p) ileśtam lat, nie będzie w ogóle AMK, AMM czyli kącików, które były w 
AM od kiedy pamiętam? A nawet jeśli będą w setnym numerze, to większość ludzi napisze tam raczej z 
grzeczności dla pana red_nacza niż z przypływu weny. Trochę mnie jednak dziwi pewna sprawa. Otwieram 
Pulę Główną i czytam kolejne teksty. Niestety zacząłem od dołu, żeby wprowadzić nieco anarchii w 
obsłudze Maga, i poczytałem panów, których ksywki znałem (zainteresowani wiedzą o co chodzi ;p), no 
ale nie można oceniać zawartości magazynu wyłącznie po osobach, które piszą naprawdę ciekawie już od 
kilku lat i nawet jeśli chwilową mają obniżkę formy to i tak jest fajne, miło i ciekawie (przykładu 
nie podam, bo długo nie czytałem AM, ale lubię czasami wrzucić jakieś zdanie nie mające żadnego 
związku z sensem ;p). Zaciekawiły mnie za to arty daredevil777 na przykład. Nie znam właściwie pana 
pozostałej twórczości, ale art Wu Wei skojarzył mi się z językiem staro-cerkiewno-słowiańskim, 
którego sensu istnienia nie mogą zrozumieć nawet największe 'muzgi' polonistyki. Pozwoliłem sobie 
wkleić poniżej mały fragment, właściwie pierwszy akapit, bo znam lenistwo czytelników. Kiedyś 
szczerze mówiąc czytałem takie arty do końca. Ale teraz gdy trochę się zastanowiłem nad życiem (?! 
;p) doszedłem do wniosku, że nie jest dobrym pomysłem, żeby takimi tekstami próbować za 
przeproszeniem dojebać do dwusetnej rocznicy pojawienia się Maga. Nie wiem, czy dobrze wnioskuję, 
ale w numerze 98 mamy dajmy na to 20 tekstów, z których połowa ma średnią jakość. Nie twierdzę, 
panie daredevil 777, że Twoje teksty mają średnią jakość, ale prawdopodobnie tak jest. I to nie jest 
do końca ten epitet, którego chcę użyć, ale niech tam będzie, że jakość jest średnia.


"Zastanawia mnie ilu z was - AMagowców , true lub "pozerów" , czy jakiekolwiek podziały występują - 
czyta wszystkie txty ( nie moje , wszystkie w ogóle ). Ilu jest ludzi którzy czytają AM a mimo to 
nie piszą o sobie , nie przekazują swego zdania. Nie piszą od siebie , dla siebie , ani dla nikogo 
konkretnego. Czytają , ale zachowują tylko pamięć. Nie starają się niczego zmienić. Niczego 
absolutnie. "


Prafrazując Twoją twórczość chciałbym się zastanowić na sposobem czytania magazynu - nie rozumiem, 
dlaczego i w jaki sposób ludzie czytają AM - od siebie do siebie, od lewej do prawej, od prawej ku 
środkowi potem niżej do prawego rogu, ale ważne że czytając zachowują równowagę. 

No nieważne. Kolejnym tematem, który chciałbym poruszyć to wstępy Qn`ika. ;DD Hahaha, nie myśl sobie 
stary koniu, że Ci się nie oberwie. ;D Coś się jednak musiało przez dwa latka pozmieniać jeśli w 
świąteczno-noworocznym odcinku numer 98, nasz Pan i Władca pisze we wstępniaku - "A ja życzę tylko 
szczęśliwego Nowego i miłej lektury! :)". ;D Nieźle. A może coś od serca, jakieś opowieści o życiu 
lub chociaż zdjęcie nagrzanej maniury z koncertu Pidżamy Porno? Ogólnie rzecz ujmując Wstępniak nie 
jest w ogóle śmieszny. Jest tak słabiutki, że wygląda na to, że został napisany dwie minuty przed 
zamknięciem numeru. Cholera, czy dedlajny są dalej tak szalone jak kiedyś? ;D Greg zaproponował 
natomiast, że jak już nie ma o czym pisać we Wstępie to chociaż poleci jakieś artykuły - no 
oczywiście coś takiego się chwali, bo to jednak jakieś wyróżnienie dla autora (o ile czuje się 
niedowartościowany), ale czy nie można by na przykład rzucić kilka słabych tekstów do Wstępu i ich 
nie polecać. Taka mała Kaszanka Zone (czy jak to się nazywało w CDA). Jeśli chcecie, dobrowolnie 
mogę się poddać takiej karze. Wszystko po to, by zmobilizować ludzi do lepszego pisania nie tylko 
tekstów, ale też Wstępniaków. ;D 

Mógłbym już teraz zakończyć ten tekst, ale wiem, że mam jeszcze kilka spraw do omówienia. Po 
pierwsze, po drugie i po trzecie. Nie wiecie o co chodzi? Jedyna rzecz, którą zapamiętałem przez 
pierwszy semestr studiowania polonistyki to fakt, że używając tych form (które jakoś tam się 
nazywały - ale nie wnikajmy ;p) uważani jesteśmy przez czytelnika czy słuchacza na osobę bardzo 
uporządkowaną. Nie wiem czy jest to prawda czy nie, bo mówił nam to wykładowca z historii, który 
przez 20 lat był księdzem i nagle się rozmyślił, ale warto było moim zdaniem uatrakcyjnić tekst 
wątkiem naukowym. Nie wiem czy ta metoda jest skuteczna, ale tak na wszelki wypadkek wrzuciłem trzy 
wyliczenia - a nuż ktoś się doceni to, że jestem uporządkowanym człowiekiem. 

To tyle co chciałem na razie powiedzieć. Jeśli bedę miał chwilkę, to napiszę jeszcze historię o 
studiach, bo jak możecie się domyśleć, śmiechu było co nie miara. To znaczy jeszcze jest, ale 
zapewne niedlugo, bo pewnie w chwili, gdy czytacie te słowa muszę spierdalać przed agentami, którzy 
będą chcieli zaciągnąć mnie siłą do wojska. Dobrze, że jesteśmy w strefie Schengen, to może uda mi 
się pojść do Amsterdamu, gdzie krańcowo bezsilny zapalę sobie dobrze nabitego jointa... 


pozdro, miekki
miekki_am@o2.pl


np. Zion Train - Live in Pergola, Milano 2003.mp3


Od Donalda: O, Stara Gwardia się odezwała... Mało osób wraca po latach, jeszcze mniej z nich pisze, 
jak ich zdaniem zmienił się AM. Miekki napisał o tym dość krótko, czekamy na więcej:) I nie tylko od 
niego. Dobrze byłoby przeczytać, jak AM zmienił się zdaniem tych, którzy siedzą tu od dawna, 
zobaczyć w takście, jak zmienili się oni sami... Wzywam weteranów do pisania! :)