AM#97 - komentarze
M.K.:
Numer 97 w dość zgodnej opinii był numerem zaprawdę udanym. Dużo w nim był
Zorki: w numerze znalazły się aż dwa artykuły nawiązujące do jej urodzin.
Dużo mówiło się też o artykułach asztaki, "Sztuce" Tośki i tekście
Pewnego Gościa. I to właśnie od Pań zaczniemy: wpierw asztaka, a zaraz potem
Tośka.
Enjoy!:)
--- Choose life (asztaka) ---
El:
Podobał mi się, dlatego, że sam od jakiegoś czasu jestem "nowy" zarówno w mieszkaniu jak i w mieście.
Sypee: Wybieram życie w Warszawie ;) Zaraz, chyba to już gdzieś słyszałem... Podoba mi się ten tekst- kiedy byłem mały marzyłem o tym, żeby się przeprowadzić. Wchodząc do nowego mieszkania zawsze człowieka rozpiera ta lekkość, po prostu czuć natłok pomysłów związanych z każdą ścianą, z oknami i cieknącym kranem. Pamiętam kiedy pierwszy raz zobaczyłem swój pokój- cudowne uczucie ;) tylko że ja wtedy opuściłem Warszawę :P " Czy wiecie gdzie tu można kupić tanie pierogi? " Spotkałaś już chłopca, który w Pizza Hut proponuje róże za 50zł?
:)
Zorka: Julka pisze konkretami, zdaniami przemyślanymi, pisze przystępnie i interesująco. Ja tak chcę pisać, ja tak chcę czytać. :)
Tuxedo: Niepotrzebny "ps" i potrzebny, poprawny tekst. Dzisiaj pod znakiem "p".
Doorshlaq: Świetny tekst. Trafia do mnie także dlatego, że sam byłem w podobnej sytuacji, choć w Łodzi, a nie w Warszawie. Teraz czuję się łodzianinem. I poznaniakiem ;). Żyrardów był... Kiedyś... Przez 20 lat. Ale co to jest 20 lat? No dobra, przejdźmy do adremu - świetny tekst. Aha, już to pisałem? No dobra - świetny styl i świetny klimat. To takie artykuły inspirują mnie do pisania.
Obywatel:
Sympatyczne, takie w stylu starego AMaga trochę nostalgią wieje ton tego tekstu, mimo że opowiada o wydarzeniach w sumie niedawnych. ;) Oczywiście nie
byłbym sobą gdybym nie zwrócił uwagi na zakamuflowany jak tylko się dało wątek imprezy, na której to ochrzciliśmy Kazia (czyli ten pokój). :D No i nie zostawiłaś mi tej wódki rano. ;p
RPANysa: Fajne! Zapachniało z lekka oldskulem, ale może mi się wydaje.
UnionJack: Brawo. Tekst dynamiczny, prędki, ciekawy. Dużo anegdot, pobocznych wątków, wszystkiego tego z czego składa się życie na mieszkaniu. Taki kolaż tego, co się widzi i czym się żyje - napisane sprawnie i barwnie. Dla mnie póki co tekst numeru. A na zlocie w Poznaniu winnaś się była wykazać refleksem: miałabyś ząb za szafą :)
Rothman: Przejście do wielkiego miasta to zawsze przeżycie. Wprawdzie od dwóch lat mam to za sobą, ale fajnie było sobie przypomnieć te czasy. Dobry tekst.
Martika: Tekst potraktowałam dość osobiście, bo ja też nowa w tym samym, wielkim mieście. I wcale nie taki diabeł straszny jak go malują. :)
sZakOOu: Tekst dość specyficznie napisany, naturalnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. ;) Sporo opisów, kilka nawiązań (wprost i do wyłapania ;) ), kilka wątków opiętych w ciekawą całość. Przyjemnie się to czyta, jeden z lepszych tekstów tego numeru. Ja póki co nie zmienię swojego stereotypowego patrzenia na Warszawę. Jedna Julka wiosny nie czyni. ;)
asztaka: Dzięki wielkie za tyle opinii o moich tekstach! :) Tux, co do wyróżnień i krytyki jak zwykle zgadzam się z Tobą. Oby: musiałam Was zamaskować, bo to jednak mój tekst nie? :P Twoja i Niny osobowość mogłaby go przytłoczyć. ;)
--- Na grupie (asztaka) ---
Tuxedo:
Bardziej niż poprawny. Wyróżnienia, oczywista, na odwrót. Znalazłem muzykę do Twoich tekstów i jestem z tego powodu prawie szczęśliwy. Terapia grupowa. Z fortepianem.
Doorshlaq: Bardzo dobry tekst. Może nie wyniosę z niego dużo dla siebie na przyszłość, ale zaciekawił mnie. Terapia grupowa? Nie dla mnie. Nie powinno być tak, że KAŻDY musi się wypowiedzieć. Każdy powinien sam zdecydować, kiedy - i czy w ogóle - chce się otworzyć. Nie można wywoływać do tablicy. Ale ja o tekście miałem, więc powtarzam, że jest bardzo dobry. Temat, styl i w ogóle. No.
Obywatel: Dobrze to opisane, ale ja dalej będę kontestować. :) Znów oldskulem zalatuje ten art, Julka, jesteś bastionem ducha starego AMAga. :) Mnie jakoś zwierzanie się obcym ludziom ze swoich problemów nie kręci.
asztaka: No, wreszcie zrozumiałam o co Wam chodzi z tym oldskulem. Że pisanie o swoich problemach? :) Ale przecież ten tekst jest właśnie publicystyczny, to nie o mnie. Ja piszę dokładnie co drugi tekst o sobie, a z 2 w tym numerze ten akurat nie jest. Poza tym
Choose Life też nie jest stricte o problemach, no bez przesady. Jakbym pisała o swoich problemach, to
wszystkie emo ziomy w AM by się pocięły, a ja nie chcę mieć nikogo na sumieniu. :)
Obywatel:
Nie nie. Styl jest odskulowy. Sposób ukazywania tego wszystkiego. Przypominają się teskty , w których autorzy starali się ukazywać jakieś zjawiska ze świata, bez względu na formę przekazu. Fajne to było, teksnię czasem za tym, dlatego
"okdskul". :) Ja napisałem, że nie kręci mnie zwierzanie się obcym ludziom z problemów, w kontekście "grupy wsparcia", tzn. nie kręcą mnie takie grupy. :)
Nieporozumienie jakieś znów się wkrada. ;)
asztaka: Dobrze, że wyjaśniłeś. :) No bo parę osób pisało, że oldskulowo, a ja nie rozumieć. I źle Ciebie zrozumieć, no.
Obiecuję więcej tekstów w takim stylu, dzisiaj jeden wysłałam do AM 99. Znowu mnie impreza w tym pokoju natchnęła. :p
RPANysa: Tekst numeru, obok Remiqa i retrospektywnego Tuxa (o tym za chwilkę). Jeszcze nie widziałem w AMie takiego tekstu - i to się liczy :)
Tuxedo: Był już w "AM" tekst podobny do "Na grupie", nawet stosunkowo (relatywizm!) niedawno był. Autorka ta sama.
UnionJack: Dobre. Ja lubię, gdy mi teksty opowiadają o czymś, o czym nie mam pojęcia. Nic nie wiedziałem o terapiach grupowych - teraz już wiem i będę wiedzą szpanował w tramwajach ;)) A serio: w takich tekstach sposób pisania schodzi na dalszy plan, bo ważne jest to, czego się człowiek dzięki nim dowiaduje, co pozna, co zrozumie. Julka trafiła na lukę w moim doświadczeniu, dlatego mi się bardzo podobało.
Rothman: Fajne. I lekko, sprawnie napisane i z treścią i "wogóle". Podoba się.
sZakOOu: Kto chłonie amerykańską kulturę, ten chłonie. ;) Ciekawy tekst, przybliżający specyfikę terapii grupowych. Ja uważam że mimo wszystko żaden Prast nie zastąpi wykwalifikowanego terapeutę, psychologa. No chyba że jest to samopomocowa grupa wsparcia, która sama się organizuje (bez dopłat NFZ, czy "dobrowolnych" składek uczestników). Ja polecam także indywidualne terapie z psychologiem, też daje niezłe rezultaty. ;) Potem można iść na głęboką wodę czyli zapisać się do jakiejś grupy.
Szczypta kultury. Kucharzy Tośka:
--- Sztuka (Tośka) ---
Zorka: E, nie. No nie. Pamiętam, dobre dramaty pisał Military.
Tuxedo:
Prościutkie, niestety nie mogę powiedzieć że głupiutkie i naiwniutkie, ale troszkę za mało. Fajnie, że debiut, pracujmy jednak nad czymś poważniejszym niż dorabianie aktu całego do oczywistej oczywistości:)
Bardzo dobre wykonanie niezłego pomysłu.
Doorshlaq: Wbrew pozorom dość przenikliwe :). Podoba mi się ujęcie tematu. Ale wyróżnienia bym chyba nie dał.
RPANysa: Do Qn'ika przemówiło, do mnie... niekoniecznie. Na wszelki wypadek zostawiam bez komentarza.
Sypee: ... i chyba właśnie o to chodziło autorce. Powstrzymujesz się od wyrażenia własnej opinii, biorąc pod uwagę to, że ktoś inny docenił ten tekst :) Jak dla mnie jest całkiem niezły, jednak sam temat został potraktowany trochę brutalnie- między prawdziwą sztuką a najprostszymi mechanizmami ludzkich zachowań istnieje wielka przepaść.
Tuxedo: Mnie się wydaje, że to Donald (a może Greg?) pisał wstępniaka, tylko nie został pod nim podpisany, a Maciek tradycyjnie na dwa ostatnie zdania wpadł:)
UnionJack: Tekst może się podobać, bo jest zabawny, a forma jest łatwa i przyjemna. Treść budzi jednak we mnie sprzeciw. Znów dostało się sztukom wizualnym, a przecież taki sam zarzut można by postawić muzyce, teatrowi czy literaturze. Krytycy muzyczni, teatralni czy literaccy zapewnie by zaprotestowali; ich nauki wypracowały w toku dyskusji pewne obiektywne kryteria oceny dzieł i nie wszystko zależy tu od gustu komentującego. Tak jest też w przypadku krytyki artystycznej: przykładowo, dla obrazów abstrakcyjnych ważne jest pojęcie równowagi, na którą wpływają wielkość, kolor, kształt, położenie i kierunki i siły napięć powierzchniowych. Mało kto jednak zdaje sobie z tego sprawę, bo mało kto ma styczność z analizą obrazu opartą o te kryteria - ja, nim zacząłem historię sztuki, także nie byłem ich świadom. Sam tekst jest sympatyczny, zabawny i pewnie coś w nim jest (i wśród krytyków są przecież ignoranci) - ogólnie jednak jest nieco stereotypowy i sporo rzeczy spłaszcza.
Obywatel: Hyhyhyhy :) :) Dobry tekst, ale za krótki, Gombrowiczem pachnie i w ogóle jest fajny. ;) Nie słuchaj, Tośka, Uniona, bo głupoty gada. :D
Jędrzej IV Śniady: Szkoda, że na to nie wpadłem. Byłoby z czego Teatrzyk Suchych Gnatów klecić.
Rothman: O, bardzo fajny pomysł. Niby nie spełnia mojego założenia, ale jest lekkie i łatwe do przemyślenia. Tak na marginesie, taki właśnie powinien być moim zdaniem tekst, który ma być jakąś alegorią. Jeśli będzie za długi, to zmęczy samym czytaniem, a gdzie siła na przemyślenie go? :>
Martika: No fajnie, fajnie. Ale.. hmm. Czytając miałam nieodparte wrażenie, że to już gdzieś, kiedyś było. Dość przewidywalne niestety.
Bastard: W tym impasywnym dramacie, pojawiła się gwiazda, której losy miałbym życzenie ujrzeć w kolejnych odsłonach dzieła. Niech żyje Malinowski. Urzekająca osobowość.
sZakOOu: Hehe, fajne. Uśmiałem się. :) Wyróżnienie jak najbardziej na miejscu.
Pora na męskie zajęcia. Na początek: ornitologia.
--- Skrzydlaki świata (Laura i Michał "UnionJack" Krotoszyński) ---
Sypee: Uważam, że Skrzydlaki Świata to najlepszy tekst z nowego AM.
Zorka:
Skrzydlaki są super. :) Unionom jeszcze raz ogromne dzięki za ten tekst. Jakie pióro ma Michał, każdy widzi - i jest co chwalić, jest się czym zachwycać. Ja nie ukrywam swojej bezbrzeżnej fascynacji tym tekstem i radości, jaką mi on sprawił. Kawałek serca. Dzięki, dzięki! :)
Hazardius: Widziałem najpierw w wersji papierowej. Świetne. Bardzo mi się podoba to optymistyczne podejście do świata i morał - "najważniejsza jest wiara w to, co niemożliwe". Czasami dawka optymizmu jest dobra. ;) Tekst numeru optymistyczny.
Tuxedo: Parę miesięcy temu bym ten tekst pokochał. A tak to tylko rzeknę, że bardzo dobry on jest:) Szczególnie początek, o tak, początek to coś, co Michałowi wychodzi. Jak potem musi się starać, zwierzaków szukać a opisy im robić, też jest nieźle. Ale początek - o, tak:)
Doorshlaq: Tekst numeru :) Świetny pomysł, świetne wykonanie, poczucie humoru... Imponujące. Moim zdaniem na okładce tego numeru AM powinny być nie tylko życzenia :). Ale... piszemy jednak tylko dla własnego grona.
RPANysa: Przyjemne :) Fajnie popatrzeć na żyrafę ze skrzydłami motyla i wyobrazić sobie, jak lata po pokoju. Wydaje mi się jednak, że ostatni akapit był niepotrzebny.
Jędrzej IV Śniady: Wczoraj napisałem tekst. Wydawał mi się niezły. Potem przeczytałem Skrzydlaków. Już nie jest niezły. Jest gówniany. Ponawiam pytanie: Co Ty jeszcze w Magu robisz? To było logiczne, ze Żurawski kiedyś przejdzie do lepszego klubu niż Lech :P
asztaka: Świetny tekst, uśmiałam się nieprzeciętenie, tyle że czytając go na blogu już wcześniej. Wybitnie udany, okładkowy.
Martika: "Najważniejsza jest wiara w to, co niemożliwe". Zapamiętane. Nic dodać, nic ująć. Co do warsztatu i reszty i tak nie muszę nic pisać. ;]
Bastard:

sZakOOu: Druga laurka w tym numerze, to jakiś kącik wzajemnej adoracji, czy co? ;) A teraz serio: tekst przyjemny, ale to może być też jego wadą. Jakiś taki zbyt słodki mi się wydał. Poza tym Laura i Union popisali się sporą wyobraźnią, za co macie mój respect. Duży plus za sporą dawkę humoru w tekście (zwłaszcza rozwaliła mnie zagwarantowana żyrafia mniejszość w parlamencie :D ).
Donald: A tam wyobraźnia... totalny brak wyobraźni!! To nieodpowiedzialne powołwać do życia wymodzone zwierzęta. Przyjmijmy tylko że taki kaszalot podniebny nawa... ekhm... pozbędzie się swojej potrzeby. Piętnaście osób które były pod nim trupem pada. A jak to jeszcze toksyczne, jak w przypadku mutantów często? Trzeba wieźć opancerzonym konwojem? Zakopywać na głębokości kilometra? Ja protestuję.
UnionJack:
Kaszaloty wzbogacają odchody helem, nic na ziemię nie spada. To przecież logiczne.
Donald: A potem samolot w to wleci i zrobi gdzieś drugi Manhattan 2001... Chyba że ten pierwszy to też sprawka kaszalota.
Zorka:
Niszczycie podstawy mojej teorii, niszczycie zamysł mojego życia. A tekst jest na najwyższym poziomie językowym w numerze. Przynajmniej tego nie możecie mu odmówić. :p
Męskie zajęcie, odcinek drugi: kinomatografia.
--- Idziemy do kina, czy na film? (Remiq) ---
Zorka:
Bardzo udany tekst, czytało się z wielką przyjemnością a i sentymentem, który z poligonów literek autora przebija. Jeden z lepszych w tym numerze, dziękuje się. :)
Tuxedo: Myślałem, że będzie to tekst zupełnie o czymś innym, ale to, co przeczytałem, przypadło mi do gustu. Tak trzymać, pisać.
Doorshlaq: Brawo! Jeden z artykułów numeru. Autor zabrał mi część mojego pomysłu, ale napisał tak dobry tekst, że nie mam mu tego za złe :). Rozumiem i sam przeżywam nostalgię wywołaną faktem, że przytulne, kameralne, cudowne małe kina zamienia się na silverskriny i inne ajmaksy. To samo dotyczy moich ulubionych klubów muzycznych, sklepów, pubów... Zabierają mi ulubione miejsca. Brudny i zarośnięty park w Żyrardowie staje się powoli miejscem pełnym altanek, ślicznych mostków, zielonej trawki, nowiutkich ławeczek, altanek, placów zabaw i restauracji na wodzie. Tylko drzew już mniej. Jest sterylnie. Wszystko dąży do sterylności. Coraz mniej miejsc dookoła ma duszę... Ech. Gratuluję doskonałego tekstu.
Obywatel: W "Death Proof" ta scena miała być biało-czarna, projektor wam nie nawalił. ;) To mimo wszystko trochę głupie, że zapyziałe kino chcą przemieniać w multipleks, fajna nostalgia z tego tekstu bije. Ale jakiś złoty środek by się przydał...
RPANysa: Oho! Wiedziałem, że tak będzie. Remiq co miesiąc trzaska równo uznane ksywy i pokazuje, że to jemu należy się okładka... jednak nie w tym numerze. :) Tekst numeru plus znak jakości za wspomnienie o grindhouse'ach i Deathproofie :)
asztaka:
Bardzo sympatyczny tekst, temat jest dobry, napisany fajnie. Lubię takie teksty.
UnionJack: Rzetelny, udany tekst. Już Gałczyński pisał, że "najlepsze te małe kina". Ja niestety podobnych wspomnień nie mam, mam jednak nadzieję, że kiedyś do takiego kina trafię. Podobało się, jeden z lepszych tekstów numeru.
Martika: Fajnie, sentymentalnie. Czyli coś dla mnie. Bo sentymentalistką jestem cholerną. I czytając ten tekst też mi się zrobiło szkoda remikowego kina. Jeśli masz w planach jakąś pikietę na budowie multipleksu to możesz na mnie liczyć :)
SzakOOu: Tytuł nieco mylący, myślałem że to będzie o osobach które idą się do kina najeść (bądź parach, które idą się miziać), a tu niespodzianka. :) Dość pozytywna. Bardzo fajnie napisane, na przyjaznym dla oka layoucie. Od razu skojarzyłem kino "Meteor" z pobliskiego Żagania, które niższe kondygnacje przerobiono na dyskotekę, a na ścianach pojawiło się graffiti. Reszta przypomina "Hawanę" z tekstu Remiqa. Fajny tekst.
Chińczyki trzymają się mocno, czyli co u Piotrka w
polityce:
--- Krzyżyk na drogę (Pewien Gość) ---
Zorka:
A takie tam o niczym. Oczywiście - sztuka interesującego pisania o niczym zawsze jest w cenie, niemniej tu pitupatolenie rzuca się nawet na dobrą formę i męczy przeokrutnie. No nie.
Hazardius:
Kontrowers numeru według mnie. ;)
Tuxedo:
Akapit drugi: przypomniała mi się stylistyka PiS, ta odraza, z jaką wypowiadali się o młodych, co to poszli głosować, pierwszy raz poszli i nie
wiedzieli jak. Może tylko ja to tak odczytuję, ale - Piotrze, daruj sobie. Pięćdziesięcioletnim mentorem to Ty jeszcze nie jesteś:)
Dalej: słyszałem już w polityce pochlebne zdania na temat politycznych przeciwników. Fakt, że wypowiadane głównie przez senatorów i związane z ludźmi Solidarności, ale zawsze. Weź poprawkę na to, że obecnie inaczej się nie da. Doszliśmy do momentu, w którym najpierw patrzymy (my, wyborcy!) na rzucane inwektywy, a dopiero potem - może - na programy, merytoryczne wypowiedzi, etc. Nie ma co ukrywać, że jedni politycy dołożyli więcej oszczerczych cegiełek niż drudzy. Dlatego warto głosować - żeby tym pierwszym pokazać, na co się nie godzimy.
"Poszedłeś, zagłosowałeś na idiotę" - mrau, kontrowersyjność. Pojedyncze oklaski i chichoty na sali, ale bez przekonania.
Twierdzenia, jakoby politycy nic nie robili, nawet nie będę próbował zbijać, bo tu już sala wybuchnęła głośnym rechotem.
Pewien Gość: O tym właśnie jest ten tekst. A czy inaczej się nie da, polemizowałbym. Patrzę głównie na kraje typu Szwecja, gdzie animozje między politykami może i są, ale koniec końców jakoś się tam wszyscy dogadują i coś sensownego ustalają. Nasi politycy muszą się w tej kwestii jeszcze dużo nauczyć, ale pewnie im się nie opłaci, jeśli wszyscy wyborcy będą myśleć tak jak ty - "nie da się". Skoro wszyscy twierdzą, że się nie da, to każde chamstwo jest usprawiedliwione, każdy chwyt dozwolony, a taka polityka to się właśnie do piaskownicy najlepiej nadaje.
Tuxedo: A jeśli przestaniemy chodzić na wybory i frekwencja sięgnie parunastu procent - myślisz, że wtedy im się zachce podnosić standardy? Ja uważam, że wręcz odwrotnie. (Do tematu o polityce zapraszam, jeśli i do tego zechcesz się odnieść:))
Pewien Gość: Będą musieli, inaczej wybory będą nieważne :)
Doorshlaq:
Takie pitu-pitu. Tekst jest świetnie napisany pod względem stylu i zawiera odpowiednią dawkę mniej lub bardziej celnej ironii. Ale, niestety, jest również pełen uogólnień. Pełen słów takich jak "nigdy", "nic" i "zawsze". A gówno prawda, bo ja jednak uważam, że "nie zawsze", "czasami" i "zdarza się". Wobec tego artykułu mam więc odczucia raczej sprzeczne, choć skłaniam się ku ocenie pozytywnej. Kiedyś fajniej pisałeś, Gościu :)
RPANysa: Coś jest nie tak. Niby PG, niby dobra marka, styl, klasa i w ogóle - ale jakoś cienko to wyszło. Może dlatego, że się przedawniło? Nie potrafię sprecyzować co jest nie tak - nie podoba mi się i już!
asztaka: Hyhy. :] Esencja tego z czym się nie zgadzam. Wygląda niemalże jak prowokacja do napisania polemiki. Fajne.
Pewien
Gość: Napisz takową, zachęcam ;). Dawno już nie było polemiki w AM, a zwłaszcza polemiki ze mną. Aż się zaczynam obawiać, czy przypadkiem wszyscy nie doszli do wniosku, że zawsze mam rację. To by było straszne :).
asztaka: Sama nie wiem, nie bardzo jest z czym polemizować bo tekst oparłeś na wymyślonych ogólnikach (na przykład na temat pracy polityków) dodając do tego parę stereotypów dotyczących polityki. Ja się polityką zajmuję poważniej. :)
Pewien Gość: No to udowodnij, że w ogóle istnieje coś takiego, jak zajmowanie się polityką na poważnie, bo ja w to szczerze wątpię. To, co politycy wyprawiają, to jedna wielka błazenada. Pewnie, że jadę na samych ogólnikach, nie zamierzam się zagłębiać w to bagno żeby dojść do takich fascynujących szczegółów, jak na przykład kto kogo nazwał ostatnio kanalią albo czyj wujek służył w Wehrmachcie. Bo na tym się ostatnio polska polityka opiera. Nie przypominam sobie, żeby w ciągu minionych 18 lat politycy zrobili coś konstruktywnego. Jeśli ty masz lepszą pamięć, to proszę, napisz o tym tekst, z pewnością dowiemy się wielu interesujących szczegółów ;)
Obywatel: O ja, zgadzam się z PG. :) Dziwne, ale pradziwe. ;) Przypomniał mi się tekst ze znajomego bloga, w którym autor elegancko sformułował ideę wyborów: "możesz sobie wybrać kartofla, tudzież buraka, ale na tym twoja władza się kończy". ;)
UnionJack: Mnóstwo uogólnień i niesprawdzonych lub po prostu nieprawdziwych tez podanych jako prawdy objawione. Od czasu gdy przeczytałem "Erystykę" Shopenhauera teksty PieGa podobają mi się mniej; za wiele tu szumu, za mało przekazu. Od razu zaznaczam: nie widzę celu pisania polemiki.
Pewien Gość: Kiedy byłem w liceum, to próbowałem na odwrót: maksimum przekazu, minimum szumu. I dostawałem same tróje. No to pomyślałem sobie, że pierdolić takie pisanie i tego się trzymam do dziś. Komu się nie podoba, może sobie dalej czytać szkolne wypracowania :)
Rothman: Wiadomo, świetny warsztat. A sam pogląd... Nie czytałem dyskusji w temacie, a pewnie już sporo powiedziano. Ja się z PG nie zgadzam. Nie poszedłeś, i co? "Jesteś zadowolony?" Niepodjęcie decyzji to też decyzja.
Martika: Szczerze mówiąc przemknęłam trochę nad tym tekstem. Może tematyka mnie zniechęciła, a może postawa Autora jako, że on ma racje i jest absolutnie ponad całą polityką i to nie dla niego. No cóż. Tak najłatwiej.
SzakOOu:
Tekst napisany typowym PieGowym stylem, który zresztą lubię czytać. Niestety pomimo przyjemnej formy, to co wypisuje PG woła o polemikę (co chyba jest zamierzonym działaniem autora). Niczego nowego ani odkrywczego się nie dowiedziałem z tego tekstu o stanie polskiej sceny politycznej. No ale taką cenę płacą politolodzy. ;) Gdybym był młodszy, i miał więcej chęci to bym napisał polemikę. ;)
Dość tego testosteronu! Pora na Martikę:)
--- O czymś (Martika) ---
Zorka:
To już kolejny tekst o czymś. Może warto spróbować napisać o czymś innym. :)
Tuxedo:
Krótkie, ale bardzo treściwe. Właściwie Martika mogłaby to jeszcze bardziej skondensować, pozostawiając tylko najważniejsze myśli - o uciekaniu i patrzeniu. Ale wtedy nie byłoby tego tekstu... Gratuluję.
Doorshlaq: Ja wiem, że to ładne, że autorka ma rację, że ma fajny sposób na życie i na widzenie świata, że może nawet myślę podobnie (choć innymi słowami). Ale mogłaby to jakoś inaczej ująć, czymś zaskoczyć... Czegoś mi brakuje. Nie oryginalności. Raczej świeżości.
SzakOOu: Tło w kolorze budyniu waniliowego daje radę. Najlepszy twój layout, z jakimi do tej pory miałem styczność. ;) Fajny, ciepły tekst. Czytanie jego sprawiło mi przyjemność, zwłaszcza przy pierwszym akapicie się rozmarzyłem. ;) Najlepszy Twój tekst w tym nr AM.
--- Iskierka (Martika) ---
Tuxedo: Sympatyczne, nawet można się uśmiechnąć:)
Doorshlaq: A tym razem nuda. Autorka serwuje nam jeden i ten sam tekst po raz n-ty. Podejrzewam, Martika, że masz więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia, więc przestań się wreszcie kryć :)
SzakOOu: Martika, ja Cię ukatrupię za te layouty. ;) Ten na szczęście nieco mniej razi niż wcześniejszy. Tekst przyjemny, z dużą dawką optymizmu i nadziei. Brrr! ;) IMO lepszy niż "Bezpoczątek". Przynajmniej go rozumie tak skrajny pesymista, jak ja. ;)
--- Wiosna (Martika) ---
SzakOOu: Kolejny optymistyczny tekst, aż zaczyna mnie to wkurzać! :) Dobre... PS. Proszę
--- Bezpoczątek (Martika) ---
Tuxedo: Ładny tekst, podobał się. Widać, że próbujesz coś odkrywasz, że odkrywasz to dla siebie (i przez siebie), a wtedy nie ma znaczenia, że owe odkrycia nie są specjalnie niepowtarzalne. Bo niby wszystko już było, ale my jesteśmy. Dla siebie.
Doorshlaq: Nareszcie! Gratuluję. Nareszcie napisałaś taki tekst, jakiego po Tobie oczekiwałem. Bardzo przemawia do mnie jego przesłanie, język też niczego sobie... Doceniam umiejętność dobrego pisania na niezbyt odkrywczy temat. Tylko layout mi się nie podoba :)
RPANysa: Okrutne. Przeczytałem tylko dlatego, że krótkie. Nienawidzę skrajnego optymizmu, nienawidzę "kolorowej" i "wspaniałej" wiosny, nienawidzę pisania o tym samym w trzydziestym arcie z kolei!!! Boże, uchowaj.
asztaka: Fajnie, teksty Martiki czyta mi się dobrze i nie żałuję czasu im poświęconego. Są ciepłe i z konkretnym przesłaniem.
UnionJack: Ładne i całkiem porywające. To dobry przykład udanego przemówienia: ono wciąga i człowiek przyjmuje je bez dystansu i bez krytycyzmu. Martika pisze, że "zwykle te najważniejsze rzeczy początku nie mają" i to prawda; o to oparłem napisany dwa miesiące temu tekst do AM#100. Zgadzam się więc z Autorką, choć i w największej euforii uczuć warto zachować iskrę rozumu. Ogólnie: tekst mi się bardzo podobał.
Bastard: Czy nadmiar optymizmu, jest szkodliwy? A nawet jeśli, to lepiej tak, niż nurzać się w oceanie rozpaczy i zapadać w otchłań samotnego smutku. Afirmacja życia, przynajmniej pobudza do działania, a to mi się podoba. (mimo iż nudzi:P)
SzakOOu:
Na dzień dobry należy się chłosta, za dobór koloru czcionki do tła. Kontrast naprawdę wymęczył moje oczy. Co do tekstu, po kilku pierwszych zdaniach myślałem że to będzie tekst o tym, jak ciężko jest zacząć pisanie tekstu (czyli kolejny tekst "na siłę" pisany). Później jednak okazało się że pozory mylą, choć tak naprawdę gdyby mnie ktoś zapytał "a o czym jest ten tekst?" to bym odpowiedział: "nie wiem!". Niby o życiu, ale jednak... Chyba nie potrafię tego tekstu zdefiniować. ;) Jest przyciężki jak dla mnie. ;)
Co nam szkodzi, iść do Łodzi?:) Tuxedo!
--- Wysłuchany apel o blogowość (Tuxedo) ---
El: Jak dla mnie art numeru. Jeżeli można to tak nazwać. Nie nudziło ani chwili, czytało się jednym tchem. No i kilka ciekawych haseł było. Zresztą, jak ja dawno nie widziałem słów typu : qpa, śfienconka itd ;) Dla siebie.
Doorshlaq:
Świetny pomysł, a jego realizacja wymagała dużo odwagi :). Śfienconka rządzi :D Muszę jednak powiedzieć, że wyśmiewanie samego siebie sprzed paru lat to zbrodnia. Kilka lat temu też się czuło, też się płakało, cierpiało, miało doła... I teraz wyśmiewa się własne uczucia? Czemu? Bo "naiwne"? Bo nie umiało się ich ubrać w słowa tak ładnie, jak dziś? Artykuł dobry, nawet bardzo, ale ta jedna rzecz mnie w nim uwiera.
Tuxedo: To świetny pomysł czy zbrodnia? Mam odwagę czy jestem przestępcą? Rokita był zbrodniarzem czy nadaje się na premiera? Hm, hm?
Doorshlaq: Pomysł - jako taki - świetny. Natomiast wyśmiewanie młodszego siebie to zbrodnia :). To się chyba nie wyklucza?
Obywatel: Ja też sobie dopisywałem komentarze do swoich notek w pamiętniku, ale już tego nie upubliczniłem. :) Ej, wyluzuj, wcale nie było takie śmieszne, wielu ludzi miało takie myśli, czy tez problemy, nie wszyscy tylko pisali blogi. Nie musisz za każdym razem podkreślać, jak bardzo to wszystko było głupie, bo dajesz do zrozumienia że ciągle w tym tkwisz. :)
RPANysa: Duża doza zdrowego autokrytycyzmu. To mi się podoba. :)
asztaka: Stare teksty Tuxa się przypominają. ;) No, czytało się dobrze, bo chyba takie formy pamiętnikowe mają to do siebie. A i Twój styl ma to do siebie. Słowa jak "qpa" czy "jush" mnie nieco zaszokowały, hyhy, myślałam że kto jak kto, ale AMagowcy by się wstydzili. ;) Po ostatnim akapicie zajrzałam do mojego pamiętnika (na bloga się nie zdecydowałam nigdy) i hmm... :)
Martika: Hmm... Sporo odwagi Cię to musiało kosztować. Bo mimo wszystko to byłeś cały czas Ty i Twoje emocje. I nie jestem pewna czy traktowanie ich w ten sposób jest do końca odpowiednie. Bo może i teraz wydają się głupie i naiwne, ale kiedyś były prawdziwe i ważne. Niemniej, art ruszył.
Bastard: Doskonały materiał dla psychologa.
SzakOOu: He he, fajne wspominki. :) Troszkę długie, ale fajnie się czyta. Lubię takie sentymentalne podróże w przeszłość. Najlepszy tekst Tuxa w tym numerze.
--- Wcześniej (Tuxedo) ---
Sypee: Nie lubię, kiedy ludzie udają - najbardziej, gdy zmuszają się do wykonywania działań, których chcieliby uniknąć. Ruszyło mnie :)
Zorka: A wiesz, zapowiadało się naprawdę interesująco, a tak urwałeś za szybko, za mało. Ja bym pociągnęła. :)
Doorshlaq: Bardzo dobrze napisane, ale głębi w tym nie widzę. Przeczytałem i zapomniałem.
RPANysa: A tutaj spadek formy. Tux niewesoły to Tux nienajlepszy.
asztaka: Też bardzo fajne. "Administratorzy życia"? :D Można by nawet temat pociągnąć dalej, no ale art jest ok, nadaje się do ponownego przeczytania.
SzakOOu: Przewrotnie napiszę (bez dreszczu): "Ech panie, za komuny to jakieś lepsze pisali te teksty do AM...".
--- Pora umierać! (Tuxedo) ---
Hazardius: Kolejny pesymistyczny tekst skłaniający do przemyśleń. Kocham takie. :* Szkoda, iż taki ponury. Bardzo dobre jest rozpoczęcie od śmierci i nie posuwanie się od niej zbyt daleko. Świetne.
Doorshlaq: Noooo! Nareszcie. Świetny tekst. Pisany tym stylem, który u Daniela bardzo lubię. Ale chrzanić styl. Artykuł przemawia do mnie z wielu innych powodów. Ot, choćby dlatego, że miewam podobne przemyślenia. Może nawet zbyt podobne. Dlatego doceniam u innych umiejętność sprawnego ubrania w słowa takich uczuć. Gratuluję, dziękuję, wyróżniam.
RPANysa: "A tutaj spadek formy. Tux niewesoły to Tux nienajlepszy." Lubię się sam cytować :).
Jędrzej IV Śniady: Piękną ideologię do tego dorobiłeś:)
asztaka: Czemu "danielu" z małej litery? ;) No, takie przemyślenia to bardzo lubię. I jeszcze napisane sprawnym, tuxowym stylem. Dobre.
UnionJack: Lekko napisane, choć temat ciężki. Czasem ma się takie dni, że się człowiek dezintegruje; wtedy się przyjeżdża do Poznania, siada się na fotel i od razu jakoś się żyje :) Tekst przeciętny z plusem :)
Martika: Cóż. Niewesoło. Czasami myślenie jest niezdrowe. A że tekst świetny to pisać nie muszę.
SzakOOu: Jak Tux pisze że pora umierać, to znaczy że pora umierać. ;) A tak serio... Kolejny depresyjny tekst. Ale jakaś słaba ta depresja, bo tekst bez polotu. Quasimodo to rozumiem, z tekstu wylewa się że koleś ma doła. A po lekturze tego tekstu, mam skojarzenia z szufladą pełną starannie poukładanych skarpetek. Czytałem lepsze teksty Tuxa...
--- Czasami wieje grozą (Tuxedo) ---
Doorshlaq: Jak na Daniela bardzo przeciętny tekst. Jedyną jego zaletą jest wspaniały styl, ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić w przypadku niektórych autorów. Treści zaś nie ocenię, bo jej nie widzę :)
RPANysa:
Tux nadal trzyma formę, to cieszy... Tekst dobry, szczególnie podobają mi się wplecione neologizmy - dobra robota!
asztaka: Ale o czym to jest? ;) Z tekstów Tuxa w tym numerze najsłabszy.
Martika: Eh tam, ja po prostu lubię styl Autora i nie poradzę, że obiektywnie nie ocenię. Bo w sumie nic takiego, taki sobie ot tak tekst (i kto to mówi xD), ale jednak miło się czytało.
SzakOOu: I z czerni w tle nastąpiła zmiana na oranż. Na szczęście kontrast jest do zniesienia. Jeśli tytuł ma definiować o czym będzie tekst, to chyba tylko ostatni akapit jest na temat. Reszta, choć napisana ciekawe, jest właściwie o niczym. Tux wróżący kaczorom czy szatniarki, jakoś grozą nie powiały...
--- Czasami wieje grozą (Tuxedo) ---
Doorshlaq: Jak na Daniela bardzo przeciętny tekst. Jedyną jego zaletą jest wspaniały styl, ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić w przypadku niektórych autorów. Treści zaś nie ocenię, bo jej nie widzę :)
RPANysa: Tux nadal trzyma formę, to cieszy... Tekst dobry, szczególnie podobają mi się wplecione neologizmy - dobra robota!
A przyszłość należy do naszej młodzieży: Phantasmagor!
--- Małe cuda (Phantasmagor) ---
El: Powiem tyle: przychlast :P
Tuxedo: Psujesz sobie teksty ciągłym wychwalaniem osób, które w AMagu kto miał okazję poznać, poczytać chociaż, to i tak wychwala, ale w duszyczce swej, w środku, w rodzynku rzekłbym nawet, parafrazując Czesia z W. Much;p Chociaż nie wydaje mi się, aby do niezłego tekstu o rzeczach banalnych dało się skonstruować w miarę porządną puentę (sztirlic, kirlic;p)
Doorshlaq: Dobra, wiem, temat wesoły, ale czemu me niewinne oczęta są katowane różowym tłem? Poza tym tekst jest sympatyczny, leciutki, stosunkowo dobrze napisany i oparty na bardzo fajnym pomyśle. Tylko puenta, choć oczywiście równie sympatyczna, nieco kuleje. Jest trochę ni z gruchy, ni z pietruchy. Ale to mi nie przeszkadza. Co nie zmienia faktu, że wyróżnienia bym za cholerę nie dał.
Obywatel: W szklance to możesz sobie zrobić wir, a nie tornado. :D Drugi tekst z nawiązaniem do mam... :)
RPANysa: Wygląd strony - okropny. Sama zawartość... no cóż, to w sumie taki mały hołd, więc co tu dyskutować. Niech sobie będzie.
asztaka: Dobrze napisane, wywołujące uśmiech na gębie. I jak tu nie lubić syna? :)
Martika: Ja już wiem, co mnie wkurza w tekstach Phana. Dokonałam odkrycia po przeczytaniu wstępu. Ładny masz język, super zasób słownictwa, ale dozuj je, bo tak to tekst zaczyna się stawać momentami napompowany i jakiś taki nienaturalny. Na szczęście momentami. A sam tekst taki sobie o. Sympatyczny. :)
SzakOOu: Phant, przegiąłęś z różem. ;) Poza tym, taki do odprężenia jest ten tekst. Zamiast do puli głównej, wrzuciłbym go do "na luzie". ;)
--- A ja kocham (Phantasmagor) ---
Zorka: A ja kocham mojego syna ;) I jest mi bardzo miło, że zasłużyłam sobie na czyjeś serce. Dziękuję. :)
Hazardius: Słodziutkie, milutkie i wogólaśne. :D Tekst numeru słodziachny. :D
Doorshlaq: Wzruszające, mama musi być z Ciebie dumna :) Przy okazji ten niewątpliwie sympatyczny tekst potwierdza moją tezę, że już nikt z zewnątrz nas nie czyta i że piszemy już dla własnego grona... Niestety.
Obywatel: Pierwszy tekst o pierwszej mamie. No, może być...
RPANysa: Aż chce się powiedzieć "no comments", ale to nie od tego jest forum :) Tekst taki sobie, nawet motyw mamy mnie nie zadziwił... Może dlatego, że Phantasmagor pisze już całkiem nieźle, to i wymagam od niego więcej?
UnionJack: Taka dość osobista laurka. Trudno ją oceniać w innych kategoriach: przekaz jest szczery, choć może nie jakoś literacko szczególny. Skoro Rodzyn miał potrzebę jego publicznego uzewnętrznienia, to dobrze, że wybrał AM : )
SzakOOu: Głupio mi że ten tekst przeczytałem, bo nie powinno się czytać cudzych laurek (a tym jest właśnie ten tekst, laurką dla przyszywanej mamy Phanta). Nudne. Ładne, ale nudne. Z tym tekstem jest tak, jak z instrukcją do składania meblościanki - niby można przeczytać, ale w sumie po co?
Martika: Tekst o Magdzie i w sumie dla Magdy. Więc ciężko komentować. Ładnie.
Powoli, powoli zbliżamy się do finału. Najpierw Michał
Chmielewski, potem Leniwiec.
--- Antichrist Superstar: Po drugiej stronie maski (MCH) ---
Tuxedo: Ja bym jednak wolał, żeby Action Mag nie był miejscem, do którego sobie wrzucamy teksty opublikowane już gdzie indziej. Dobrze Ci, Michałku, w Pro Rocku, to tam już zostań, a nam przysyłaj nieco świeższe kąski, ok?
Doorshlaq: Niestety, nie rozumiem wyróżnienia. Tekst jako całość podoba mi się, ale puenta jest zbyt mało odkrywcza i raczej rozczarowuje. Mam ambiwalentne odczucia wobec tego artykułu, ale ogólnie oceniam go na plus. Mimo przeciętnego pomysłu.
Obywatel: Napisałeś to tylko po to, żeby wyjaśnić genezę ksywy Marylina Mansona, którą wszyscy jego fani znają? ;) Nie przeczę, zgrabnie to napisane, porównanie takie od biedy, bo szczególnego kontrapunktu, ani wielkich zbieżności też między Monroe a Mansonem nie ma... no nic to, taki tam fajny tekst.
RPANysa: Daje radę. Wprawdzie czytałem to (osobno) sto lat temu, ale forma jest jak najbardziej w porządku.
UnionJack: Ciekawie napisane. Pomysł porównywania dwóch biografii jest nienowy, ale skuteczny: gdy się go dobrze przeprowadzi to wynika z niego wiele interesującego. Tu tak było i gdyby na połączenie tych dwu postaci wpadł sam Michał, to biłbym brawo - jako, że wpadł nań Marilyn Manson, to to jedynie porządne wyjaśnienie jego pseudonimu. Ale i tak dobrze się czytało.
Rothman: Przeczytałem z zainteresowaniem. Właściwie zawsze patrzyłem na MM jak na oszołoma (w zasadzie dalej patrzę, tego tekst nie zmienił), ale dobrze wiedzieć skąd ten koleś się wziął.
Martika: Artykuł. Ciekawy, interesujący. Poprawny po prostu. Na plus.
SzakOOu: Myślałem że to będzie strata czasu (Marilyn Manson nigdy nie był postacią z mojej bajki), a mile mnie tekst zaskoczył. Fajnie napisany, wciągnął mnie co nie jest rzeczą prostą. Mimo wszystko pop-kulturę nadal będę omijał szerokim łukiem. ;)
--- Emocjonalny inaczej (Leniwiec) ---
Sypee: Ja bym jednak wolał, żeby Action Mag nie był miejscem, do którego sobie wrzucamy teksty opublikowane już gdzie indziej. Dobrze Ci, Michałku, w Pro Rocku, to tam już zostań, a nam przysyłaj nieco świeższe kąski, ok?
Zorka: Mhm. Też ciężko przetrawić. Ja nie lubię takich tekstów. Chociaż wierszy w tym stylu nie lubię jeszcze bardziej. No ale to moja subiektywna opinia.
RPANysa: Leniwce niby pod ochroną, a też wpadają w sidła... cienkich artów. No dobra, zły nie jest, ale temat jest okropny!
asztaka: Takie to smutne. Widać, że autor pisał dla siebie. No i dobrze, takie teksty też powinny mieć swoje miejsce.
UnionJack: Do bólu słabiutkie. Szczere pewnie - ale nieciekawe; męczy się piszący, męczy się czytelnik. Ostatni akapit zupełnie niepotrzebny. Nie podobało mi się zupełnie.
Martika: Dość osobiste. Bardzo osobiste. I widać, że Autor pisze dla siebie. Dlatego obędzie się bez opinii.
sZakOOu: Cieszę się, że autor ma szacunek dla moich oczu - layout numeru! Cierpienia młodego Leniwca, autor musiał się wyżalić. Doświadczenie z pewnością dla niego szalenie bolesne, dla mnie jednak sztywne. To co napisał Quasimodo o wiele bardziej do mnie przemawia. No i z tym "daj Jej wieczne spoczywanie" ciutkę przegiął. "K*rwa" - muahahaha! ;)
--- Psychologia (Ajć) ---
Zorka: No ajć...
Tuxedo: Mam całkiem uzasadnione podejrzenia, że spora część z tego tekstu została w głowie autora, a nam pozostały jakieś skrótowce. A nie chce mi się czytać trzeci raz i rozszyfrowywać:)
Doorshlaq: Może to i ciekawe, ale nie wiem, jak do tego podejść. Rezygnuję z oceny :)
Obywatel: Za bardzo enigmatyczne, podciągnąłbym to pod polemikę z tekstem Julki. ;)
RPANysa: Może być. Rozdwojenie jaźni u twórców też czasem daje dobre efekty.
Martika: Uogólnienie tutaj nie wychodzi na dobre.
SzakOOu: Ech, drugi tekst (obok "Bezpoczątku"), po lekturze którego trzeba się głęboko zastanawiać co autor miał na myśli. A mi się nie chce. Słabe...
--- Światopogląd i inne bezeceństwa (Mark Kewlar) ---
RPANysa: Z tym AMem to przegiąłeś ;) O światopoglądzie też nie ma co dyskutować, więc...
SzakOOu: Ech, kolejny tekst... (zgadnijcie jaki). Na miejscu autora zamieniłbym kolor tła z kolorem fontu i do playlisty wrzuciłbym jakieś Requiem. No dobra, przesada bo autor nie rozpacza, ale jest wkurzony i musiał to wyrzucić. I to "w takim sobie" stylu...
I tym sposobem jesteśmy niemal na finiszu. Last but not
least - Daredevil777 i Quasimodo.
--- Homofobia jest OK (Daredevil777) ---
Doorshlaq: Od strony formalnej: za dużo bluzgów. I te cholerne spacje przed przecinkami. Pierwsze wrażenie jest zatem na minus. Drugie wrażenie? Hmmm... Nie mam żadnych zastrzeżeń do samej treści, sam pisałem na podobny temat kilka miesięcy temu. Zgadzam się więc z autorem. Ale tekst Daredevila jest zbyt mało oryginalny jak na tak oklepany temat, jak homofobia. Pisząc o ogranych sprawach trzeba albo mieć dużo do powiedzenia, albo odkryć coś nowego, albo chociaż ratować się dobrym stylem. Nie widzę tego u autora. Na podsumowanie stwierdzę jednak, że artykuł oceniam pozytywnie ze względu na poglądy jego twórcy.
RPANysa:
Jedyny tekst Daredevila w tym numerze, przez który dałem radę przebrnąć. Sam art średni, co autor potwierdził we wstępie (nic nowego...), ale da się przeczytać. No i wulgaryzmów jednak trochę za dużo.
asztaka: Nic odkrywczego w gorączkowym stylu. Może być.
UnionJack: Daredevil krzyczy: "Nie dajmy się zmienić. Nie w takie czyste zło. Nie w taką nienawiść" - i ja się zgadzam. Tyle tylko, że aby nie być nienawiścią, to trzeba mówić spokojniej i przynajmniej starać się nie nazywać innych oszołamami czy Frankensteinami - nieważne jak idiotyczne byłyby ich poglądy. Nie da się, myślę, namawiać do miłości tekstem tak radykalnym. Czyli: popieram to, co chciałeś napisać - ale nie to, jak to napisałeś :)
Rothman: Słabe. Nie dlatego, że o oczywistych tematach - to żadna wada. Ale tekst nacechowany negatywnymi emocjami, zupełnie niepotrzebnie moim zdaniem. Chciałeś mnie do czegoś przekonać, przekazać dramatyczny apel - a nie przekazałeś nic. I zamiast powiedzieć "masz rację", powiem raczej "uspokój się".
SzakOOu: Wielkość (małość?) czcionki przy rozdzielce 1280 jest zabójcza. ;) Pierwsze co mi się nie spodobało, to od razu wytłumaczenie że tytuł jest dla zmyły. Osobiście wolę, by autor nie wątpił w inteligencję czytelnika, który sam zdoła wywnioskować z lektury tekstu takie rzeczy. Poza tym antyreklama, która także znalazła się na początku również mnie wkurza. Jak uważasz że nic nowego nie napiszesz, to po co piszesz? Takie od razu tłumaczenie się, w przypadku gdyby się komuś nie spodobało. Po przeczytaniu całości uważam że przesłanie jest OK, ale po co tak rzucać k*rwami na prawo i lewo? Tekst zbyt emocjonalny, za dużo wulgaryzmów, ale ujdzie w tłoku...
--- Nie (Daredevil777) ---
Doorshlaq: Autor ma trochę racji. Trochę. Prawda jest taka, że gdyby więcej ludzi pisało do AM, to i rozrzut gatunkowy tekstów byłby większy. Wątpię, czy odrzuci się tekst tylko przez pesymizm. Tak czy inaczej, to naprawdę dołujące, że w naszym ukochanym Magu pojawia się coraz mniej świeżej krwi i coraz mniej tekstów. Ech... A co do autora - nareszcie przestał stawiać spację przed przecinkiem. Niestety, stawia ją przed znakiem zapytania i wykrzyknikiem :)
Bastard: Końcowy apel o ukazywanie różnych poglądów i nie cenzurowanie selektywne tekstów popieram.
UnionJack: Robiłem przez trzy lata selekcję do Periodyku, a i raz do samego AM, jestem więc jako tako w temacie zorientowany - a więc się wypowiem :) To nie jest tak, jak to próbuje przedstawić Autor, że trzeba mieć określone poglądy, żeby trafić do AM: nie trzeba. Przy takiej liczbie tekstów, jakie mamy teraz, cenzura byłaby dla AM samobójstwem - a nikt z naczelstwa nie chce AMu ubijać :) Żeby dostać się do AM, trzeba po prostu napisać w miarę porządny tekst, nieważne w jakiej tonacji - do Periodyku zaś należy mu nadać odpowiednią wartość artystyczną. Czy w AM jest miejsce na bunt? Jest, co widać po tekście Autora. Ale Autor nie może wymagać od innych, by także się buntowali; ludzie, którzy piszą do AM od lat są o te kilka lat starsi i nie wszystkim ten bunt pozostał. Mnie osobiście nie, przynajmniej nie permanentny :) Niech każdy pisze o czym chce - a selekcja z pewnością to przepuści :)
SzakOOu: Kolejny, troszkę depresyjny tekst. No i to "picie" do wywalania tekstów pesymistów. Nie wiem, od dawna nie czytałem tekstów z puli głównej "AM". Ale chyba coś jest na rzeczy, skoro Qn'ik odniósł sie do tego we wstępie. ;) Muza korner i pe-esy, jak dla mnie oldskul. ;) Podoba mi się.
--- Szaman wilka (Daredevil777) ---
SzakOOu: Ciekawa opowiastka, jakoś mnie nie porwała choć tekst przyzwoicie napisany. Nie mam się do czego przyczepić. Wrzucę tylko na odchodne cytat z "WILQa": "Wiara wierzy w cuda..." ;)
Bastard: Dopiero gdy poznasz siebie, jesteś w stanie poznać innych z ich subiektywnego punktu widzenia.
Martika: Ja mam chyba jakiś kompleks nie wiem. Przepraszam, ale nie dam rady. Zwykle jest tak, że otwieram art, ale pierwsze zdanie mnie poraża i ehhh... Ale będę walczyć xD
RPANysa: Pominąłem [pozostałe artykuły Daredevila - M. K.] - zupełnie celowo. Nie mogę się rzetelnie wypowiedzieć na temat artów, przez które nie mam siły przebrnąć.
--- Mind over all (Daredevil777) ---
SzakOOu: Czarne tło i szary font - no, masz szczęście DD777... ;) Ciekawy tekst, dobry do Strefy 51. ;) Ot, akademickie filozofowanie studenta "na głodnego". ;) Kolejny z lepszych tekstów, chociaż w sumie niewiele wnosi i są to zwykłe przemyślenia. Ale przeczytać warto. :)
Bastard: Dopiero gdy poznasz siebie, jesteś w stanie poznać innych z ich subiektywnego punktu widzenia.
--- Codzienne umieranie (Quasimodo) ---
Zorka: To chyba najsłabszy z tekstów autora w tym numerze. Tetmajer poraża już na początku. Dalej większych rewelacji nie ma. No tak spłynęło. Może nie w tym miejscu ugryzione? :)
Hazardius: Jak zwykle - pesymistyczne utwory nastrajające człowieka do przemyśleń są mi w smak. Ten tekst jest moim zdaniem świetny. :) Tekst numeru poważny.
Doorshlaq: Bardzo dobry tekst, choć nierówny i obok kilku niebanalnych przemyśleń zawiera też kilka oczywistości. Niemniej do mnie przemawia. Coś mi nie pasuje w stylu, ale sama treść godna jest oklasków. Podejrzewam, że większość nie wie, jak bardzo celną obserwację zaiwera zdanie: "Potrafił się zakochiwać dziesiątki razy każdego dnia i dla każdej z nich zgodziłby się być lepszy, zgodziłby się być ojcem i mężem, za każdą z nich zgodziłby się umrzeć." Niby proste, ale coś w sobie ma. Jak cały ten artykuł.
RPANysa: Jedno i to samo, odcinek 338087293090. Podziękuję.
asztaka: Lepsze niż się zapowiadało na początku, podobało się. Nawet jakiś klimat udało się stworzyć.
UnionJack: Dość ciężko przebrnąć. Parę rzeczy da się wyłuskać: "Miłość nieodwzajemniona ma w sobie coś z gwałtu.", "życie jest jak Tottenham, świetnie się to ogląda, ale nie ma co liczyć na dobre wyniki." i parę innych. Prócz tego jest dość przyciężko; tekst nie wybija się z tłumu.
Martika:
Przed napisaniem tego komentarza musiałam wrócić do tekstu, bo kompletnie zapomniałam o czym był. Chociaż wydawało się, że ok, że sprawnie napisany i dostatecznie pesymistycznie żeby wzbudzić mój sprzeciw. Ale jakoś tak bez oddźwięku
SzakOOu: Najpierw pierwsze wrażenie: czarne tło i cytat z Tetmajera - chyba polubię gościa. ;) Potem jest jeszcze lepiej, nie ukrywam że uwielbiam czytać takie teksty. Ujmujący, dobrze napisany - też jeden z lepszych tekstów w tym numerze. Na mój gust jego tytuł, mógł być wyróżniony kapitalikami. Przyciężki chyba jedynie dla skrajnych optymistów. ;)
--- Pulsu nie było (Quasimodo) ---
Zorka: No żesz, Chrystusie Narodów. Po peesie nie komentuje. Nie wiem czy wizualizacja takich rzeczy nas do czegokolwiek przygotowuje, ale ja mam chyba jakieś uprzedzenia. Co innego, nie wiem, ćwiczenia, szkolenia, jakieś próby nauki; ale żeby ot tak sobie wymyślać tylko i pisać o tym. Niepojęte. :)
Doorshlaq: Odetchnąłem z ulgą na koniec. Bo autor wszystko sobie wymyślił. Na szczęście. Tekst dobry, nieźle napisany, poruszający. Na plus.
RPANysa: Jak zwykle: temat oklepany... ale czytało mi się nadzwyczaj dobrze. Szczególnie końcówka jakoś do mnie przemówiła. Gratulacje, rzadko tego doświadczam.
SzakOOu: "Dzień, zwykły dzień, deszcz na twarzy..." chciało by się zanucić po przeczytaniu tego tekstu. :) Historia ładnie wymyślona i fajnie napisana. Mam jednak nieodparte wrażenie że autor musiał mieć jakiś bliższy kontakt ze szpitalem. Dobry tekst, a i playlista na samym końcu nie gorsza. ;)
--- Recepta na życie (Quasimodo) ---
Zorka: Mhm, uniwersalna recepta na życie nie istnieje, a już na pewno nie daje jej parafrazowanie Herberta. No jakoś nie tak. :)
Doorshlaq: Nie porywa, ale naprawdę mi się podoba. Niezbyt to odkrywcze, ale ma coś w sobie. Zgadzam się z autorem w paru kwestiach.
RPANysa: Nieciekawe. I na dodatek z pointą się nie zgadzam. In minus.
asztaka:
Słabsze niż "Codzienne umieranie". Takie tam, bez wrażenia.
Bastard: Gdyby nie to zakończenie ("grunt to bunt" dobre sobie...) i sprzeczności jakie z niego wynikają, mógłbym tylko chwalić.
SzakOOu: Dobry tekst, chociaż najsłabszy z całej trójki tekstów nadesłanych przez Quasi. Jako że też nie lubię, gdy ktoś (nie proszony o to) mówi mi co mam robić, to jakoś bliskie mi się przesłanie wydaje. ;)
No i to tyle jeśli chodzi o ten numer :) Komentarzy było sporo - oby tak dalej
za miesiąc!
---------------------------------
Wpisali się: asztaka, Bastard, Donald, Doorshlaq, El, Hazardius, Jędrzej
IV Śniady, Martika, Obywatel, Pewien Gość, Rothman, RPANysa, sypee, SzakOOu,
Tuxedo, UnionJack, Zorka