Klimat pustynny z całą pewnością nie jest w żadnej mierze korzystny. Na tym bezkresnym, piaskowym krajobrazie, występują znaczne wahania temperatur. Od 50 stopniowego upału, po kontrastowy chłód nocny. Nie sprzyja to rozwojowi życia. Nie jest to jednak główna przyczyną trudności przetrwania na tym terenie. Jest nią woda, a mianowicie jej brak. Przetrwać mogą tutaj jedynie najsilniejsi. W ten oto bezkompromisowy świat, zostajemy przeniesieni za sprawą pierwszej części kultowego cyklu S-F autorstwa Franka Herberta pt. "Diuna".
Planeta Arrakis - niemal w całości pokryta piaskiem, skrywa pod powierzchnią prawdziwy klejnot - melanż - substancję, potocznie nazywaną przyprawą, której zażywanie może znacznie powiększyć możliwości mentalne człowieka. Nie jest to jednak jedyna z jej właściwości. Ciągłe spożywanie, mimo grożącego uzależnienia, przedłuża życie nawet o kilkaset lat. Nic więc dziwnego, że planeta i zawarta w niej przyprawa stanowi priorytetowy cel polityczny wielu rodów, którym marzy się dominacja nad całym znanym wszechświatem. Aby uniknąć otwartego przelewu krwi, ustanawia się okresowe zmiany władzy na Arrakis. Wszystko pod czujnym okiem Imperatora. Tym razem na miejsce okrutnego, nie szczędzącego ofiar klanu Haroknnenów, ma przybyć książę Leto Atryda. Nie wierzy on w czyste intencje swoich rywali. Podejrzewa zdradę, obawiając się o życie swoje i najbliższych. Pikanterii dodaje tajemniczy lud Fremenów - ludzi pustyni, po których nikt nie wie, czego się spodziewać. Wśród nich krążą pogłoski o objawieniu się Mesjasza, który wybawi swój lud z niedoli.
Fabularnie książka trzyma bardzo wysoki poziom. Widz zostaje błyskawicznie wplątany w sieć intryg rodowych, w które zaangażowane są również inne organizacje o niejasnych intencjach. Bardzo dobrym zabiegiem jest przedstawianie całości sytuacji z różnych perspektyw. Zatem zamiast wyłącznego śledzenia akcji z oczyma Atrydów, mamy również szansę zapoznania się bezpośrednio z planami knowań Harkonneńskich. Co ciekawe, nie wpływa to w dużym stopniu na efekt zaskoczenia u czytelnika. W końcu plany pozostają jedynie planami. Mimo wszystko nawet najlepsza fabuła nie wybroniłaby się, bez interesujących, intrygujących postaci. Każdy z głównych bohaterów został dokładnie nakreślony, posiada własne cele, motywacje do których stara się dążyć. Przykładem takich postaci są m.in. doktor postawiony przed tragicznym dylematem, czy tez baron o zwyrodnialczych skłonnościach do pedofilii.
Styl pisarski autora jest jasny i klarowny. Herbert w odróżnieniu od wielu pisarzy S-F, stroni na szczęście od różnorakich terminów naukowych. Koncentrując się przede wszystkim na prowadzeniu intrygi i akcji. Jak przystało na dzieło S-F, pod płaszczykiem futurystycznego uniwersum, autor zawarł problematykę sobie współczesnego świata. Oprócz środowiskowego problemu bezwzględnej eksploracji surowców (Herbert zadedykował książkę ekologom), autor odniósł się do spraw relatywności prawdy i manipulacji religią. Ciekawostką jest fakt, że przy charakterystyce, nazewnictwie poszczególnych rodów, ludów, autor w bardzo dużym stopniu czerpał inspiracje z wiedzy etnograficznej i historycznej. Koronnym przykładem są Fremeni, będący kompilacją kultury judaistycznej i islamskiej.
Pierwsza część "Diuny" stanowi porządną dawkę wyśmienitego science-fiction z którym fani gatunku powinni się obowiązkowo zapoznać. Klasyka, która zasługuje wyłącznie na najwyższą ocenę.