Kiedy czytam książkę, która zalicza się do gatunku kryminałów (niektórzy twierdzą, że "Dwanaście" to thriller, ale mam ich w dupie), to oczekuję od niej kilku podstawowych rzeczy. Po pierwsze, że intryga będzie ciekawie zbudowana i sprawi, że będę chciał czytać dalej, żeby poznać jak to wszystko się skończy. Po drugie główni bohaterowie muszą być dla mnie interesujący, muszę ich polubić, a jeżeli nie polubić, to przynajmniej porządnie znienawidzić. Muszę czuć, że postacie, które wymyślił autor, mogłyby istnieć naprawdę i że nie są to tylko literki na papierze. Oba te warunki spełnia powieść Marcina Świetlickiego (wokalisty znanego zespołu "Świetliki") pt. "Dwanaście".
Co do fabuły to nie mogę wam zdradzić za wiele, a właściwie to nic nie mogę wam powiedzieć. Dlaczego? Bo opowieść jest bardzo pokręcona, bardzo ciekawa i odkrywanie historii bez połączenia z tym, jak ona jest opisana nie ma żadnego sensu. Powiem tylko (a właściwie zacytuje tył książki), że historia dzieje się w Krakowie, mieście które od lat skrywa wiele tajemnic, a na jedną z nich wpada główny bohater powieści, niejaki mistrz.
Kim jest mistrz? Mistrz jest prywatnym detektywem, który ma swoje biuro w knajpie. Mistrz jest byłą gwiazdą kina dziecięcego. Mistrz jest na bakier z całym światem; nie ma ani telefonu komórkowego, ani konta bankowego. Mistrz słucha zespołów o których już nikt nie pamięta. Mistrz schudł, posiwiał i utył. Mistrz lubi sobie wypić. Mistrz to mistrz.
Główną zaletą "Dwanaście" jest to, że ma klimat. Klimat alkoholowo-waitsowski, czyli taki, jaki lubię, w którym kocham się pogrążać i który bardzo do mnie pasuje. W tej książce najważniejsze są postacie, ich emocje i zachowania. To one sprawiają, że powieść pasjonuje i chce się ją czytać. Poza tym fabuła jest naprawdę świetnie poprowadzona, na początku czytelnik (podobnie jak Mistrz) nie wie co się dzieje, wszystko pozostaje w sferze domysłów, ale z czasem razem z Mistrzem poznajemy sekrety historii.
A Mistrz jest naprawdę świetny. Jest to jedna z takich postaci, które zapadają człowiekowi w pamięć, z którymi się zżywamy i których żal nam opuścić pod koniec książki. Jest bardzo ludzka, bardzo prawdziwa i jednocześnie ma w sobie coś z każdego z nas. Bo w końcu każdy z nas czasami czuje, że nie pasuje do tego świata, że coś w jego życiu już się skończyło bezpowrotnie i nigdy już nie wróci. Od każdego z nas kiedyś odeszli ludzie nam bliscy. Tak, Mistrz jest mistrzowski.
Styl Świetlickiego jest naprawdę dobry. Autor równie dobrze czuje się w prozie jak i w liryce, słowem manewruje bardzo dobrze, pisze ciekawie i (co najważniejsze) miewa świetne pomysły, co w końcu w pisarskim fachu jest najważniejsze. Nawiasem mówiąc podobały mi się w książce nawiązania do piosenek Świetlików (chociażby "Filandii"), dla osób które znają Świetlickiego również od jego "songwriterskiej" strony będzie to bardzo fajny i przyjemny smaczek.
Wydanie książki również trzyma poziom. Papier kredowy, większych błędów ortograficzno-interpunkcyjnych nie stwierdzono, również cena (30 zł) mieści się w krajowej normie. Nie rozumiem jedynie grafiki okładkowej, pod książkę to ona mi nie pasuje. Przydałoby się coś waitsowskiego i trzymającego klimat publikacji.
"Dwanaście" naprawdę warto przeczytać, ponieważ jest to kawał dobrego, klimatycznego i nietuzinkowego kryminału z poetyckimi naleciałościami. No i Mistrz, moim skromnym zdaniem jeden z najważniejszych bohaterów literackich współczesnej prozy polskiej. Nigdy nie będzie takiego mistrza.
|
 |
| Tytuł Oryginału |
| Dwanaście |
| Gatunek |
| kryminał |
|