|: RECENZJA :|
Gra o tron - George R.R. Martin
“Gra o Tron” otwiera kolejny, wielotomowy cykl fantasy pt. „Pieśń Lodu i Ognia”. Ten zapoczątkowany w 1996 roku cykl liczy już sześć tomów i zapowiadane są już następne. Takie rozwleczenie powieści w wielu tomach i czasie to nic nowego w fantasy, mimo wszystko nie lubię takiej sytuacji, kiedy jeden cykl już od ponad dziesięciu lat nie może doczekać się finału. Wolę, kiedy powieści zawierają mniej tomów i są wydawane regularnie.

Wracając jednak książki, wypadałoby przedstawić zarys fabuły i świata wykreowanego przez Martina. Zaczyna się spokojnie - w Zachodnich Królestwach panuje pokój, dawny szalony i okrutny król został obalony. Siedem Królestw jest silne i zjednoczone jako Królestwo Zachodu. Jednak powoli wszystko zaczyna się kruszyć. Królewski namiestnik umiera w tajemniczych okolicznościach. Ned Stark, książę Winterfell, zostaje nowym namiestnikiem. Próbując dowiedzieć się, co się stało z jego poprzednikiem, wplątuje się w sieć intryg i podstępów mogących zagrozić królowi. Do tego zza Muru oddzielającego Królestwo od krain dzikich ludzi zaczynają dochodzić niepokojące wieści. Idzie zima, zwiastun mrocznych dni.
 

Tak zaczyna się epicka opowieść Martina. Martin kreśli fabułę z niezwykłym rozmachem. Akcja toczy się w każdym zakątku wymyślonego świata. Poszczególne rozdziały mają tytuły imion bohaterów, o których opowiada dany rozdział, przez co widzimy świat oczyma konkretnego bohatera i tyle też wiemy o wydarzeniach, ile on wie. Na dodatek Martin postarał się o to, by większość rozdziałów kończyła się niczym odcinek dobrego serialu, w takim momencie, że czytelnik wręcz będzie umierał z ciekawości, co będzie dalej. Dzięki temu książka niesamowicie wciąga i trudno się od niej oderwać.


Jeśli po przeczytaniu jakiejś książki fantasy macie wrażenie, że jest to jedynie bardziej rozbudowana ugrzeczniona bajka, wtedy „Gra o Tron” będzie doskonało odtrutką. Książka jest przeznaczona raczej dla dorosłych, często padają przekleństwa i to nie takie wymyślone na potrzeby książki, a zwykła dobrze wszystkim znana „kurwa” ;). Również występuje dużo przemocy i seksu. Istotnym wątkiem dla fabuły jest wątek kazirodczy. Świat „Gry o Tron” nie jest miejscem magicznym, ani pięknym jak Śródziemie Tolkiena. To brudny okrutny świat, który z każdym dniem chyli się coraz bardziej ku upadkowi. Taka wizja świata bardzo mi odpowiada i z przyjemnością odkrywałem nowe tajemnice Królestwa Zachodu.
 

Nie jest to jednak książka idealna i posiada także wady. Pierwszą wymieniłem już na początku. Powieść Martina jest rozrośnięta do niewyobrażalnych rozmiarów. Już sam pierwszy tom liczy 774 strony. Wydaje mi się, że część wątków jest na siłę umieszczona i można je było skrócić. Poważnym problemem na początku będzie dla czytelnika odnalezienie się w gąszczu rodów ich herbów, sojuszy, wasali i zależności jednego księstwa od drugiego. Później, kiedy poznajemy lepiej główne rody, jest prościej, ale i tak trudno ogarnąć wszystko w całości. Najpoważniejszy zarzut jest jednak inny. Mianowicie za mało fantasy w fantasy ;). Autor skupia się głównie na dworskich intrygach i wojnach, wątek magiczny jest niemal pominięty, na szczęście pod koniec zaczyna książka bardziej przypominać fantasy, a w drugim tomie jest jeszcze więcej tych wątków.
 

„Gra o Tron” jest wspaniałą, wciągającą, epicką powieścią. Wady nie grają tak dużej roli przy czytaniu, a samo obcowanie z książką daje wiele satysfakcji i przyjemnie spędzonych godzin. Na koniec mała rada, najlepiej z góry zaopatrzyć się w dwa tomy, bo pierwszy kończy się tak ciekawie, że od razu sięgniecie po następny ;).
 


Okładka
Wydawnictwo
Zysk i S-ka
Gatunek
fantasy
Oprawa
miękka
Ocena


© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!