Książka jest zbiorem ośmiu opowiadań: „Rekruci”, „Fabryka”, „Kac”, „Wykład”, „Skansen”, „Ciocia Agnieszka”, „Kontyngent” i wreszcie „Pola Trzciny”. Dodatkowo na końcu znajduje się opowiadanie „Wieśmin”, ale o nim później. Większość opowiadań jest stosunkowo krótka i kończy się po paru stronach. Główną atrakcją jest opowiadanie „Pola Trzciny” zajmujące 90% objętości książki. Opowiadania prezentują różny poziom zarówno dowcipu jak i fabuły. Pomijając „Pola Trzciny”, które opiszę oddzielnie, najbardziej podobały mi się opowiadania „Rekruci” gdzie poznajemy przygody Jakuba w czasie II wojny światowej, „Skansen” opowiadanie z najbardziej zaskakującym zakończeniem i „Kontyngent” będący dowcipnym komentarzem na temat życia we wsi w realiach Unii Europejskiej. Reszta opowiadań prezentuje średni poziom, a opowiadanie „Wykład” nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia i uważam je za najgorsze z całego tomu.
Teraz pora na danie główne czyli najdłuższe opowiadanie. „Pola Trzciny” to niezwykle ciekawe wymieszanie postaci historycznych, przygód Jakuba, wizji zaświatów i wielu innych czynników. Opowiadanie zaskakuje już od początkowych stron. Lenin trafia do egipskich zaświatów (z powodu mumifikacji jego ciała ;) ) i próbuje razem z Dzierżyńskim przeprowadzić na miejscu komunistyczną rewolucję. Brzmi dziwnie? Może, ale przy tym jest niezwykle zabawne i interesujące. Jednak szczęśliwe życie po życiu wbrew pozorom nie trwa wiecznie. Wszystko przez wnuka przyjaciela Jakuba Semena, który jest archeologiem i jest bliski odkrycia grobu najbogatszego z faraonów, a jeśli coś zniknie z grobowca, zniknie też w zaświatach. Na dodatek Jakub, Semen i prawnuk Jakuba Piotruś wyruszają do Egiptu zdjąć klątwę z grobowca - w przeciwnym razie wnukowi Semena grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Lenin i Dzierżyński nie mają wyboru, po zmartwychwstaniu udają się z misją zabicia egzorcysty. Tak przedstawia się zarys zwariowanego opowiadania. Na szczęście pomimo, że Pilipiuk umieścił tyle różnorodnych wątków w jednym opowiadaniu, wszystko do siebie idealnie pasuje. Nawet tak nieprawdopodobne zestawienie Lenina z bogiem Setem. Całość jest nie dość, że śmieszna i interesująca, to jeszcze ma ciekawe i zaskakujące zakończenie. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to wątek wampirów na Węgrzech. Miałem wrażenie, że jest dodany po to tylko, że zapełnić trochę więcej stron.
Na koniec pozostaje opowiadanie Michała Smyka „Wieśmin”. Co robi opowiadanie innego autora w zbiorze Pilipiuka? Jest to efekt konkursu na opowiadanie fantastyczne, którego akcja miała dziać się na wsi. W nagrodę opowiadanie zostało wydrukowane w książce z opowiadaniami o Jakubie Wędrowyczu. „Wieśmin” prezentuje dobry poziom, chociaż to, co parodiuje autor, jest aż nazbyt oczywiste, co zaliczę na minus. Opowiadanie nie jest złe, ale jest to raczej ciekawostka, zwłaszcza, że obok znajduje się silna konkurencja w postaci pozostałych opowiadań.
Książkę „Wieszać każdy może” polecam każdemu kto lubi fantastykę i przy okazji lubi się trochę pośmiać. Opowiadania Pilipiuka to doskonała rozrywka i myślę, że większość czytelników będzie zadowolona.