|
N
ie efektywne przelewanie myśli na papier. Mozolna elukubracja bez krztyny talentu, tak zbytecznego dziś autorom tekstów przez populację pochłanianych bez refleksji zbyt przesadnej, by nie nazwać jej znikomą i bliską niepomiernie marginesowi błędu.
J
ak śród ogromu tomów odszukać te wartościowe, w których słowa spełniają dokładnie wolę twórcy, a miał on myśl nieprzeciętną, bądź przydatną do ujawnienia nieoświeconym jeszcze odbiorcom. Ponad wszystko trzeba nam dziś przeciwstawić się naporowi nieustannie brutalnemu, pism nowych wszelakich, na nas. Powrócić do pierwotniejszego, a słusznego sposobu wyboru. Należy powstrzymywać zewsząd nadbiegające, monumentalnie wysokie zwały lekkiego przekazu słownego. Lekkiego niby ptasi szkielet i z powodów wysoce przystających. Samemu odszukać z mnogiej i przeludnionej społeczności literatury co właściwym jest i cennym. Nie książka wybierać ma czytelnika, lecz niech rozsądny* czytelnik sam zadecyduje.
Podziewają się gdzieś jeszcze czasy, gdy zerknąć na karty unikatowego manuskryptu, do biblioteki w odległym, zamorskim mieście przybywał człowiek zwyczajny, choć majętny i wiedzy rzetelnej rządzą pałający? Bowiem człek ten za internetu pośrednictwem, w momencie niesłychanie swą miarą zadziwiającym, z żądaną częścią świata się łączy, by zasięgnąć „osobiście” rady elektronicznego mędrca. Od razu zaznaczyć muszę, by pochopnie wniosków niewłaściwych czytelnik nie wysnuwał, że wielce doceniam rolę i zasługi arcykomfortowego dostępu do informacji całego świata, jednak zgubny jego wpływ na umiejętności poznawcze i ich poszanowanie przez młodych ludzi, do których sam niechybnie się zaliczam, zauważyć musiałem. Szablonowy młodzian, albo dziewoja z naszego królestwa nie zdaje sobie sprawy z ogromu pracy i talentu, dzięki któremu „ich” (Tej rozwijającej się pary dopiero co wymienionej.) wiedza po prostu jest. Po prostu są podręczniki i encyklopedie, które napisał „ktośtam”, już są maszyny i urządzenia, przedmioty i materiały, które stworzono w oparciu o wiedzę i spuściznę przodków. Nie trzeba im stawiać pomników i peanów pod niebiańskie żaluzje wznosić doniosłym tonem, co ze stołków pozrzuca śniadających akurat przy herbacie i serze Cherubinów z Serafinami. Jednak żenujący jest brak świadomości tych ludzi o podwalinach ich własnej rzeczywistości. Brak tej świadomości jest istotną luką utrudniającą poprawne rozumienie aktualnych zjawisk i istnienia rozmaitych obiektów. W efekcie tego rośnie liczba jednostek niewdzięcznych, przez które doznajemy wręcz estetycznej przykrości obserwując, to co zwalczać usilnie próbuje wielu dojrzałych naukowców, filozofów, teologów, społeczników (Tych nie szanuję za altruizm.), satanistów (A tych wręcz przeciwnie.), niezależnych, inteligentnych jednostek oraz wielka dwunastnica ludzi nietuzinkowych, a tuzinowych. Głupotę. Ach, głoski te wymawiając, staram się jak najszybciej wypluć by nie mieć z nimi za wiele do czynienia.
Wracając, jakże niespodziewanie, do kwestii tandety masowego drukarstwa i niewybrednej rzeszy Leseratte und Bucherwurm, uważam że powinienem przybliżyć także drugą stronę tego niekontrolowanego zjawiska. Przyjmowanie przez wydawnictwa tak szerokiej gamy twórców, ułatwia nowym talentom wypłynięcie na powierzchnię morza księgarskiego, a dobre wydanie (bajeczne, wzorzyste i fantazyjnie opisane) gwarantuje unoszenie się przez pewien czas niczym wyciek ropy, na wcześniej wymienionym akwenie.
Z
akończyć moją wypowiedź, może jedynie ktoś tego godny, a znalazł się taki jeden, któren właśnie zdał się odczytać poprawnie myśli moje nim narodziły się w mej próżni międzyusznej, i być może nawet nim ja się narodziłem.
"Wenn ein Buch mich nicht mit einem Faustenschlag ins Gehirn aufweckt, welchen Sinn hat es dann uberhaupt, das Buch zu lasen?"
Franz Kafka
N
ie znam faworytów Franza, ale ja, z ręką na myszce mogę polecić wam lekturę opowiadań Edgara Allana Poe (znakomite zwłaszcza w przekładzie Leśmiana). Aby poznać sens jego wypowiedzi należy, koniecznie, zapoznać się z większością zakresu jego niezwykle różnorodnej twórczości.
Tekst jest postępującą dygresją od dygresji. Postępującą zaledwie po jednej z możliwych gałęzi wyboru i ogrom cały kwestii został niewyjaśniony mimo potrącenia danego tematu.
* Pewien mój towarzysz licznych dysput i rozprawiań, któremu w tym temacie śmiało można zawierzyć, uświadomił mi iż przeprowadzono badania, których analiza wykazała rzecz wiadomą pewnej, niżej przedstawionej, liczbie osób. Mianowicie, w świecie, tendencję do analizowania i rozumienia przekazu, czy to czytanego, czy też słuchanego, wykazuje, bagatela, 10% Homo Sapiens. powrót
|