| Kolejny chory tekst (c) by Pewien Gość | Reklamacji raczej nie uwzględniamy |
Wyczytałem właśnie, że największą skłonność do popełniania morderstw mają osoby z przedziału wiekowego 20-24. Czuję się jak po pięćdziesiątce, ale łapię się jeszcze od biedy na tę górą granicę. Jestem potencjalnym mordercą. Jestem statystycznie najbardziej prawdopodobnym potencjalnym mordercą. I wiecie co? Myślę, że naukowcy mają rację.
W istocie, jest całkiem sporo bliźnich, których chciałbym ukatrupić. Nie żebym tam śnił po nocach o zabiciu kogoś konkretnego. Skądże znowu. Jestem pokojowo nastawiony do świata i nie potrafiłbym nikogo nienawidzieć aż tak szczerze. Ale gdyby ktoś dał mi możliwość... Tak po cichu, w jakiejś ciemnej uliczce, żeby nikt nie widział... Gdyby tak można było bez rozgłosu, bez odpowiedzialności karnej, jaką w naszym kraju za taki czyn ponieść musi każdy uczciwy obywatel...
Na pierwszy ogień poszedłby Tadeusz Rydzyk. Dlaczego właśnie on? Bo wydaje mu się, że nikt by mu nie podskoczył. Ja bym podskoczył. Na skoku by się zresztą nie skończyło, udusiłbym gołymi rękami. Sławny Ojciec Dyrektor nie umierałby długo, bo nie jestem mściwy. Nawet grób bym mu wykopał. Po chrześcijańsku.
Mając za sobą tę inicjację, pozabijałbym wszystkich tych, co Rydzykowi dupsko liżą, z braćmi Kaczyńskimi na czele. Ostatnimi czasy bardzo jest popularne wyśmiewanie wzrostu i nieudolnej polityki braci Kaczyńskich, ale nie słyszałem o próbie zamachu, przynajmniej nie na poważnie. Ja o tym myślę ze śmiertelną powagą. Kaczyńskich zabiłbym szablą, po staropolsku, bom kiedyś żywił do nich sympatię.
Następne zadanie byłoby trochę pracochłonne, bo chciałbym uśmiercić wszystkich pozostałych katolików w kraju, a jest ich tu dużo. Najlepiej byłoby pozamykać wszystkich w tych ich kościołach i podpalić. Niestety, czasy łatwopalnych kościółków dawno przeminęły, tak więc potrzebowałbym jeszcze buldożera, coby nieco pożarowi dopomóc. Niechaj walą się te wszystkie architektoniczne cuda, jakie mafia katolicka zafundowała sobie po upadku komunizmu. Potem wszyscy zasypani będą się mogli pośmiertnie ogłosić męczennikami i kanonizować. Sądzę więc, że wszyscy będą zadowoleni z takiego obrotu spraw.
To jeszcze nie wszystko. Bardzo mi przeszkadzają osoby, które słuchają głośnej muzyki. To znaczy - osoby, które same słuchają, mogą sobie jeszcze żyć. Ale ci, którzy uważają, że przede wszystkim to inni powinni słuchać tego, co oni puszczają - tych należy czym prędzej zgładzić. Zasługują na śmierć długą i bolesną, ale ponieważ taka osoba ZAWSZE się znajdzie, na każdym osiedlu, a osiedli jest w Polsce wiele - z tych czysto praktycznych przyczyn wszystkich niespełnionych blokowych didżejów karałbym tylko pouczeniem. Po czym oczywiście wysyłałbym na krzesło elektryczne.
A propos krzeseł i w ogóle kary śmierci - jestem nadal jak najbardziej za, a ci, co nie są za, są przeciw mnie. Zatem ich również należałoby stracić.
Jedziemy dalej. Politycy - bezużyteczni nieudacznicy. Poza paroma wyjątkami należałoby wszystkich co do jednego ściąć toporem na pieńku ku uciesze zgromadzonej gawiedzi bądź też rzucić ich na pastwę tejże gawiedzi, co na jedno prawie wyjdzie. Jak można nic nie robić i pobierać za to wcale niemałe, publiczne pieniądze? Draństwo i tyle, a drani należy karać śmiercią. Oczywiście ścięcie nie przysługiwałoby politykom Samoobrony, których można by po prostu powiesić.
Lubicie filmy? Ja też. Poza gniotami w stylu "Mulholland Drive", w których reżyser usiłuje przekonać widzów, że to, co po pijaku wyznał mu jego pies, to wzniosłe oraz Niezmiernie Ważne przesłanie. Takich bufonów trzeba w trybie pilnym rozstrzelać. Podobnie warto uczynić z innymi samozwańczymi mistrzami nowoczesnej tak zwanej sztuki. Co prawda są oni tylko nieszkodliwymi palantami, aczkolwiek jak już możemy zabijać bezkarnie, to czemu by nie?
Nauczyciele akademiccy. Tak. O ile belfrów z podstawówek czy liceów można by jeszcze jakoś usprawiedliwić, nie ma żadnych okoliczności łagodzących dla skurwieli z uczelni wyższych. Większość nie tylko nie ma żadnej wiedzy, nie tylko wymaga nadludzkich umiejętności od udręczonych studentów, ale jeszcze za wszelką cenę stara się owych studentów upokorzyć na wszystkie możliwe i niemożliwe sposoby i przy wszelkich możliwych i niemożliwych sytuacjach. Takim należałoby zadać śmierć na wszystkie (możliwe i niemożliwe) sposoby naraz. Ponieważ jednak tak się nie da, siłą rzeczy musimy poprzestać na jednym, wybranym sposobie. Proponuję stopniowe pożeranie przez dzikie bestie. No wiecie - puszczamy profesora doktora habilitowanego, puszczamy bestię, profesor przemawia do bestii: co ty sobie myślisz, jestem prof. dr hab. Taki A Taki, mam tyle a tyle publikacji naukowych, jestem kierownikiem takiej a takiej katedry. Bestia-ignorant rzuca się na profesora i odgryza mu rękę. Profesor rzuca się do ucieczki. Bestia odgryza mu nogę. Profesor nadal stara się uciec. Bestia odgryza mu drugą nogę. Profesor nadal ucieka. Et cetera, et cetera.
Gdy świat zostanie wreszcie oczyszczony z pseudonaukowców, będzie od razu trochę lepszym miejscem. Ale nie idealnym. Nie dopóki żyją jacyś ekolodzy. Bardzo nie lubię takich typów. Dużo krzyczą, protestują przeciw czemu się tylko da, przykuwają się do drzew, po czym - gdy już odjadą samochody ekip telewizyjnych, wydobywają kluczyki do swych kajdanek i wracają do swych ekologicznych domów z żelbetonu i włączają ekologiczne telewizory, by oglądać się w nich. Popatrz, mamo, ten palant przykuty do drzew to ja. Jak postępować z takimi? To akurat bardzo proste. Wystarczy pozabierać im kluczyki do ich łańcuchów i patrzeć, jak powoli umierają za swoje idee tam, gdzie się głupole poprzykuwali.
Uważam również, że wegetarianie, weganie, muzułmanie i inne świrusy również nie powinny stąpać po tej ziemi. To złe, żeby zabijać zwierzątka, z tym się zgodzę, ale coś jeść musimy, a co ja poradzę na to, że hamburger lepiej smakuje niż bułka z trawą? Zresztą trawa to również istota żywa. Wegetarianom wydaje się, że coś na to poradzą i że trawa nie jest żywa. No więc oddajmy ich katu. Albo dajmy im nóż i zamurujmy żywcem w chlewie pełnym świnek. Ciekawe, jak silne są ich poglądy na kwestie odżywiania. No i kto kogo pierwszy - wegetarianie świnki, czy świnki wegetarian?
Kierowcy, którzy jeżdżą zbyt szybko jak na swoje możliwości (czyli prawie wszyscy), nie przepuszczają pieszych, wyprzedzają przed zakrętami i wymuszają pierwszeństwo gdy tylko jest okazja, by dojechać do celu o 0,019 sekundy szybciej - ci prędzej czy później wyeliminują się sami. Jednak o ile ich auta nie staną w płomieniach, a oni sami nie staną się jednością z fotelem kierowcy i innymi częściami swego ukochanego automobilu - umrą zdecydowanie za szybko. No nic, trudno się mówi. Nigdy nie było sprawiedliwości na tym świecie. Sęk jednak w tym, że nawet i na to nie za bardzo możemy liczyć. Część tych kanalii wydaje się być nieśmiertelna. Niezależnie od tego, jakich by ewolucji nie wykonywali swoimi podrasowanymi oplami kadettami rocznik 1984, zawsze wyjdą z tego cało. Zatem zachodzi potrzeba profilaktycznego wymordowania ich wszystkich, zanim oni zdążą rozjechać ciebie. Wyrywaj znaki drogowe. Wykręcaj żarówki w przydrożnych latarniach. Rób dziury w jezdni. Przebijaj opony. Potajemnie wlewaj do baków nitroglicerynę. Każdego dnia na polskich drogach bezkarnie grasują setki tysięcy piratów. Każdego dnia kilka tych osób ginie. Nie pozwól, by tak niska skuteczność nadal się utrzymywała.
Prezesi gigantycznych firm. Kapitaliści. Zgadza się, wszyscy oni zasługują na śmierć. Koniecznie poprzez rozpuszczenie w roztworze kwasu fosforowego. Nie żebym był jakoś szczególnie okrutny, ale taki koniec najbardziej mi jakoś pasuje do tych nadętych kolesi w garniturkach.
Właśnie, kolesie w garniturkach. Nie każdy jest prezesem gigantycznej firmy, ale każdemu bez wyjątku wydaje się, że spełnia cholernie ważną funkcję. Zupełnie jakby robili coś więcej, niż liczenie pieniędzy. Nie lubię, jak ktoś zadziera nosa bez powodu. Właśnie dlatego ci w garniturkach powinni umrzeć. Wszystko jedno jak.
Są jeszcze wredne staruszki, co wszędzie nosy wścibią, wszystkich obgadają i jeszcze Rydzykowi naskarżą. Jeśli akurat nie zginęły podczas nieszczęśliwego pożaru kościoła, to jest ryzyko, że mogą żyć wiecznie. Nie ryzykujmy. Mamy w bloku wysokie, wysokie schody. Nikt się nie zdziwi, jak jakaś zgrzybiała pokraka z nich czasem spadnie. Jeśli spadnie kilka pokrak w jednym tygodniu, to może ktoś się zdziwi, ale na pewno nikt się nie zmartwi.
Myślę, że pozbyłem się już wszystkich szkodników, obrzydzających moje i wielu innych życie. Jeśli dołożymy do tego, co oczywiste, wszystkich przestępców, chuliganów, hiphopowców, kiboli, skinów, narkomanów, żebraków, pedofilów, dziennikarzy, osoby źle wychowane, osoby plujące na ulicę, osoby myjące się raz na pół roku, osoby myjące się częściej niż raz dziennie, cały skład zespołu U2, reprezentację piłkarską Portugalii ze szczególnym uwzględnieniem Cristiano Ronaldo i Zbigniewa Ziobrę, to może wreszcie wszycy pozostali (jeśli są jacyś) będą mogli żyć normalnie.
Pewien Gość
zlosliwiec(usuń)epf.pl
PS. Do wszystkich, o których przypadkiem mogłem zapomnieć - obyście zdechli!
27.08.2007